„Kim, do cholery, jest ten cały Bergoglio?”

„Kim, do cholery, jest ten cały Bergoglio?”

To pytanie zadał sobie Jarosław Makowski, gdy wybrano kardynała Jorge Mario Bergoglio na nowego biskupa Rzymu. I tak właśnie rozpoczyna się również jego nowa książka „Pobudka, Kościele!”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Arbitror.

Nie ukrywam – gdy ujrzałem Franciszka I stojącego na balkonie bazyliki św. Piotra pamiętnego wieczoru 13 marca 2013 r., zadałem sobie podobne pytanie. Jednak, w przeciwieństwie do autora „Pobudki…”, do papieża elekta od początku podchodziłem z pewnym dystansem, by nie powiedzieć powątpiewaniem. Jak przystało na protestanta, który lubi od czasu do czasu ironizować przywołując słowa Marcina Lutra, że – co by nie było – i tak na tronie papieskim zasiada od wieków antychryst.

Wątpliwości wydawały się uzasadnione. Poprzednicy Franciszka się nie popisali. Jan Paweł II okazał się w istotnych kwestiach niesłychanie konserwatywny. Lub, jak pisał nieco dyplomatyczniej niemiecki teolog wyklęty Hans Küng, „Doszło [za jego pontyfikatu] do spotkania się stagflacji – stagnacji realnych możliwości i inflacji słów i gestów bez pokrycia – wewnątrz Kościoła katolickiego oraz stagflacji w świecie ekumenicznym”. Benedykt XVI jawił się zaś od samego początku jako zamknięty w wieży z kości słoniowej teolog bigot, któremu brak było pomysłu na własny pontyfikat.

Nie wierzyłem więc, że kolegium kardynalskie, do którego kooptowano przez ostatnie dekady coraz to bardziej integrystycznych duchownych, mogłoby jednym głosowaniem wnieść nieco świeżego powietrza w zatęchłe mury Kościoła, w którym od dekad unosił się zapach naftaliny i mdłego kadzidła.

Okładka książki "Pobudka, Kościele!"

Szybko się jednak okazało, że ten pontyfikat będzie inny. I o tym jest właśnie esej Jarosława Makowskiego. Autor opisuje z dużą rzetelnością, choć z nieco drażniącą miejscami emfazą, to, co zwie „rewolucją Franciszka”. Czym zatem ta rewolucja się charakteryzuje?

Zdaniem Makowskiego polega ona, po pierwsze, na znaczącej zmianie języka papieskiego nauczania. Zamiast ekskluzywnego języka, charakterystycznego dla rzymskokatolickiego ultramontanizmu, otrzymujemy inkluzywny język Ewangelii i miłości. Jak zauważa autor: „Jeśli zaczynamy używać języka, który przestaje ranić, pociąga to za sobą także zmianę modelu Kościoła: zamiast zamykać przed ludźmi drzwi Kościoła szeroko je otwiera; zamiast potępiać wiernych rozmawia z nimi; zamiast karcić grzeszników stara się im pomóc”.

Jakie są konsekwencje wspomnianej zmiany dyskursu? Otóż, i to po drugie, Jarosław Makowski ukazuje swoiste aggiornamento papieża pochodzącego z tzw. Trzeciego Świata. Franciszek porzuca retoryczny konstrukt ukuty przez Jana Pawła II, jakim była manichejska opozycja „kultury śmierci” i „kultury życia”, na rzecz społecznie wrażliwego rozróżnienia między „kulturą wykluczenia” a „kulturą solidarności”. A to z kolei istotnie zmienia perspektywę patrzenia na misję Kościoła Rzymu.

Oddajmy głos Makowskiemu: „Już nie »cywilizacja życia« kontra »cywilizacja śmierci«. Franciszek zmienia optykę, gdyż bardziej go niepokoją nierówności społeczne, niesprawiedliwość i ubóstwo niż spory bioetyczne. Dziś konflikt rozgrywa się między »cywilizacją chciwości« a »cywilizacją solidarności«” – tłumaczy autor. Po czym dodaje: „Papież Bergoglio słusznie podkreśla, że Robotnik z Nazaretu zasadniczo mówił w swoich przypowieściach o biedzie i wykluczeniu, a nie o seksie, antykoncepcji i masturbacji”.

Z instytucji skupionej na samej sobie, na swoim panowaniu i triumfalizmie Kościół przemienia się w dom, o który wszyscy domownicy powinni się troszczyć i dbać. Lub – zgodnie z metaforą, którą sam papież tka – w otwarty szpital polowy. Tak rozumiany Kościół, jak naucza Franciszek, „odkrywa matczyne wnętrze miłosierdzia i [wychodzi] naprzeciw tak wielu »zranionym« potrzebującym wysłuchania, zrozumienia, przebaczenia i miłości”.

Granice tego domu-szpitala wykraczają poza ludzkość i obejmują całe stworzenie, o czym świadczy ekologiczna i społeczna wrażliwość Franciszka. Jak wiemy, papież dał jej wyraz chociażby w encyklice Laudato si’, cytowanej w wielu miejscach eseju Makowskiego.

Ważnym wątkiem, który zawiera esej „Pobudka, Kościele!” – i którego nie sposób ocenić inaczej niż pozytywnie – są porównania nauczania papieża z Argentyny z ideami wyartykułowanymi przez wielkich myślicieli niezwiązanych z instytucją Kościoła rzymskokatolickiego. Jarosław Makowski stara się owe rozproszone głosy na temat ludzkiej kondycji w świecie ponowoczesnym zebrać w jedno. W jego pracy odnajdziemy nazwiska ważnych filozofów i teologów, takich jak Zygmunt Bauman, Jacques Derrida, ks. Martin Luther King, Jürgen Moltmann czy rabin Abraham Heschel. Uświadamiają nam one, że „Kościół Franciszka” otwarty jest na dialog nie tylko między różnymi chrześcijanami, ale i innymi religiami oraz świecką myślą humanistyczną.

W książce natrafimy też na bezpośrednią krytykę Kościoła nad Wisłą. Rzecz jasna jest ona uprawiana z perspektywy ogólnej krytyki instytucji Kościoła Rzymu, którą zresztą sprowokował sam Franciszek. Jak bowiem zauważa Makowski cytując słowa Jerzego Turowicza, legendarnego redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”: „Krytyka tego, co złe w Kościele, nie jest atakiem na Kościół, lecz służbą Kościołowi. Jej celem jest ukazanie, że misją Kościoła jest niesienie światu Ewangelii”.

I tak Jarosław Makowski – bazując na wygłoszonym na Święta Bożego Narodzenia w 2014 r. przemówieniu papieskim ukazującym „15 chorób”, które nękają kurię rzymską i instytucje kościelne – adresuje do polskiego Kościoła ważne przesłanie. To zaś brzmi niczym wyzwanie na kolejne tysiąclecie jego istnienia. Król jest nagi, co dalej? Czy polski Kościół zdoła temu zadaniu podołać? Czy usłyszy wołanie Franciszka i przyjmie je z pokorą? Czy pozostanie głuchy i spróbuje przeczekać ten niewygodny dla siebie pontyfikat?

Wszystkich zainteresowanych próbą odpowiedzi na te pytania odsyłam do książki Jarosława Makowskiego.

Jarosław Makowski, Pobudka, Kościele!, Wydawnictwo Arbitror, seria #ArbitrorMyśli, Warszawa 2018

Wydanie:

Kategorie: Kościół

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy