Przebłyski
Karnowski czyta teksty Walenciaka, ale czy rozumie?
Michał Karnowski, jeden z wielkiej armii dziennikarzy springerowskich w Polsce, pochwalił się na łamach „Pressa”, że codziennie coś czyta i ogląda. To wzruszające zwierzenie. Wprawiło nas ono w osłupienie, bo po lekturze jego tekstów żyliśmy w przekonaniu, że wiedzę czerpie z towarzyskich spotkań pampersów albo odpraw w PiS. Jeszcze bardziej wzruszył nas Karnowski oświadczeniem, że czyta teksty Roberta Walenciaka. Co prawda tylko wtedy, gdy mu o nich doniosą, ale i tak nie spodziewaliśmy się, żeby się ruszył bez donosu lub zlecenia.
Wielki deszcz
PiS zamówiło modlitwę w intencji deszczu. Modły tylko katolickie mogą nie wystarczyć, potrzebny jest ekumenizm. Dlatego proponujemy, by PiS skorzystało z doświadczeń afrykańskiego czarownika, który opowiadał swym współplemieńcom, jak wywoływano deszcz w Anglii: „Przyszło wielu, wielu ludzi i usiedli naokoło. Potem na trawnik wybiegło 11 ludzi w białych strojach i 11 w czerwonych, a na środku stanęło trzech ubranych na czarno. Jeden z nich gwizdnął. I wtedy lunął wielki deszcz”.
W dwie limuzyny na ślub Pardy
Zestresowany użeraniem się z maturzystami minister edukacji (!) Roman Giertych pojechał trochę się rozerwać. Nie pożałował kilometrów. Z Warszawy do Kliczkowa na Dolnym Śląsku jest kawał drogi, ale czego się nie robi, by dotrzeć na ślub kumpla, byłego szefa Młodzieży Wszechpolskiej, Radosława Pardy. Zamek w Kliczkowie słynie ze słonych cen. Ale o to Giertycha głowa nie bolała. Podobnie jak nie spędzał mu snu z powiek koszt dwóch limuzyn i obstawy z BOR. Niech żyje młoda para i „tanie państwo” PiS. Gorzko, gorzko…
Zawracanie Wisły kijem
Minister środowiska, prof. Jan Szyszko, promując alternatywne źródła energii, spotkał się u brzegu Wisły z załogą tratwy „Solarek”, która, pędzona prądem z baterii słonecznych, dotarła w ciągu dwóch tygodni z Krakowa do Warszawy, a na koniec miesiąca ma spłynąć do Gdańska. Wielki to sukces, bo jeszcze nie utonęli, ale zauważmy, że zbliżone osiągnięcia mieli – i to bez żadnych baterii (chyba że spirytusu) – flisacy, którzy kilkaset lat temu też spływali tratwami do Gdańska. Jak „Solarek” popłynie pod prąd, do Krakowa, uwierzymy, że Polak potrafi.
Marcinkiewicz wiedział już w maju
Red. Marek Czarkowski i „Trybuna” już 13 maja wiedzieli, że Kazimierz Marcinkiewicz będzie kandydatem PiS na prezydenta Warszawy. Skąd? Od kilku wpływowych polityków PiS, którzy zdradzili Czarkowskiemu scenariusz, przygotowany przez Jarosława Kaczyńskiego. Zdrada. Wszędzie zdrada. A jak nikomu nie można już wierzyć, to skąd brać zaufanych ludzi do komisji śledczych? Otoczony zdrajcami Jarosław Kaczyński postanowił, że sam będzie tyrał jako premier. Brat chyba nie zdradzi.
Redwatch znów straszy
Przed niespełna dwoma tygodniami polska policja odtrąbiła sukces: faszystowska strona internetowa organizacji Krew i Honor – Redwatch, na której publikowano zdjęcia, adresy i inne informacje o „zdrajcach rasy” i wszelkiej maści „lewakach”, których trzeba eliminować, została zamknięta, a jej administrator aresztowany. Pomogło FBI, bo strona była na amerykańskim serwerze. Tymczasem 13 lipca strona ponownie pojawiła się w internecie w niezmienionej treści, znów znajduje się na amerykańskim serwerze, tylko że w innym stanie. A więc klęska operacyjna policji – trzeba
Giertych brany od dołu
Podczas ostatniej pielgrzymki sympatyków Radia Maryja na Jasną Górę, w której uczestniczył wicepremier Roman Giertych, doszło do incydentu. Otóż najwyższy polski polityk zabronił ekipie Telewizji Katowice, składającej się ze znacznie niższych dziennikarki i operatora, filmowania go z dołu. – Proszę stanąć na jakimś stołku – mówił minister edukacji do kamerzysty, który to zarejestrował. – Nie możecie mnie od dołu robić. Ja rozumiem, ale niech pan stanie jakoś na czymś – pouczał Giertych. Pewnie ktoś uznał, iż oglądanie ministra wicepremiera
Krakowska „prawda”
Ukazała się pośmiertna książka Stanisław Lema „Rasa drapieżców” (Wydawnictwo Literackie) z podtytułem „teksty ostatnie”. Po przeczytaniu posłowia Tomasza Fiałkowskiego odnosimy wrażenie, że Lem pisywał felietony jedynie do „Tygodnika Powszechnego”; że tylko tam dzielił się swoimi sądami o Polsce i świecie; że zbiór, skompilowany z felietonów Lema drukowanych w ostatnich dwóch latach w „TP”, należy traktować – jak czytamy na obwolucie – jako „pożegnanie i ostatnią z nim rozmowę”. Nieśmiało przypominamy p. Fiałkowskiemu, „Tygodnikowi Powszechnemu” oraz Wydawnictwu Literackiemu,
Kto to powiedział?
– Paweł Janas popełnił błąd, nie powołując Dudka i Frankowskiego do reprezentacji Polski? – To kontrowersyjne decyzje. Żal mi obu piłkarzy. Ale Janasowi się nie dziwię. – On jest bardziej niezależnym selekcjonerem od pana? – Janas podejmuje decyzje w podobny sposób do mnie. „Newsweek” 28 maja br. Kto to powiedział? Ten, kto miesiąc później chłostał Janasa bez litości. Premier Kazimierz Marcinkiewicz. Były premier.
POŚWIĘCENIE „Arystokraty”
Podający się za arystokratę Jacek Tarnowski, szef gabinetu premiera Marcinkiewicza, twierdzi, iż nadchodzi czas, by „arystokraci, ci doskonale wychowani, znający języki i często świetnie wykształceni ludzie, dali z siebie coś dla kraju”. Pewnie pan Jacek zacznie od siebie, bo czy musi zajmować wysoko opłacaną funkcję szefa gabinetu? Czy musiał zasiąść w radach nadzorczych Lotosu i Agencji Rozwoju Przemysłu? Przecież tak zdolny człowiek poradzi sobie w biznesie prywatnym.






