Przebłyski
Łapówkarze! Ale tylko dla Niemców
Czy łapownictwo w Niemczech może nie być łapownictwem w Polsce? Na razie tak. Ale jeszcze w grudniu sytuacja może się odmienić. Niemcy już swoje zrobili. W 2009 i 2011 r. Sąd Krajowy w Stuttgarcie uznał, że w Rafinerii Trzebinia (Orlen) zarządzanej przez Grzegorza Ślaka doszło do korupcji. Do decydentów z rafinerii i Orlenu trafiło ok. 3 mln euro. Oskarżeni niemieccy przedsiębiorcy Gaede i Chwat przyznali się do winy i zostali w swoim kraju skazani za łapownictwo. Polski sąd w 2017 r. uniewinnił Ślaka, Kaliciaka i Trębacza,
Rządy bezprawia oligarchicznych klik
Nie każdy może objąć posadę dyrektora w Warsaw Enterprise Institute. Płacą. Ale wymagania mają takie, że w głowie się nie mieści. Najlepiej zresztą pokazać je na przykładzie Andrzeja Talagi, który robi tam za dyrektora ds. strategii. Nie uwierzycie, jaką strategię ma on wobec Ukrainy: „Każda forma rządów w Kijowie, nawet rządów bezprawia, jest lepsza niż włączenie go do rosyjskiej strefy wpływów”, „oligarchiczne kliki rządzące współczesnymi »Dzikimi Polami«”, „postawmy na ukraińskich magnatów…”. Brzmi to jak instrukcja dla naszych polityków. Finezyjna
„Wyklęci” doją Ostrołękę
W Ostrołęce jeszcze wiszą plakaty byłego katechety, który po wyborach jest też byłym prezydentem miasta. Jakoś nikt po nim nie płacze. Może wróci do zawodu? Albo najmie się na społecznego przewodnika po muzeum „żołnierzy wyklętych”? Przecież to jego fanaberia. Choć kasę na muzeum dało miasto i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. A teraz Ostrołęka musi jeszcze bulić co roku 300 tys. zł. Nowa rada miasta uważa to za głupotę i chce oddać kosztowny kłopot jakiemuś ministerstwu. Na miejską kasę
Bez licznika przyzwoitości
Nic tak niektórych ludzi nie łączy jak klęski. Zwłaszcza w telewizji. Z jednej strony, dogorywający program Rachonia w TVP Info. Widzowie uciekli, a prezes Kurski kombinuje, jak by tę żenadę zamknąć. A z drugiej – Jerzy Wenderlich i Krzysztof Gawkowski, którzy koncertowo przerżnęli wybory na radnych. Politycy lewicy, którym jest wszystko jedno, gdzie łażą. Byle tylko kamera była. Śmieszne to i smutne. Rachoń, Wenderlich i Gawkowski jak jedna rodzina.
Dziedziczak, czyli Janek Wędrowniczek
Jeśli podróże czegoś uczą, to może warto było wydać w tym roku 80 tys. zł na eskapady Jana Dziedziczaka, posła PiS. Zdymisjonowanego z tajemniczych powodów wiceministra spraw zagranicznych. W Brazylii na obchodach 60-lecia Towarzystwa Chrystusowego mógł omówić przypadek księdza pedofila, który gwałcił 14-latkę. Za co tenże zakon wypłacił jej milion złotych. W USA na zjeździe klubów „Gazety Polskiej” Dziedziczak mógł opowiedzieć o wojnie klanów w PiS. A na deser o niezwykłych sukcesach Macierewicza. Nawet Polonia w RPA
Odloty w Polsacie
Nową receptę na sukces ma Polsat News, który wystartował z dewizą: szaleństwo nie ma granic. Chorążym tego eksperymentu został eksnaczelny „Faktu” Grzegorz Jankowski. Pogoniony przez springerowskie władze nie przyjął się w pisowskich gazetach. Bo z pisaniem Jankowski zawsze miał pod górkę. Załapał się więc do telewizji. Tam niezborność myśli tuszuje krzykiem. Program, który prowadzi, powinna poprzedzać plansza: „Widzowie Polsat News, ściszcie lub wyciszcie odbiorniki”. Mamy też następną radę dla Polsatu: weźcie jeszcze Sławomira Jastrzębowskiego, eksnaczelnego
Przyłębska nie nadąża
Tak się porobiło, że ci, co awansowali z poręki „dobrej zmiany”, muszą teraz być szczególnie czujni. Zwłaszcza gdy rozmawiają z pisowskimi mediami. Mgr Julia Przyłębska, prezes Trybunału Konstytucyjnego, dała się podpuścić braciom Karnowskim. I poopowiadała im o Sądzie Najwyższym. We wrześniu. A w listopadzie PiS zatrąbiło na odwrót. I Przyłębska została z takimi oto poglądami wydrukowanymi w „Sieci”: „Pani Gersdorf zupełnie się pogubiła. Jako prawnik uważam, że ona wie, iż jest w stanie spoczynku… i dlatego powinna pożegnać się z Sądem Najwyższym”.
Śliwowica dobra na wszystko
A w Nowym Sączu rekordy bije spożycie sławnej miejscowej śliwowicy. Piją ci, którzy wygrali wybory samorządowe. A chyba jeszcze więcej przegrani. Skok rodziny Mularczyków na miejski ratusz skończył się tak, jak kończą się skoki do basenu bez wody. Iwona Mularczyk zaczęła kampanię od deklaracji, że mieszkańcy Nowego Sącza mają dość pustych obietnic. I od modlitwy na Jasnej Górze. Niestety, Matka Boska nie poparła jej starań. Cudu nie było. No i potwierdziło się, że Nowy Sącz nie wierzy w pustaki.
Guział: za co się wezmę, to…
Nawet taki kameleon jak Piotr Guział wreszcie coś ugrał. Trafiło na Jakiego, którego Guział cynicznie wyprowadził w pole. Z kabaretowej kampanii, jaką prowadził kandydat PiS, Guział zrobił coś jeszcze głupszego. I bęc. A do żałosnych pomysłów dorzucił ekstra donosik. Na Mariusza Kamińskiego, szefa warszawskich struktur PiS. Że był zbyt leniwy, by przyjść na konwencję Jakiego. I że nawet listu mu się nie chciało napisać. Guział bredzi. Kamiński wie o Jakim i jego otoczeniu tyle, że zwyczajnie nie chciał






