Przebłyski
Niech sczezną artyści?
W warszawskiej Zachęcie została zorganizowana wystawa archiwalnych fotografii Eustachego Kossakowskiego. Tuż po wernisażu eksponaty zaczęły niepokojąco żółknąć. Długo szukano przyczyny – wreszcie okazało się, że fotografie umieszczono na płytach pilśniowych, które wydzielały wilgoć wchodzącą w chemiczną reakcję z papierem. Gdzie jak gdzie, ale w narodowej skarbnicy sztuki dzieła twórców powinny być chronione. Na pociechę można dodać, że dyrektor Zachęty, Agnieszka Mrowińska, czuje się dobrze.
Dowiedzieli się
Chlubiąca się rzetelnością „Gazeta Wyborcza” nie lubi Andrzeja Czeczota. Nie wymienia jego nazwiska, jeśli bierze on udział w wystawach zbiorowych, a indywidualne pomija milczeniem. Ostatnio w artykule o sukcesach polskich nowojorczyków znowu o nim zapomniała. Za Czeczotem ujęli się koledzy po fachu: – Był w Nowym Jorku 15 lat, publikował w najlepszych pismach, czy „GW” o tym nie wie? – oburzył się Andrzej Dudziński. No i proszę – dwa dni później „Gazeta” napisała o Czeczocie. Może dopiero
Rano jestem śliczny, a wieczorem demoniczny
Marek Markiewicz, były poseł AWS, pogromca nieetycznych zachowań dziennikarzy (ale tylko z lewej strony) w nadawanej późnym wieczorem audycji Polsatu „Bumerang”, na co dzień działa jako adwokat. Właśnie w tej roli broni przed sądem łódzkim nieuczciwych dystrybutorów sieci kablowej Dąbrowa 67, którzy sprzedawali nielegalnie program HBO. Zaiste, trzeba mieć giętki kręgosłup, aby wywiązywać się z tak sprzecznych – etycznie – obowiązków.
Z „Faktów” do Kiepskich
Dziennikarze „Faktów” TVN, którzy pracowali niegdyś z Tomaszem Lisem, muszą się wykazać cierpliwością. Ich były przełożony obiecał niektórym, że zabierze ich ze sobą do nowego miejsca pracy. Zatrudnienie znalazł (w Polsacie), więc oczekiwanie staje się coraz bardziej nieznośne. Także dla dziennikarzy „Informacji” Polsatu, dla odmiany niewiedzących, czy przetrwają zmiany. A co o planach Lisa myśli podpora Polsatu, Ferdek Kiepski?
Antykoncepcja z lotu ptaka
Wreszcie przechytrzono prezydenta Kaczyńskiego. Samoloty firmy farmaceutycznej Schering AG będą latać nad Warszawą, ciągnąc plakaty z hasłami „Antykoncepcja – zaplanuj swoje życie” i „Antykoncepcja – seks na 6”. Władze miasta są zrozpaczone. Nie mogą lotów zakazać, jak marszu homoseksualistów, bo ich władza sięga jedynie do wysokości iglicy Pałacu Kultury. Z kolei piloci muszą być czujni, bo powinni lecieć korytarzem tylko nad Wisłą. I pomyśleć, że cała ta ekwilibrystyka powietrzna służy temu, by tam, w dole, było mniej niechcianych
Chude szeregi
Anonimowa posłanka z SdPl, dotychczas ciasno opięta spódniczkami w rozmiarze 40, zwierza się „Rzeczpospolitej”, że skutki rozstania z SLD boleśnie odbiły się nie tylko na jej psychice, lecz także na figurze. Wskutek stresu spódnica w rozmiarze 38 jest na nią za luźna! Zachęcający do łagodzenia napięć na lewicy Krzysztof Janik pociesza posłankę: „Ja też staram się schudnąć, ale robię to dla dobra lewicy”. Różnią się motywacją, ale konkluzja jedna: wszędzie chudną szeregi.
„Fakt” zamiast brzytwy
Dziennik „Fakt” nie zawaha się przed niczym w pogoni za sensacją. Na okładce pokazał twarz 14-latki ze Śląska, którą matka sprzedawała sąsiadom za pieniądze na wódkę (pisaliśmy o niej w poprzednim numerze). Dziewczynka została natychmiast rozpoznana przez kolegów w szkole, bowiem jej twarz przysłonięto zaledwie małym paskiem na oczach. Tak samo pokazano jej gwałcicieli. Najwyraźniej redakcja „Faktu” ma trudności z rozróżnieniem kata i ofiary. I z odróżnieniem etyki od zysku za wszelką cenę.
Ambasador w dzień targowy
Ambasador Niemiec w Polsce, dr Reinhard Schweppe, ma bardzo ciekawy zwyczaj. W każdą sobotę wybiera się rankiem na rynek w Falenicy. Zostawia garnitur w ambasadzie, a zakłada, jak sam mówi, typowo polskie ubrania: podkoszulek, zwyczajne spodnie. Chodzi między straganami, kupuje pomidory, ogórki. Handlujący biorą go za Polaka. Ciekawe, że na innych targowiskach za Niemca nie jest brany Andrzej Lepper, który pojawia się tam w eleganckich garniturach.
Rektor włamywacz
Marek Grzelewski, były rektor Wyższej Szkoły Dziennikarstwa im. Wańkowicza w Warszawie, usiłował zakraść się na najwyższe piętro budynku, gdzie przed kilkoma laty za pieniądze studentów urządził sobie luksusowy apartament. Grzelewski zna decyzję prokuratury, że do pokoi na mansardzie nie ma prawa. Ale już po raz drugi usiłuje wziąć je siłą, z pomocą swego wiernego towarzysza, byłego prorektora Wańkowicza, Józefa Szaniawskiego. Grzelewski jest oskarżony o przywłaszczenie kilku milionów złotych, które przerzucił na konto własnej szkoły dziennikarstwa w Bydgoszczy.
Niedźwiedzia przysługa?
Wydawałoby się, że politycy SLD i AWS są jak ogień i woda, a jednak. Były wicepremier i lider AWS, Janusz Tomaszewski, i były wojewoda łódzki z SLD, Krzysztof Makowski, zakopali polityczny topór wojenny, aby ramię w ramię pracować w amerykańskiej fundacji szkolącej działaczy politycznych z krajów dawnego ZSRR. Cóż, biorąc pod uwagę, jak szybko oba ugrupowania zostały przez wyborców odrzucone, może to być niedźwiedzia przysługa dla kursantów.






