Przebłyski
Bielan – tatuś Mejzy
Coś się z nami porobiło, bo ile razy słyszymy o Łukaszu Mejzie, samochwale, który opowiada, że na nim wisi cały rząd, widzimy Adama Bielana. Cynicznego cyngla Kaczyńskiego, który wydusił na prezesie posadę wiceministra sportu dla tegoż Mejzy. Za to, że rozwalił Gowinowi partię, wystawił Kaczyńskiemu mocno cuchnący rachunek. I znowu potwierdziło się to, co o Bielanie mówił Robert Anacki (były wiceprezes Porozumienia). A mówił, że „jest to gnojowy polskiej polityki, który za jedynkę do Parlamentu Europejskiego i utrzymanie wpływów na rozdawanie
Mioduski jak Kali
Na tego słonia w składzie porcelany zawsze można liczyć. Kolejny pokaz niezdarności Dariusza Mioduskiego, właściciela Legii Warszawa, to wyciąganie trenera z Rakowa Częstochowa. W trakcie sezonu Mioduski ogłosił, że nowym trenerem Legii będzie Marek Papszun. Władze i piłkarze Rakowa dowiedzieli się o tym z gazety. Jak im się będzie grało, gdy podobno Papszun jest już dogadany z Mioduskim? Z tym Mioduskim, który zwalnia trenerów taśmowo, a klub ma już mocno zadłużony. Czysta paranoja. Z niepanującą nad emocjami pleciugą
Wicepremier Andruszkiewicz
Chcecie żywego dowodu, że można być jednocześnie półanalfabetą i ministrem w kancelarii premiera Morawieckiego? Oto on – Adam Andruszkiewicz, chodzący, jedzący i pijący dowód klęski szkolnictwa na poziomie podstawowym. Syn ziemi grajewskiej zna jakieś 250, może 300 słów. Połowy używa bez zrozumienia. Cytujemy za „Naszym Dziennikiem”: tragiczne happeningi, pokazaliśmy jasne dowody, oni są jak błaźni itd. Andruszkiewicza szczególnie martwią opozycja i polskojęzyczne media. Radzi więc, „by przewodnicząca Komisji Europejskiej zaprosiła
Blablanie Królikowskiej-Avis
A na deser kosmitka medialna. Elżbieta Królikowska-Avis. Samozwańcza ekspertka od rynku brytyjskiego. I żelazny dowód na to, że nie wystarczy tam pracować, by coś zrozumieć. Głupoty można opowiadać w wielu językach. Królikowska-Avis, przygarnięta przez PiS, rewanżuje się, jak potrafi. Jedzie po bandzie na maksa. W „Forum Dziennikarzy” wydawanym przez SDP powiedziała, że „w tej chwili, wraz z wejściem kapitału konserwatywnego na rynek prasowy – »Sieci«, »Do Rzeczy«, »Gazeta Polska«…”. Głupiej się nie da. Ten kapitał konserwatywny to setki milionów złotych
Siarkowska u Lisickiego
Specjalistką od wolności w dojnej zmianie jest żeńska odmiana Dziedziczaka. Do ekipy kosmitów Anna Maria Siarkowska pasuje jak Kaczyński do kotów. Z tym że koty prezesa nie są tak pazerne na karierę jak posłanka. No i wyróżniają się inteligencją. A Siarkowska widoczne braki nadrabia andronami. Adresatem jej bzdetów są misie z jeszcze niższej półki. Tacy, co łykną browara i uwierzą, że „wolność jest ich narodowym DNA, bardzo głęboko wpisaną w ich tożsamość” („Do Rzeczy”). Siarkowską z tygodnikiem Lisickiego łączy też
Polska wolna od Dziedziczaka
Jeśli coś w dojnej zmianie obrodziło, to kosmici. Choćby taki Jan Dziedziczak. Odlot nawet jak na standardy PiS. Przypadek człowieka, który za cokolwiek się weźmie – to klapa. 15 lat temu był rzecznikiem prasowym Jarosława Kaczyńskiego. I na tym jedzie. Od posady do posady. Przyssał się do Polonii – najpierw w MSZ jako sekretarz stanu, a teraz w Kancelarii Premiera jako pełnomocnik rządu ds. Polonii. Taka paprotka, która lubi zjeść. Ale czasem się odezwie. I to Dziedziczakowi gwarantuje wysokie
W MZA kasa jest. Ale dla Syguta
Kierowcy warszawskich autobusów mają dość pracy za grosze. W Miejskich Zakładach Autobusowych pięć (!) związków zawodowych domaga się wyższych wynagrodzeń. Nawet nie myślą, by zarabiać grube tysiące jak członek zarządu Tomasz Sygut. Chodzi im o 800 zł brutto. Sygut został wepchnięty do spółki przez Platformę Obywatelską, której się wysługiwał jako szef TVP Info. Ile to już lat rządzi PiS? I tyle lat warszawiacy utrzymują Syguta. Ma to jakiś sens? Nie sprawdził się w telewizji. W MZA
Deszkiewicz popuścił
Słyszycie pukanie spod dna? To sygnał od Tadeusza Deszkiewicza, prezesa Polskiego Radia RDC i doradcy prezydenta Dudy. Jegomościa, który tak opisał na Facebooku rozmowę weteranek powstania warszawskiego w TVN 24. „Włączyłem i trafiłem na rozmowę kretyna z dwoma zdemenciałymi archeocelebrytkami”. Deszkiewicz przeprosił dopiero wtedy, gdy internauci dali mu do wiwatu. Jeśli takie maniery ma gość, który w ekipie dojnej zmiany robi w kulturze, to strach oglądać resztę tej ferajny. Widać, że nerwy temu misiu puściły. Czuje, że kończy się eldorado.
Jaka władzunia, taki mecz
Piłkarze zagrali, jak potrafią. Na murawie trener Sousa wycisnął z dość przeciętnych grajków prawie maksa. Bez efektu. Ale i tak piłkarze byli lepsi od towarzycha, które okupowało lożę vipowską. Przyjechali tłumnie, bo liczyli na wygraną z Węgrami. I na patriotyczny lansik w biało-czerwonych szaliczkach. Śmiechom prezydenta Dudy i wicepremiera Glińskiego, któremu sport odebrał prosty bielanowiec Kamil Bortniczuk, nie było końca. Równie radosny, prawie do ostatniego gwizdka, był demolujący oświatę Czarnek. A najbardziej uchachana była Julia Przyłębska. Towarzyskie odkrycie






