Przebłyski
W kolejce do zohydzenia
Budowniczowie IV RP mają swojego „cudzego Boga”: ubeckie teczki, którym ślepo ufają. Szczególną radość sprawia im lustrowanie nieboszczyków, bo – wiadomo – nieżyjący nie mają racji. Telewizyjny odłam tych dekomunizatorów, pod wodzą dzielnego moralisty Bronisława Wildsteina, już rozprawił się z Janem Brzechwą (w cyklicznym programie „Errata do biografii”). Teraz na celowniku znalazł się Andrzej Szczypiorski. Wiadomo: gdyby autor „Mszy za miasto Arras” żył, byłby zapewne wrogiem publicznym numer jeden. Lumpeninteligent, łże-elita, układ
MC2, czyli chichot Einsteina
Wojciech Mann i Krzysztof Materna po latach wrócili do TVP, tym razem z programem „MC2 – Maszyna Czasu Manna i Materny”. No i zobaczyliśmy, jak Krzysztof Materna snuje się po centrum handlowym, kłaniając się ludziom, którzy go nie poznają, a prezenter „Wiadomości z przyszłości” znudzony opowiada, że padać będzie to tu, to tam. Aby obudzić widza, który przy tym się zdrzemnie, każde celniejsze powiedzonko podkreślane jest sygnałem muzycznym. Tych przebudzeń nie jest jednak zbyt wiele. W sumie masa w programie
Panie Raczyńskie vel patriotki jutra
Trzy córki i spadkobierczynie byłego londyńskiego prezydenta RP, Edwarda Raczyńskiego, chcą warszawiakom odebrać pałac przy Krakowskim Przedmieściu, w którym od 60 lat mieści się siedziba Akademii Sztuk Pięknych. Powołujące się nomen omen na prawo i sprawiedliwość, panie Raczyńskie powinny, jeśli już, ubiegać się o to, co po pałacu zostawili Niemcy. Wypalone ruiny! Dobrze widoczne na wielu fotografiach. Co prawda ciemny lud otumaniony przez komunistów bez sensu odbudował te zgliszcza. Ale kto go o to prosił? Panie Raczyńskie świetnie
Witano ich po królewsku
Prezydent państwa i prezydent Warszawy. Odznaczenia. Uroczysta kolacja. Oklaski, burzliwe oklaski i feta na stojąco. Niespodziewany sukces piłkarzy ręcznych i wicemistrzostwo świata to powód do wielkiej radości kibiców. Ale na warszawskim Torwarze były też gwizdy. Wygwizdano herosa walki z PZPN, ministra Lipca. Ani chybi jakiś spisek piłkarzy nożnych i ręcznych wymierzony w chodziarza. A może kibice po prostu nie lubią dopingowiczów?
Owoce Putry
Nie tylko Wildstein i Czabański mają zasługi w demolowaniu mediów publicznych. W regionalnym Radiu Białystok nowa władza, tak jak wszędzie, wymieniła radę nadzorczą, a rada wymieniła zarząd. Bardzo to zachwalał lokalny PiS-owski wódz, Krzysztof Putra, poza tym wicemarszałek Senatu. „Po owocach poznamy”, odpowiadał, gdy dziennikarze pytali go, czy jest sens powoływania do rady ludzi, którzy zupełnie na mediach się nie znają, m.in. radcę prawnego spółki, którą kierował Putra. Minęło pół roku. Według badań SMG/KRC zamieszczonych
Wojna u Springera
W koncernie Axel Springer wybuchła wojna domowa. Aleksander Kaczorowski z „Newsweeka” przyrównał Jarosława Kaczyńskiego do Władimira Putina. Z odsieczą ruszył na łamach „Dziennika” Cezary Michalski, przyrównując z kolei Kaczorowskiego do samego Marka Beylina. „Przyznam szczerze, że śmieszy mnie, kiedy medialne sieroty po III RP – takie jak Aleksander Kaczorowski czy Marek Beylin – przytupują nóżkami”. Naszym zdaniem, Cezaremu Michalskiemu wcale nie powinno być do śmiechu. Widać niemiecki pracodawca zmienia polityczny front i już niedługo
Kaczyński – idol Karnowskich
Bracia Karnowscy – Michał z „Dziennika” i Jacek z TVP i Polskiego Radia – mają wspólnego idola. Jest nim Jarosław Kaczyński. Tydzień temu cytowaliśmy pean, jaki na cześć premiera napisał Michał Karnowski. Jego brat, Jacek, nie wyobraża sobie natomiast wtorkowego poranka bez spotkania z premierem. W styczniu gościł Jarosława Kaczyńskiego co tydzień w radiowych „Sygnałach dnia”. A i premier najwyraźniej lubi te spotkania, bo choć w innych mediach udziela się nad wyraz oszczędnie (Tomasz Lis od roku czeka
Proroctwo się spełniło
Kabaret Starszych Panów. Nagranie archiwalne. Wchodzi Mieczysław Czechowicz. W czapeczce leninówce. – Kaczyński jestem – przedstawia się Wasowskiemu i Przyborze. I mówi groźnym tonem: – Reszta należy do was, mili panowie. A jeżeli tego jakoś nie załatwicie, po męsku, to ja wprawdzie nie mam po temu fizycznych warunków, ale mój brat, mój brat (podnosi głos i grozi palcem) nie cofnie się przed niczym. Filmik bije rekordy popularności w internecie, można go ściągnąć z adresu: http://www.youtube.com/watch?v=vjlluR_DsDw To było czterdzieści lat temu,
Ujazdowski nie gapa
Co trzeba zrobić, by z luksusowego autka przesiąść się na jeszcze bardziej luksusowe? Jak ktoś bardzo dobrze zarabia, to idzie do salonu i ma. A jak ktoś żyje z pieniędzy podatników? To ma problem. Ale nie takie problemy (bytowe) załatwia sobie minister kultury (!), Kazimierz Michał Ujazdowski. Ten PiS-owski minister to nie gapa. Nie będzie przecież jeździł hondą legend. Wystarczy wymienić wiceministrom ich tabor na nowiutkie hondy accord (bez przetargu), a samemu myk do lancii. A te drobne 200 tys. może zaoszczędzi
Żelazny kanclerz w wazelinie
Michał Karnowski napisał w „Dzienniku” artykuł o gospodarskiej wizycie premiera Kaczyńskiego. Jak to on. Dał tytuł „Jarosław Kaczyński chce być żelaznym kanclerzem IV RP”. A potem pisał: „Kaczyński nie jest mydłkiem sterowanym przez doradców, ma wizję, która może brzmieć chropawo, ale przez niedopowiedzenia staje się atrakcyjna”. Albo tak: „Krótkie, ale twarde przemówienie. Wyraźny polityczny komunikat. I charakterystyczna reakcja sali, artystów i menedżerów kultury: postawa stojąca, gdy premier wchodzi, mocne oklaski, absolutna cisza i bezruch w czasie






