Przebłyski
Brawo, Tadeusz!
Nie znamy nikogo, kto by na tytuł Dziennikarza Sportowego Stulecia zasłużył bardziej niż Tadeusz Olszański. Wielki romantyk i autorytet. Duma środowiska. W plebiscycie Klubu Dziennikarzy Sportowych wyróżniono człowieka, który konsekwentnie, przez całe życie promował zasadę fair play w sporcie. Jako młody kierownik działu sportu w „Sztandarze Młodych” zainicjował i zorganizował w 1963 r. konkurs Dżentelmen Sportu. Od 1977 r. była to wspólna Nagroda Fair Play przyznawana przez PKOl i „Sztandar Młodych” (do 1997 r.). A redaktor Olszański przez lata pracował także
Ełk zaprasza Sabałę kolejnictwa
Taka para to nieszczęście. Zwłaszcza na kolei. Premier Morawiecki z ministrem infrastruktury Adamczykiem jeżdżą po kraju i pokazują, jak cudowną krainą jest kolej. Czas zweryfikować te opowieści. Zapraszamy Sabałę z kolegą do Ełku, który nie zasłużył sobie nawet na bezpośrednie połączenie z Warszawą. Jeszcze niedawno jeździły dwa wagoniki, które doczepiano w Białymstoku do składu z Suwałk, ale i to okazało się za dużo. Do Białegostoku na ten pociąg – do Świnoujścia nawiasem mówiąc – dowożą ludzi… busem. 20 minut na przesiadkę. Na szczęście ciągle
Warchoł wypadał z „Niedzieli”
Starał się. Jak nigdy w życiu. Ale lud Rzeszowa świetnie wie, gdzie ziarno, a gdzie plewy. I pogonił ziobrystę Marcina Warchoła. Może chłop wrócić na warszawskie salony. W kampanii nie pomogła mu władza świecka, czyli billboardy z byłym prezydentem Ferencem ani kampania na wnuczka. Mało tego. Zawiodła Warchoła nawet Matka Boska, której oblicze ozdabiało katolickie czasopisma „Niedziela” i „Moja Rodzina”. W środku miały wypasioną ulotkę roześmianego Warchoła. Pisma rozdawano za darmo w kościołach. Co ludzi jeszcze
Już nie bezdomny
Choć dolar nie ma już tej mocy, co lata temu, ale 400 tys. zielonych robi jeszcze wrażenie. Polonia z Chicago spięła się, może pod wpływem tatki Rydzyka, i zebrała taką kwotę na obraz. Polakom z kraju ufundowali bardzo pokaźny obraz Chrystusa Króla Polski. Oczywiście ze złotą koroną z polskimi orłami i berłem. Też złotym. I też z orłem. Dzieło, jak ze snu pijaka, dostarczyli na Jasną Górę. Miało zawisnąć obok sławnej Matki Bożej Królowej Polski. Król z królową!
Płużański czy zombie?
Czytelnicy pytają, co on bierze? Nie pamiętamy jakiegoś pogrzebu prominenta z PRL, by obyło się bez ujadania Tadeusza Płużańskiego. Na zmianę lżenie nieboszczyków i toporne kłamstwa. I tak setki razy. Zombie przy nim to pastelowe figurki. Płużański mógłby zrobić światową karierę w horrorach o nieboszczykach. Albo i nie. Bo za robienie bohaterów z „Ognia”, „Burego” i podobnych im zbrodniarzy ich piewcom nie podaje się ręki. Choć z drugiej strony zasługi Płużańskiego w dziele kompromitowania „wyklętych” są wielkie jak stodoła, w której palili albo zabijali dzieci, kobiety, geodetów
Rau dzwoni. Waszyngton nie odbiera
Mało komu znany Zbigniew Rau, którego dojna zmiana obsadziła w roli marionetkowego ministra spraw zagranicznych, dał głos w „Rzeczpospolitej”. Brawo za szczerość. I za pokazanie, jakie są kulisy naszych stosunków z USA. Ale też z Niemcami i Francją. No i oczywiście z Rosją. Najgorzej wypadają Amerykanie. Ekipa Bidena nie znalazła czasu na spotkanie z Dudą i politykami PiS. Dlatego popełniają błędy. Ba, całą kaskadę błędów. A w ogóle według Raua polityka USA oparta jest na błędnych założeniach. Nie to, co nasza. Minister żali się,
Uczelnia Ordo Iuris za nasze
Jeśli ktoś wysadzi z siodła prezesa Kaczyńskiego, to czeka nas spora niespodzianka. Tropy prowadzą do Ordo Iuris. Nikt tak dobrze jak oni nie wykorzystał strumienia pieniędzy, które dała władza. Ogromne publiczne pieniądze poszły na tworzenie struktur i ośrodków propagandowo-ideologicznych Ordo Iuris. Na razie celem tej organizacji jest budowa i umacnianie wpływów. Zwłaszcza w środowiskach akademickich, prawniczych i biznesowych oraz służbach. Najnowszy twór to Collegium Intermarium. Celem tej uczelni jest stworzenie sieci, której idee będą zaszczepiane nie tylko w Polsce,
On mówić, że Michnik być zły
Frapuje nas takie oto pytanie. Dlaczego do obrabiania życiorysu Adama Michnika biorą się zwykle ludzie z gatunku „lotny jak furmanka”? Albo tacy, dla których język ojczysty jest zbyt trudny, by go sensownie używać. Natura jakoś szczególnie uwzięła się na Piotra Woyciechowskiego. Tego od list agentów Macierewicza i który za dojnej zmiany krótko rządził Polską Wytwórnią Papierów Wartościowych. Na tyle krótko, że ta ważna firma szczęśliwie przeżyła. Na osłodę przytuliła go Polska Fundacja Narodowa, pisowski pomysł na pompowanie
Andruszkiewicz od browara do śmieciówki
Flaszka piwka w łapie i żłopanie browara z gwinta na plaży. Tak pokazał się bywalcom Sopotu Adam Andruszkiewicz. Trudno uwierzyć, że ten gość robi u Morawieckiego za ministra. Choć Grajewo ciągle przeprasza za tak kompromitujący dar, to PiS wierzy, że za Andruszkiewiczem stoi młodzież narodowa. Ale żeby Andruszkiewicz miał na koncie tylko publiczne chlanie? Wiceminister w KPRM zarabia krocie i na etacie, i na dodatkowych fuchach. Na bogato urządził też rodzinę. Za to pracowników traktuje z buta i zatrudnia na śmieciówkach. Od początku kadencji wydał na te umowy ponad 120 tys.
Makieta za miliard
Na ten widok popłakaliśmy się ze wzruszenia. Jak bobry, gdy patrzą na nieobgryzione drzewo. Szefowa springerowskiego „Faktu” i premier spotkali się na placu Piłsudskiego. Taka ustawka medialna. Pani Kozłowska z panem Morawieckim pogadali sobie o „odbudowie” Pałacu Saskiego. Wiadomo, że premier nie wie, co znaczy słowo odbudowa, ale po dziennikarce można by się spodziewać choć skromnej wiedzy. A tak wyszło śmiesznie. Bo Pałacu Saskiego nikt nie jest w stanie odbudować. Niemcy zlikwidowali go do spodu. Co więc można? Można postawić makietę za ponad miliard






