Cesarstwo Leppera

Jolanta Kwaśniewska pożegnała się ze swymi sondażowymi wyborcami. Kandydować nie będzie, bo nie chce uprawiać polityki w stylu chodnikowym. Zapowiadano na wesele, a tu, masz ci babo, pogrzeb.
Pierwszy z kwiatami dziękczynnymi powinien pobiec przewodniczący Lepper. Jolanta Kwaśniewska była jedyną osobą z wysokich politycznych sfer, która mogła z nim wygrać. Teraz Lepper ma sondażowe przewodnictwo. „Antybarbarzyńcy” muszą szybko wymyślić chwytnego medialnie, popularnego społecznie kontrkandydata. Tomasz Lis jako drugi winien pobiec albo kosz kwiatów wysłać. Oszczędzać nie musi, bo wygrał proces z prezesostwem Walterostwem. Starczy nie tylko na wiązankę, nawet na wieniec.
Lis, po odejściu Kwaśniewskiej, staje się nadzieją kulturalnych „antybarbarzyńców”. Białych ludzi krajowej polityki. Bo jeśli nie Lis, to kto? Przecież nie bezbarwny, somnambuliczny Donald Tusk. Ani osłabiony brakiem sukcesów w stolicy Lech Kaczyński. Jeśli nie Lis, to żaden z obecnych kandydatów centroprawicy w starciu z Lepperem szans nie ma.
Kwiaty pani prezydentowej mógłby kupić znany ze skrupulatności w wydawaniu pieniędzy Marek Borowski. Decyzja prezydentowej ułatwia mu kandydowanie na prezydenta z centrolewicowych pozycji. Jest bardziej pracowity niż Tusk, nieortodoksyjny jak Kaczyński, tylko czy będzie miał także głosy lewicy?
Zwłaszcza kiedy wystartuje też Józef Oleksy, który zapewne kwiaty już posłał. Oleksy wsparty lewicą, strawny dla centrum, znośny dla prawicy, byłby w stanie konkurować z Lepperem. Ale już nie z Tomaszem Lisem.
Pożegnanie z wyborcami Jolanty Kwaśniewskiej wróży niezwykle interesujące scenariusze dla sceny politycznej i kraju. Jeśli w drugiej turze wyborów znajdą się przewodniczący Lepper z idolem Lisem, to jednak wygra Lepper. W konfrontacji warszawka-prowincja wygra ta ostatnia, bo jest liczniejsza. W wyborach parlamentarnych też wygra Samoobrona, ale rządzić nie będzie, bo platformiarze zmontują wielką koalicję antylepperowską. Wystarczającą dla powołania rządu, wystarczającą dla powołania marszałka Sejmu RP spoza największej sejmowej frakcji, czyli Samoobrony. Ale zbyt małej, aby odrzucać weta prezydenckie. I wtedy spełni się „czarny scenariusz Urbana”. Koalicja antylepperowska w Sejmie będzie stale blokowana przez prezydenckie weta i zjednoczoną, silną opozycję złożoną z posłów Samoobrony. Skrzyknięty na hasło „Lepper nie przejdzie” rząd, złożony z różnych partyjnych działaczy, szybko zacznie walczyć wewnątrz siebie. Po takich cyrkach społeczeństwo szybko będzie miało dość wszystkiego i poprze starania prezydenta Leppera o przedterminowe wybory. A te wygra Samoobrona, która jeszcze nie rządziła. Po tym porządzi sobie spokojnie, mając prezydenta, większość parlamentarną i początkowy kredyt zaufania społecznego.
Pożegnanie Jolanty Kwaśniewskiej z wyborcami to pożegnanie z polityką gabinetową, poprawnością polityczną w polityce, blaskiem warszawki. Nadeszła już era populizmu, publicznego licytowania się, który z polityków rozda więcej biednym, podzieli się resztkami skarbu państwa. Żądny władzy Rokita naciska na przyspieszenie wyborów parlamentarnych. Wtórują mu inni antyeseldowscy politycy, marząc o ponownym załapaniu się do parlamentu. Czy nie widzą, że przyspieszają tym jedynie cesarstwo Leppera?

 

 

Wydanie: 19/2004

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy