Przebłyski
Karolczak na bogato
Dociekliwość Mateusza Cieślaka z „Nie” źle wróży eksskarbnikowi SLD, synowi ziemi śląskiej, Kazimierzowi Karolczakowi. Karolczak ze stolicy wywiózł manierę bardzo, bardzo lekkiego wydawania kasy. Jak w SLD za czasów Napieralskiego, który wydawał astronomiczne kwoty na promocję i reklamę, na filmiki itp., Karolczak jako przewodniczący Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (GZM) przez trzy dni potrafił wydać 798 tys. zł (!) na… promocję, reklamę i stoisko. Za sesję fotograficzną dla siebie i 16 osób Karolczak zapłacił 48
Jak zadowolić Zarembę?
W sprawie nominacji Adama Andruszkiewicza bard „dobrej zmiany” i jej najpłodniejszy autor, Piotr Zaremba, jest za, a nawet przeciw. Jak zwykle on jest przeciw, bo nowy wiceminister to podrzędna postać lądująca na podrzędnym stanowisku. A za? Zaremba ubolewa nad brutalnością walki z Andruszkiewiczem. I nad głupotą mnóstwa kulturalnej inteligencji, która wierzy w ostrą krytykę młodego narodowca. Ach, ta inteligencja! Kiedy uda się jej zadowolić Zarembę?
A w „Fakcie” zarządali
Wiele rzeczy może człowieka zaskoczyć, ale nie „Fakt”. Pismo dla myślących powoli. I bojkotowane przez prawdziwych patriotów. Jako Springerowskie, czyli polskojęzyczne. Choć z tym językiem może być coś na rzeczy. W króciutkim tekściku „Z zawodu jest dyrektorem” potrafili dwa razy napisać „zarządała”, a raz „zażądała”. I bądź tu człowieku mądry. Kiedy piszą po polsku?
Co zezna Olchowik?
Od prawej ręki prałata Jankowskiego, znanego pedofila z Gdańska, do prezesury Polskiego Związku Curlingu. Taką drogę przebył Mariusz Olchowik. Wspierał także kampanię Patryka Jakiego. Wydawał mu głupawe gazetki. Rozprowadzano tego bezpłatnego badziewia nawet po 150 tys. egzemplarzy. Zaśmiecanie Warszawy zakończyło się klapą kandydata na prezydenta stolicy. Jak wszystkie dotychczasowe przedsięwzięcia Olchowika. Szczyt kariery miał na plebanii ks. Jankowskiego jako obsługujący go młodzieniec. Gdy dożył 25. wiosny, prałat zrobił go prezesem swojego
Z programem Rzońcy do klęski
Kuglarstwo to drugie imię PO. Chcecie dowodu? To przeczytajcie program Andrzeja Rzońcy, głównego ekonomisty Platformy. Wydawać by się mogło, że trzy lata w opozycji to wystarczający czas na rachunek sumienia. Ale gdzie tam! Partia Schetyny chce obniżyć podatki. Ale tak, by najwięcej zyskali bogaci. Chce też dopłacić 500 zł najniżej zarabiającym. Niby pięknie. Ale dlaczego państwo ma wyręczać pracodawców? Kolejny ukłon w stronę bogatych. Będą płacić marnie, bo budżet wyrówna.
300 Gowina
Czarne chmury zbierają się nad pewnym wicepremierem. Liskiem chytruskiem „dobrej zmiany”. Tym, który głosował za jakąś kretyńską ustawą, ale z tego się nie cieszył. Jarosław Gowin wmówił ludziom, że ma szerokie poparcie dla reformy nauki. A tu bęc. Ikona pisowskiej prawicy, prof. Andrzej Nowak, apeluje do prezesa Jarosława, by powstrzymał Gowina, który ma ogłosić autorską listę czasopism i wydawnictw, w których powinni publikować polscy naukowcy, jeśli chcą dostawać punkty i granty rządowe. A kto nie chce? Kiedy z 1,5 tys. wydawnictw Gowin
Kilka groszy dla Syryjczyka
Rozrzutność, z jaką rząd premiera Morawieckiego pomaga uchodźcom, może zachwiać naszym budżetem. Dobre serduszka Morawieckiego i Szydło oraz gorące wsparcie, jakie dostają od katolickich serduszek poselskich i senatorskich, sprawiły, że na pomoc dla Syrii zostało przeznaczonych aż 1,7 mln dol., czyli 6 mln zł. Tyle, ile rocznie zarabia jeden powołany przez PiS prezes spółki skarbu państwa. Na jednego Syryjczyka przypada mniej niż 1 zł. Na tyle stać solidarnościowe rządy z gębami pełnymi
Świetlik. Spadochroniarz i grabarz
Zła wiadomość dla słuchaczy radiowej Trójki jest taka, że minął ponury rok rządów Wiktora Świetlika. A dobra? Że za rok o tej porze na Myśliwieckiej Świetlik będzie już byłym dyrektorem. Koszmarem sennym. Szkodnikiem, który psuł program radia, a na antenę wpuszczał partyjnych wyznawców. Sepleniących frustratów. Monotematycznych wielbicieli partii z Nowogrodzkiej. Słuchalność Trójki tak poleciała w dół, że gdyby nie muzyka, spadochroniarz Świetlik byłby już Świetlikiem grabarzem. Mało zabawne jest to, że na jego ekstrazarobki składają się, płacąc
Szopka z szopki
Co oni biorą, że wymyślili taką szopkę? Tak grupka młodych warszawiaków komentowała tegoroczną szopkę bożonarodzeniową w bazylice archikatedralnej pw. św. Jana. Największe wrażenie zrobiła skóra wilka na barkach pieszego husarza. Piesi husarze to zresztą wynalazek „dobrej zmiany”. Kolejnym etapem przyciągania młodzieży do kościołów może być wciągnięcie tam samolotów, czołgów i armat. I stajenka zawieszona na lufie.






