Przebłyski
Ujazdowska jak Ujazdowski
Już myśleliśmy, że Michałowi Kazimierzowi Ujazdowskiemu, najgorszemu ministrowi kultury od 1918 r., nic się nie udaje. A tu proszę. Cokolwiek by mówić o tym polityku, zwanym przez kolegów Budyniem, małżonka pana Kazimierza jest z nim na dobre i złe. Są tak bardzo razem, że nawet razem wystąpili z PiS. Pani Lidia Ujazdowska opuściła właśnie klub radnych PiS w sejmiku Mazowsza. Nie, żeby w ogóle oddać mandat, co to to nie. Pozostaje, tak jak małżonek, radną niezależną. Oboje sobie nie krzywdują, bo diety dostają takie, jak
Uczcie się od mistrza
Zapowiedź otwarcia przez Kazimierza Marcinkiewicza podyplomowych studiów uprawiania polityki wywołała falę domysłów, czego też będzie nauczał były premier. Jak to czego? Oczywiście skutecznego załatwiania po znajomości atrakcyjnej, dobrze płatnej fuchy, gdy utraci się wysokie stanowisko państwowe. Pan Kazimierz specjalizował się w tym przez szereg miesięcy, po wielu staraniach osiągnął sukces, a przy okazji z pewnością zyskał głęboką wiedzę na ten temat.
TVP na lodzie
Rok 2007 był pierwszym rokiem rządów Andrzej Urbańskiego na Woronicza. Prezes był wielokrotnie krytykowany z różnych stron. Adwersarzom zawsze można zarzucić stronniczość. Z liczbami polemizować trudniej. Zarówno Jedynka, jak i Dwójka w 2007 r. zanotowały niższą oglądalność niż rok wcześniej. Prawdziwa tragedia dotknęła TVP 2. W 2006 r. Dwójka kontrolowała 20,24% rynku. Rok później tylko 17,95%. I to pomimo takich „misyjnych” szlagierów jak „Gwiazdy tańczą na lodzie”. Cóż, mieliśmy rację, telewizja
Wanna Wassermanna
Już wydawało się, że możemy odetchnąć z ulgą, że nikt nie dybie na życie wielkiego męża stanu i jego rodziny, bo prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie zabójczej wasserwanny. Poseł i b. koordynator służb specjalnych za dobrze jednak zna metody działania różnych skrytobójców, by rezygnować z walki o bezpieczeństwo swoje i swych bliskich. Będzie się odwoływał, zarzuca, że „prokuratura nie wyjaśniła motywu działań sprawców”. Cóż tu wyjaśniać? Wiadomo przecież, że zbrodniarze nieprawidłowo podłączyli jacuzzi w willi ministra po to, by dokonać skutecznego zamachu
Fotyga ciągle podtapia Kaczyńskiego
Tytuł „Królowej Gaf 2007” wywalczyła bezkonkurencyjna w tej dziedzinie Anna Fotyga. Była minister spraw zagranicznych zapracowała sobie na to już w MSZ i wydawało się, że gdy przejdzie na stanowisko szefa kancelarii prezydenta Kaczyńskiego, trochę pofolguje i da nam od siebie odpocząć. Ale gdzież tam! Zaraz na początku urzędowania wystawiła Lecha Kaczyńskiego na pośmiewisko. W czasie otwierania granicy z Litwą w Budzisku prezydent Kaczyński ogłosił, że oznacza to otwarcie granic od Rumunii po Portugalię. Dobrze, że Rumuni nie potraktowali poważnie tego oświadczenia, bo przecież
Jak osiąga się kompromis
Po raz kolejny zastosowano w polskim życiu publicznym logikę kompromisu, który dziwnym trafem przesuwa jego środek ciężkości na prawo. Tym razem mężem opatrznościowym okazał się Robert Mazurek na łamach „Dziennika”. Publicysta, który swoją twórczością obdarza wiele pism, uznał, że religia na maturze to pewna przesada. Ale od razu znalazł „złoty środek”. Dlaczego nie zrobić egzaminu z teologii? Skoro można zdawać na maturze np. wiedzę o tańcu? Owszem, można, ten przedmiot bowiem jest nauczany w szkołach artystycznych,
Nowi strzelcy – operowi
Styl rozmówek polsko-polskich na linii prezydent-premier kultywują również szefowie czołowych placówek kulturalnych. Do wymiany „uprzejmości” doszło ostatnio między dyrektorem Filharmonii Narodowej Antonim Witem a dyrektorem Warszawskiej Opery Kameralnej Stefanem Sutkowskim. Wit obraził się na Sutkowskiego, bo ten zaprosił go na premierę nowej opery dokładnie w dniu, kiedy on dyrygował operą „Wolny strzelec” na swoim podwórku. Wit zasugerował, że w dniu jego koncertów powinno się zawiesić inne wykonania muzyki, a może i zatrzymać wszystkie zegary.
Pytanie jak z radia erewań
„Gazeta Wyborcza” przedstawiła badania opinii publicznej dotyczące oceny stanu wojennego. Główne pytanie brzmiało: „Czy stan wojenny był dobry, czy zły?”. Wyniki nie mają większego znaczenia, bo nie o nie – ale o pytanie – tutaj chodzi. Redaktorzy „Gazety” zastosowali technikę manipulacji z arsenału przeciwników prawa do aborcji, pytających, czy aborcja jest dobra. Oczywiście, że nie. Podobnie jak „dobre” nie są czołgi na ulicach. Trzeba jednak przypomnieć banalną prawdę, że czasami nie można wybrać dobra, pozostaje tylko mniejsze lub
Oczywisty scenariusz
Kariera byłego posła Piotra Misztala rozwinęła się w sposób jak najbardziej oczywisty. Zdaniem prokuratury, jego domy i limuzyny pochodzą z nadużyć podatkowych, więc wysłano za nim list gończy. Sam Misztal oczywiście zwiał za granicę, wywiózł kasę z Polski i naturalnie nie stawi się w prokuraturze, mimo zapewnień, że pragnie to uczynić, bo nie zrobił nic złego. Dokonania najefektowniejszych tuzów naszego biznesu są niestety do bólu przewidywalne.
Ziemkiewicz wie, „o co chodzi”
Uderz w stół, a ktoś się odezwie. Niedawno pisaliśmy o pączkujących chałturkach Rafała Ziemkiewicza i odezwali się widzowie TVP Info (dawniej Program 3 TVP). Okazuje się, że tam w niedzielne poranki również grasuje Ziemkiewicz. I to jak sprytnie. Prowadzi program o bardzo przebiegłym tytule „O co chodzi?”. Wiadomo, że telewidzowie bywają marudni, zwłaszcza ci, którzy mają poglądy sprzeczne z doktryną PiS. Co więc robi Ziemkiewicz? Zaprasza trzech prawicowych ortodoksów i Dominikę Wielowieyską z „Gazety Wyborczej” jako chłopca






