Przebłyski
Uczciwość według pani ambasador
Słuchajcie, co mówi Georgette Mosbacher, ambasador USA w Polsce, a lepiej zrozumiecie, skąd się bierze dygot naszych polityków przed Amerykanami. Pełni ministrowie i wicki wzywani na dywanik do ambasady traktowani są tam z buta. Gdy chodzi o interesy firm amerykańskich, aroganccy i butni dyplomaci poczucie humoru mają na poziomie zero. Wydają polecenia i wypad. Przykłady? Leki, Uber, podatek cyfrowy. Zasada generalna jest prosta jak myśl kowboja. Wszystko, co amerykańskie, ma mieć zielone światło. I ma. Pani Mosbacher
Będzie siedział, bo kraj w ruinie
Można po chamsku, jak posłanka Lichocka, pisowska dama z palcem. Ale można też finezyjniej, zaprzęgając do główkowania językoznawców. Wtedy mamy wybór. Czy powtarzające się w różnych miejscach pod adresem prezydenta Dudy okrzyki: „Będziesz siedział” to obraza majestatu głowy państwa? Czy może zwykła informacja na temat nieodległych losów pana Dudy? Albo sięgając do hasła wyborczego PiS w 2015 r. „Kraj w ruinie”. Czy była to diagnoza ówczesnego stanu państwa? A może obietnica, którą PiS udało się już zrealizować? Kolejne
Duda był, ale nie był
Jeździ pan prezydent. Jeździ. Nie tylko do licznych pałacyków prezydenckich. Był w każdym powiecie. A że w każdym powiecie mamy czytelników, to w ich imieniu pytamy. W ilu szpitalach był Andrzej Duda? Ile oddziałów onkologicznych odwiedził? Czy uratował jakąś szkołę przed zamknięciem? A może pił herbatę z rodzinami, które wychowują niepełnosprawne dzieci? Pytań jest wiele. Jeszcze zdążymy je zadać.
Prezes Chludziński sypie kasą
O tym, że spółki skarbu państwa szastają kasą, by podlizać się „dojnej zmianie”, wie już każdy. Wiemy też, że pomysłowość prezesów nie ma granic. Taki Marcin Chludziński, prezes Zarządu KGHM Polska Miedź, jest szczególnie wyrywny. Strzela raz, a płaci dwa razy. Raz płaci, gdy KGHM zostaje Mecenasem Złotym (?) Biegu Pamięci Żołnierzy Wyklętych Tropem Wilczym, a drugi, gdy ogłoszenie o tym, jak czci „Ognia”, „Burego” czy „Łupaszkę”, lokuje w „Gazecie Polskiej”. Nie za darmo bynajmniej.
Jagiełły bank piłkarzyków
Po wydaniu kasy na pączki w tłusty czwartek przyszedł nam do głowy taki zakładzik. Czy czytelnicy mający konto w PKO Banku Polskim wiedzą, że swoimi grosikami wspierają pewną ściemę? Nazywa się ona PKO Bank Polski Ekstraklasa. Brzmi dumnie. Jak jakiś Real Madryt. A chodzi o to, że państwowy bank, nie pytając klientów, wydaje ich kasę na jedną z najsłabszych lig piłkarskich w Europie. Ojcem tego dealu jest prezes banku Zbigniew Jagiełło. Kolega premiera. Tego,
Kempa nie chamica
Czy Beata Kempa jest kandydatką na chama roku? Czy – jak Stefan Niesiołowski powiedział już wiele lat temu – jest to „bita chamica”? Jaka jest Kempa, każdy widzi. I słyszał, jak obrażała Krzysztofa Śmiszka jako „kandydata na pierwszą damę”. Chamstwo chodzi z Kempą pod pachę. Zastanawia nas tylko, jak to opisywać. Kempa jest chamem? Czy Kempa jest chamicą? Wątpliwość rozstrzygamy na korzyść wariantu cham. Bo sama Kempa nieraz mówiła, że lubi męskie końcówki.
Amnezja abp. Jędraszewskiego
Jeśli myślicie, że odwracanie kota ogonem to specjalność prezesa Kaczyńskiego, jesteście w mylnym błędzie. Prezes mógłby robić u ekscelencji abp. Marka Jędraszewskiego za czeladnika. Metropolita krakowski lubi często opowiadać o zbrodniczym systemie. Nie, ten uczony mąż nie mówi o swojej instytucji. O 2 tys. lat historii i wielu milionach ofiar. Mógłby okazać choć odrobinę pokory wobec upiornej przeszłości własnej firmy. Niestety, zamiast tego mamy znak równości między Polską Ludową a zbrodniczym
Wieszanie Łupaszki
Mieszkańcy Białegostoku muszą być czujni jak ważka na wiosnę. Chwila nieuwagi i własnego bloku można nie poznać. Idzie człowiek spać w dobrze mu znanym wieżowcu. A rano budzi się z ogromnym bilbordem na ścianie. Z facetem z giwerą, Zygmuntem Szendzielarzem „Łupaszką”. Strach się bać. Instytut Pamięci Narodowej dostał tyle kasy, że może również powiesić bilbordy z „Ogniem”. „Ogień” wieszał cywilów, to IPN „Ognia” też powiesi. Na bloku.
Ściema wokół murawy
Kupić, sprzedać, zarobić. Tak wygląda w Polsce życie klubu piłkarskiego. Dwa razy w roku mamy wielką wyprzedaż zawodników. A przez cały rok promocję nowych gwiazdek piłkarskich. Za tę namolną promocję w mediach nagradza się ich pracowników. Oczywiście pod stołem. Płacą agenci piłkarscy. Szarańcza, która bezkarnie żeruje na naiwności piłkarzyków i ich rodzin. Cały ten biznes firmuje twór nazywający się Ekstraklasa. Samo nazwanie polskiej ligi Ekstraklasą jest szczególnie perwersyjnym żartem. I biznesową ściemą. O czym






