Przebłyski
Dr Edgar
Przemysław Edgar Gosiewski poczuł straszliwy głód, i to nie byle jaki, bo głód… wiedzy. Ponoć stało się to zaraz po tym, jak telewizja wyśmiała szefa klubu PiS, że myli „filipikę” z „filipinką”. Krążą słuchy, iż promotorem pracy doktorskiej Gosiewskiego będzie prof. Adam Massalski. Tak się szczęśliwie składa, że obaj panowie to partyjni koledzy, gdyż profesor jest także senatorem PiS. Do tej pory ich jedynym wspólnym przedsięwzięciem była ulotka wyborcza. Do Gosiewskiego można więc spokojnie zacząć się zwracać:
Kindersztuba
Najpierw prezes PiS, Jarosław Kaczyński, w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” powiedział, że posłowie lewicy „są chamscy i prezentują swoistą antykulturę”. Następnie posłanka SLD, Katarzyna Maria Piekarska, która poczuła się osobiście dotknięta tymi słowami, zażądała od Kaczyńskiego przeprosin, co on obiecał uczynić. Potem jednak nagle wycofał się z tej deklaracji i powiedział, że nie przeprosi. W związku z tym sejmowa Komisja Etyki postanowiła polityka ukarać. Czym? Zwróceniem uwagi. Zwracamy uwagę, że zwracaniem uwagi jeszcze nikogo nie nauczono
Kaganiec już jest
Wiceminister edukacji, Jarosław Zieliński, wyjaśniał w miniony czwartek w Sejmie motywy wysłania do dyrektorów szkół słynnego pisma, w którym przestrzegał przed poglądami pacyfistycznymi. Wiceminister nie był jednak skłonny do dialogu z posłami, rzucił pod ich adresem: „Proszę nie szumieć i nie dyskutować”, po czym stwierdził: „Powinniśmy stale nieść przed narodem kaganiec oświaty”. W istocie, kaganiec już jest, tylko z oświatą może być gorzej.
No i mamy konspirę
W Gdańsku (wiadomo, protesty rodzą się na Wybrzeżu) wystąpiła tajemnicza Grupa im. Edwarda Abramowskiego, która przy stacji kolejki Gdańsk-Stocznia umieściła billboard reklamowy z sugestywnym wizerunkiem ministra Ziobry i z napisem „PiS – Przemoc i Strach”. W swym manifeście grupa pisze m.in.: „Chwytliwe hasła pod maską politycznego bełkotu stanowią oczywisty zamach na wolność każdego z nas”. O Grupie im. Edwarda Abramowskiego na razie mało wiadomo, ale bracia Kaczyńscy z pewnością wkrótce ujawnią korzenie tego spisku i wyjawią, kto za nimi stoi
Cała Polska czyta w budzie
Podczas gdy w telewizji bombardują nas reklamówkami zachęcającymi rodziców do czytania dzieciom, w Szkole Podstawowej nr 79 w Łodzi dzieci zaczęły czytać… psom. Nowa i pożyteczna moda przyszła z USA. Zdaniem pedagogów, zaletą metody jest to, że zachęca maluchy do nauki czytania. Zaletą psów jest natomiast to, że po wysłuchaniu czytanki nie zadają głupich pytań.
Biała armia
Na początek kwietnia legniccy lekarze zapowiedzieli protest. Zamierzają walczyć o podniesienie im płac o 30%. Jednak kilkunastu z nich, zamiast protestować, będzie biegać po poligonie, okopywać się do pozycji „stojąc”, rzucać sztucznymi granatami oraz robić pompki. Na kilka dni przed planowaną akcją Ministerstwo Obrony Narodowej wezwało ich bowiem na ćwiczenia wojskowe, które mają się odbyć w tym samym czasie. Przypadek? A może właśnie spełniają się słowa ministra Dorna, który trzy miesiące temu odgrażał się,
Sukces z nożykiem
Wydawca miesięcznika „Sukces” odniósł niebywały sukces promocyjny. Z pisma dotychczas niespecjalnie popularnego uczynił tytuł, o którym mówi się w całej Polsce. I to praktycznie za darmo, jedynym kosztem były nożyki do tapet, którymi zespół wycinał kartkę opatrzoną numerami 17 i 18. A jak wysoką cenę taki rarytas uzyska w przyszłości, na rynkach antykwarycznych. Brawo! Uczcie się, właściciele innych pism – i podążajcie śladem Zbigniewa Jakubasa.
Czy muzyka mnie słucha?
Na Wiejskiej krąży najnowszy dowcip o prezesie rządzącej partii PiS. – Jakiej muzyki słucha Jarosław Kaczyński? – Jarosław Kaczyński nie słucha muzyki. Muzyka słucha jego.
Tyłkiem do Kancelarii Premiera?
Ryszard Czarnecki, europoseł, zastanawia się w swoim blogu, czy premiera Kazimierza Marcinkiewicza nie drażnią tłumy ludzi maszerujących przed siedzibą rządu. Tak się bowiem składa, że wszyscy – na wysokości Kancelarii Premiera – odwracają się do niej… tyłkami. Jak się okazuje, powodem tego obscenicznego zachowania nie jest jednak niezadowolenie z rządów PiS, lecz… uliczna wystawa umieszczona vis-a-vis kancelarii. Uff, odetchnęliśmy.
Z dziejów obskurantyzmu
Anna Sobecka, posłanka LPR, podzieliła się z widzami jednej ze stacji telewizyjnych oryginalną definicją pornografii. Otóż według posłanki, pornografią jest wszystko, co wiąże się z ludzkimi genitaliami podczas erotycznego zbliżenia, oglądanie zaś tego typu aktów, a także szeroko pojętej golizny w prostej linii prowadzi do najcięższych zbrodni. Pomysł posłanki Sobeckiej może mieć daleko idące konsekwencje. Być może doczekamy czasów, gdy „Dekameron” Boccaccia czy „Ulisses” Joyce’a będą w Polsce zakazane. Nie mówiąc






