W gazetach wydawanych za kasę spółek skarbu państwa zaczęli się mnożyć tzw. myśliciele. Mają specjalne zadanie. Myślą głównie o tym, jak utrzymać obecne eldorado. Jak doić najjaśniejszą przez kolejną kadencję. Do stracenia mają dużo. Choćby wypasione etaty. I wiele rozmaitych fuch. Jednym z tuzów tej armii jest Piotr Lisiewicz z „Gazety Polskiej”. Myśliciel specjalnej troski. Autor cotygodniowych donosów „Zyziu na koniu Hyziu”. Coraz bardziej nerwowy. Ostatnio Lisiewicz doniósł na uczniów, którzy brali udział w obchodach rocznicy wyzwolenia Warszawy. Chce, by ich filmowały odpowiednie służby. Po co filmować? Do celi z gówniarzami. I po dwa lata czytania na głos „Gazety Polskiej”. Udostępnij: Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook Share on X (Otwiera się w nowym oknie) X Share on X (Otwiera się w nowym oknie) X Share on Telegram (Otwiera się w nowym oknie) Telegram Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj






