Sylwetki

Powrót na stronę główną
Sylwetki

Pamiętamy

Listopad. Czas zadumy nad tymi, którzy zapisali się w 20-letniej historii PRZEGLĄDU, a wcześniej „Przeglądu Tygodniowego” – pracowali i współpracowali z nami, wspierali nas radą. Odeszli przed laty albo kilka miesięcy temu. Jak prof. Karol Modzelewski – historyk, ale przed wszystkim człowiek zasad, symbol demokratycznej lewicy, autorytet. Laureat pierwszej edycji „Przeglądowej” Busoli. Wywiady z nim tradycyjnie otwierały kolejne lata dziejów PRZEGLĄDU. Zmarł 28 kwietnia tego roku. 11 sierpnia odeszła współpracująca z nami Anna

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Sylwetki

Jak pies z kotem

Ostatnim filmem Janusz Kondratiuk opowiedział historię odchodzącego brata, który kiedyś opowiedział historię odchodzącego ojca. Kto opowie jego historię? – Myślałam, że i tym razem wymknie się rokowaniom – mówi aktorka Bożena Stachura i posępnieje. Jeszcze półtora dnia przed odejściem Janusza Kondratiuka, w sobotę, była w jego wiejskiej posiadłości w podwarszawskim Łosiu. Przywiozła ze sobą ks. Andrzeja Lutra, którego Janusz Kondratiuk uważał za przyjaciela. Reżyser żartował, jak to zwykle on. Ostatnie zdanie, które powiedział

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Sylwetki

Ofiara kamiennych serc

Dlaczego zginęła Barbara Blida Lubiłem Barbarę Blidę za to, co robiła dla Śląska, trudno mi więc o niej pisać bez emocji. Gdy 25 kwietnia 2007 r. dowiedziałem się o jej śmierci, wyciąłem z jakiejś gazety jej zamyślone piękne zdjęcie, oprawiłem w ramkę i powiesiłem w domu nad biurkiem. Odtąd towarzyszy mi stale. Dopowiem od razu, że ci, którzy wydali polecenie, aby – dla jakichś wątpliwych, jak się potem okazało, politycznych gier i celów – wyprowadzić ją o świcie z domu w rodzinnych Siemianowicach

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Sylwetki

Niesamowicie wrażliwy plotkarz

Ze swoją ciętą ironią Jan Lechoń był prawdziwym postrachem towarzystwa W czasie jednego ze wspólnych spacerów Tadeusz Boy-Żeleński spytał niespodziewanie Irenę Krzywicką: „Czy nie chciałaby się pani czegoś napić? Może pójdziemy do Ziemiańskiej?”. Dla ambitnej publicystki była to wygrana na loterii: usiąść przy jednym stoliku ze skamandrytami! Bez wahania wyraziła zgodę. Gdy w kawiarni skierowali się na słynne półpiętro, zauważyli siedzącego tam samotnie Lechonia. Poeta zerwał się na równe nogi i zaraz przyklęknął na jedno

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Sylwetki

Kiedy przychodzi wiosna, wszystkie fiołki rozkwitają równocześnie

Żyjący w pierwszej połowie XIX w. János Bolyai był węgierskim oficerem, wziętym szermierzem, tancerzem, skrzypkiem i szachistą. Znał dziewięć obcych języków, w tym chiński i tybetański. Pisywał dzieła filozoficzne, poezje i recenzje ze spektakli Opery Wiedeńskiej. Opracował też projekt zmian podatkowych, który wysłał do cesarza Austrii. Był jednak przede wszystkim wybitnym matematykiem. W wieku 23 lat stworzył podstawy tzw. hiperbolicznej geometrii nieeuklidesowej, która charakteryzuje się m.in. tym, że przez punkt nieleżący na danej prostej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Sylwetki

Pisarz zesłańców

Zbigniew Domino – sybirak, autor kresowo-syberyjskiej sagi (1929-2019) Za pół roku, 21 grudnia, miałby 90 lat. Ale świeżość spojrzenia i umysłu miał o pół wieku młodsze, niż wskazywała metryka. Był ciągle taki, jakim go poznaliśmy, gdy jako redaktor naczelny miesięcznika społeczno-kulturalnego „Profile” od 1975 r. przez pięć lat był nie tylko szefem naszego zespołu redakcyjnego, ale zarazem przyjacielem i przewodnikiem życiowym. Taki pozostał do końca życia. Szczery i przyjazny ludziom. Sybirak, pisarz, autor kresowo-syberyjskiej sagi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Sylwetki

Z miłości do wolnego rynku

Jacek Kuroń od razu zrozumiał, że pozycja, w jakiej ustawił go premier Mazowiecki – ministra od nędzy – była pozycją straceńca – Gospodarka? Tym mieli się zająć komuniści. My co najwyżej mieliśmy im patrzeć na ręce – wspominał Adam Michnik. Taki był w tym czasie stan ducha wielu ludzi z opozycji. Grzegorz Lindenberg, wówczas wydawca „Gazety Wyborczej”, poznał Jeffreya Sachsa na kolacji u znajomych. Sachs, choć miał niewiele ponad trzydziestkę, był już sławny.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Sylwetki

Geniusz Isaaca Newtona

Był bystrym młodzieńcem, ale nie przejawiał oznak talentu matematycznego, szkolne sprawozdania opisują go jako ucznia leniwego W 1696 r. Mennica Królewska, odpowiedzialna za bicie angielskich monet, zyskała nowego nadzorcę, Isaaca Newtona. Otrzymał on to stanowisko dzięki patronatowi hrabiego Halifax, Charlesa Montagu, który w tamtym czasie pełnił funkcję lorda skarbu – odpowiednika ministra finansów. Newtonowi przydzielono zadanie renowacji pieniądza Korony. W tym czasie brytyjski system monetarny był w opłakanym stanie. Newton oszacował, że ok.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Sylwetki

Utarczki z miejscowymi kretynami

Rzecz o Tuwimie „Julka przez całe życie uważałam za czarodzieja. Nie pamiętam już, od czego i kiedy się to zaczęło”, pisała o bracie Irena Tuwim. Czarodziejem pozostał na zawsze, nie tylko dla siostry. Chyba nie znajdziemy w XX w. poety, który w wierszach lepiej umiałby trafić do serc Polaków. Co prawda, Gombrowicz na wieść o jego śmierci notował zgryźliwie: „Zmarł największy współczesny poeta polski. Największy. Niewątpliwie. Wielki? Hm…”. Ale Tuwim przetrwał pod strzechami do dziś. Zarówno jego wiersze dla dzieci, jak i te poważniejsze

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Sylwetki

W poszukiwaniu zakończenia

Niedokończony reportaż o Wojciechu Cabaju, włókniarzu, który został redaktorem Mieszkająca w Niemczech Krystyna Cabaj poprosiła mnie o napisanie paru zdań wstępu do pamiątkowej książeczki zawierającej teksty jej męża, zmarłego przed wielu laty. Ona pamiętała, że jeszcze za PRL napisałem o Wojtku reportaż. Natomiast mnie nie wypadało dokuczyć wdowie stwierdzeniem, że jej męża już prawie nie pamiętam. Powiedziałem więc, że spróbuję przedrzeć się przez złogi sklerozy i coś tam naskrobię. Pomógł mi w tym list, który kiedyś nie dotarł do celu.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.