Przebłyski
W poszukiwaniu prestiżu Glapińskiego
Nareszcie wiemy, co łączyło Adama Glapińskiego, prezesa NBP, z wypuszczonym z aresztu Markiem Chrzanowskim, eksszefem Komisji Nadzoru Finansowego. Nic zdrożnego. Takie sobie pogaduszki. Jak to między kolegami, wykładowcami akademickimi. Nauczycielami młodzieży, którzy są też autorami książek. A co? Czy pisarze nie mogą się kumplować? A czy bracia Karnowscy nie mogą w „Sieciach” robić dobrze „dobrej zmianie”? Mogą. Więc robią. Są z tego plusy dodatnie. Po opisie finansowego zamachu stanu na Glapińskiego, o którym opowiedział sam Glapiński, nie spaliśmy całą noc. Glapiński
Internet przypomina Lisowi
Pamięć ma dobrą, ale krótką. Kiedy został zamordowany Paweł Adamowicz, Tomasz Lis napisał w „Newsweeku”, że „zabijano go na raty, pomówieniami, insynuacjami, oszczerstwami”. Prawda to, ale nie cała. Bo chyba z nadmiaru skromności Lis nie wspomniał o dwóch tekstach Wojciecha Cieśli na łamach swojego tygodnika. Tekstach o majątku Adamowiczów, o tym, jak ówczesna narzeczona prezydenta dostała w ekspresowym tempie 72-metrowy strych w świetnej lokalizacji na gdańskiej Starówce. W tle były działki, darowizny, konta. Wszystko jest w internecie. Wystarczy kliknąć. A na problemy
Karolina w Brukseli, mąż w Wiedniu, a prezes z kapiszonem
Przebogate, choć mocno skrywane, jest życie największej rodziny Europy. „Dobra zmiana” PiS zadbała o dobre życie setek tysięcy krewnych i ich znajomych. Największą troską otoczono rodzinę prezesa. O beztroskie życie bratanicy Kaczyńskiego dba aż troje europosłów PiS. Jadwiga Wiśniewska, znana głównie z udziału w miesięcznicach smoleńskich, Zbigniew Kuźmiuk i Stanisław Ożóg dali Karolinie Tomaszewskiej po 0,6 etatu asystentki. Wyszło 1,8 etatu. Zaorali kobietę. W listopadzie poszła na zwolnienie lekarskie. Potem
Histeria w PO
Starzy wyjadacze, a portki im się trzęsą jak debiutantom. Histeria wdarła się w szeregi PO. Już mieli wracać do gabinetów rządowych, a tu pojawiła się Wiosna. I zaczęło się. Czego ci znerwicowani eksministrowie PO nie wygadują o Biedroniu. Borys Budka, zapamiętany z tego, że kiedy był ministrem sprawiedliwości, sądy pracowały ekstra (taki żarcik), zalecił Biedroniowi poranny prysznic i sport o poranku. A wizjoner Sławomir Neumann tak przewiduje przyszłość Biedronia: Przyjdzie do nas i poprosi o miejsce. Bardziej realny jest inny
Wnusio pogoniony w Gdańsku
Coś z nim jest nie tak. Dwie lewe ręce? Głowa nie nadąża? A może jedno i drugie? Wnusio Anny Walentynowicz do czego by się wziął, to wtopa. 40-letni Piotr ogłosił, że będzie kandydował na prezydenta Gdańska. Ale nie znalazł 3 tys. mieszkańców, którzy by mu podpisali listę z poparciem. Znają go tak dobrze, że nie będą się wygłupiać. Wnusio robił już za budowlańca, operatora żurawia, taksówkarza i marynarza. Wszystko to krótko. Macierewicz urządził go w Rawarze. Na skromnym etacie za 9,4 tys. zł. Pogoniony przez gdańszczan wnusio nie rezygnuje
Kto czeka na Lisa?
Kiedy chcemy sobie popłakać, sięgamy po moralizatorskie pogwarki Tomasza Lisa w „Newsweeku”. Czytamy i płaczemy jak bobry. Ze śmiechu. Redaktor Lis ciągle wierzy, że wrócą piękne, dla niego, czasy. Że jeszcze dostanie okienko w telewizji publicznej. To plan minimum. Albo zasiądzie na prezesowskim fotelu Kurskiego. Co byłoby choć częściowym spełnieniem ambicji Lisa. Kiedyś chciał być prezydentem RP. Szanse na spełnienie marzeń ma Lis marne. Na tę ogromną kasę, którą mu kiedyś płaciła TVP, jest zbyt
Zieliński dorzyna policję
Ale typ. Nawet jak na krajową politykę pełną dziwadeł Jarosław Zieliński ma miejsce na podium. Zaraz po studiach związał się z braćmi Kaczyńskimi. I tak sobie płynie przez życie. Ma wypasiony dom, którego pilnuje mu policja. Cóż, jak przystało na polityka PiS, Zieliński żyje na bogato. W przeciwieństwie do policjantów, którzy dopiero masowymi zwolnieniami lekarskimi wymusili groszowe podwyżki pensji. Posterunki policyjne przed Zielińskim były w żałosnym stanie. A po czterech latach rządów Zielińskiego wyglądają jeszcze gorzej. Wszyscy są tam wkurzeni na maksa. Oczywiście
Atak kiczu na Wawel
Zmieniają się ustroje. Padają rządy. I co się wtedy dzieje? Naród dostaje pomniki. Tysiące z papieżem Polakiem, setki z księżmi. Wiele jest też rocznicowych, ogólnopatriotycznych. W 90% są to, niestety, kicze, koszmarki. Ale dają dobrze zarobić rozmaitym chałturnikom. I presja na nowe pomniki nie maleje, jakby tych szkaradzieństw było mało. Szczególnie uparta grupka mieszka w Krakowie. Chce wymusić na władzach miejskich Wstęgę Pamięci. Gdzie? Oczywiście w najbliższej okolicy Wawelu. Może powołany przez radę miasta
Lisiewicz specjalnej troski
W gazetach wydawanych za kasę spółek skarbu państwa zaczęli się mnożyć tzw. myśliciele. Mają specjalne zadanie. Myślą głównie o tym, jak utrzymać obecne eldorado. Jak doić najjaśniejszą przez kolejną kadencję. Do stracenia mają dużo. Choćby wypasione etaty. I wiele rozmaitych fuch. Jednym z tuzów tej armii jest Piotr Lisiewicz z „Gazety Polskiej”. Myśliciel specjalnej troski. Autor cotygodniowych donosów „Zyziu na koniu Hyziu”. Coraz bardziej nerwowy. Ostatnio Lisiewicz doniósł na uczniów, którzy brali
Jadą wozy. Jedziem i my
Ukochana przez naród „dobra zmiana” w jednym jest dokładnie taka sama jak poprzednia ekipa ciepłej wody w kranie. A przypomniał o tym Jerzy Urban. Postsolidarnościowcy obu odmian lubią jeździć otoczeni flotą pojazdów rządowych i z uzbrojonymi ochroniarzami. Pan premier, była pani premier i pan prezes w porównaniu z czasami stanu wojennego zrobili ogromny skok. Bo za gen. Jaruzelskim, którego naród tak nienawidził, jeździł jeden samochód z czterema żandarmami.






