Nuncjusz jako zwornik systemu

Nuncjusz jako zwornik systemu

Abp Salvatore Pennacchio jest gwarantem istniejącego porządku w polskim Kościele

Amerykański sowietolog węgierskiego pochodzenia Paul Hollander w książce „Political Will and Personal Belief. The Decline and Fall of Soviet Communism” z 1999 r. postawił przekonującą tezę, że radziecki komunizm upadł głównie dlatego, że jego przywódcy stracili wiarę w sam komunizm. Bez decyzji Michaiła Gorbaczowa i jego programu pierestrojki i głasnosti nie byłoby ani polskiej Solidarności, ani upadku muru berlińskiego. W tym kontekście wpływ Jana Pawła II na procesy dezintegracyjne bloku socjalistycznego należy uznać za marginalny. Choć oczywiście psychologiczne znaczenie jego wielokrotnych powrotów do Polski było ogromne, zwłaszcza dla katolików. W każdym razie to wszystko, zdaniem Hollandera, należy traktować jako marginalną otoczkę procesów, które rozegrały się w Związku Radzieckim. Podobne zdanie wyraził zapytany przeze mnie Andrzej Werblan. Według niego również znaczenie opozycji i rewizjonizmu w ramach komunizmu jest drugorzędne wobec realpolitik Gorbaczowa, który swoimi decyzjami przyczynił się w sposób decydujący do rozkładu bloku wschodniego.

Człowiek do pilnowania interesów Watykanu

Przypominam tę niezbyt popularną w Polsce tezę w kontekście debaty publicystycznej na temat nuncjusza apostolskiego w Polsce abp. Salvatore Pennacchia i jego ewentualnej roli w przemianie polskiego katolicyzmu. Otóż moja teza brzmi: nuncjusz nie tylko niczego nie zmieni, wręcz przeciwnie – jest gwarantem istniejącego porządku. Jego liczne powiązania z polskim episkopatem oraz wyraźna niechęć do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z nadużyciami niektórych przedstawicieli tej grupy jedynie potwierdzają tę oczywistą w zasadzie tezę. Wszelkie zdziwienia, oburzenia czy rozczarowania świadczą z jednej strony o naiwności, a z drugiej o nieznajomości wewnętrznych mechanizmów kościelnych. Celem tego tekstu jest przybliżenie właśnie tych strukturalnych właściwości Kościoła katolickiego.

By to zrobić, muszę odwołać się do historii samej instytucji nuncjatury, której rola i cele właściwie są niezmienne od chwili powołania jej do życia, czyli od okresu kryzysu chrześcijaństwa zachodniego w XVI w. Zadaniem nuncjuszy było gwarantowanie wpływów politycznych papiestwa i zabezpieczenie płynności zobowiązań finansowych poszczególnych krajów. I jedno, i drugie było gwałtownie kwestionowane od początku działalności reformatorów religijnych, poczynając od słynnego wystąpienia Marcina Lutra w 1517 r.

W Rzeczypospolitej Obojga Narodów działo się podobnie jak w innych krajach Europy, a wpływy zarówno Lutra, jak i Jana Kalwina były znaczne, co budziło zaniepokojenie w Rzymie. Stąd gorączkowe działania pierwszych nuncjuszy skierowanych do Polski, by wpływy te osłabić i zagwarantować przyjęcie dokumentów soboru trydenckiego (1546-1563). Z punktu widzenia interesów państwa kościelnego sprawa była tym pilniejsza, że w polskim episkopacie bardzo popularna była idea soboru narodowego, który mógł się zakończyć utworzeniem niezależnego od Watykanu Kościoła narodowego. Ogromną rolę w utwierdzeniu papieskich wpływów odegrał sprowadzony przez kard. Stanisława Hozjusza w 1564 r. zakon jezuitów. To sprawy dobrze znane i udokumentowane. Mimo wszystko warto je przypomnieć, gdyż dzisiaj wielu polskich katolików zwykło patrzeć na swoje wyznanie niemal jak na naturalny wyznacznik polskiej tożsamości. Otóż jest to nie tylko niesłuszne, ale wręcz fałszywe. Przez stulecia katolicyzm nie był jedynym wyznaniem, a jego zależność od Rzymu była przez wielu postrzegana jako uciążliwa i utrudniająca rozwój rodzimej kultury. Nie to jednak jest przedmiotem mojej uwagi, tylko instytucja nuncjatury.

Kibic Napoli i duchowy syn św. Jana Pawła II

Największe zasługi w badaniach dziejów instytucji nuncjatury w Polsce ma Damian Wojtyska, który w 1977 r. opublikował książkę „Papiestwo – Polska 1548-1563”, a w 1990 r. rozpoczął wydawanie monumentalnej serii Acta Nuntiaturae Polonae, których do chwili obecnej ukazało się ponad 30 tomów, całość obliczona jest na 60 tomów. Dotyczą one przede wszystkim okresu od nasilenia ingerencji nuncjuszy w wewnętrze sprawy Polski, czyli od połowy XVI w., do rozbiorów. Utrata przez Polskę politycznej niepodległości sprawiła, że nasz kraj przestał odgrywać jakąkolwiek rolę w polityce Watykanu. Papiestwo na nowo zainstalowało nuncjaturę w naszym kraju dopiero w roku 1919. Jej działalność zakończył wybuch II wojny światowej, a kolejna reaktywacja miała miejsce po zmianie systemu politycznego w 1989 r., kiedy to nuncjuszem został Józef Kowalczyk (rocznik 1938). Była to sytuacja bezprecedensowa, że obywatel kraju zostaje jednocześnie delegatem papieskim. Tłumaczył ją fakt, że papieżem wtedy był również Polak. Kowalczyk sprawował swoją funkcję do roku 2010, jego następcą został Włoch Celestino Migliore. Najważniejszym osiągnięciem Kowalczyka było podpisanie w 1993 r. konkordatu z Watykanem, który dawał Kościołowi katolickiemu pozycję uprzywilejowaną. Nie muszę dodawać, że wszystkie nominacje biskupie z tego okresu to „zasługa” właśnie Kowalczyka. Zresztą jego wpływ na polski katolicyzm, mimo przejścia na emeryturę w 2014 r., nie zmniejszył się, podobnie jak innego hierarchy – kard. Stanisława Dziwisza, który przeszedł na emeryturę w 2016 r. Tych dwóch hierarchów, razem z Janem Pawłem II, określiło nie tylko skład osobowy polskiego episkopatu, ale również polityczny charakter katolicyzmu po roku 1989. Każda próba kwestionowania czy krytykowania biskupów jest odbierana niemal jako osobisty atak na Jana Pawła II i podważanie jego roli. Katolicyzm w Polsce można określić jako ludowy o charakterze konserwatywnym, a politycznie jednoznacznie prawicowy. Nie może zatem dziwić tak wielka popularność koncernu medialnego o. Tadeusza Rydzyka, który znakomicie wpisał się właśnie w ten typ katolicyzmu. Również skargi na antysemicki i antysoborowy charakter tej rozgłośni nie wywoływały żadnej reakcji ze strony Watykanu. Migliore jako następca Kowalczyka, który został prymasem Polski, nie miał wiele do powiedzenia, choć wielokrotnie trafiały do niego skargi na mowę nienawiści obecną zarówno w mediach Rydzyka, jak i w innych lokalnych mediach katolickich.

Trzecim nuncjuszem został w 2016 r. również Włoch – Salvatore Pennacchio. Można powiedzieć, że w alei Szucha w Warszawie, gdzie mieści się nuncjatura, od 2005 r. nie odnotowano zmiany na tronie papieskim, gdyż pielęgnuje się tam przede wszystkim pamięć Jana Pawła II, a zewnętrznym tego przejawem jest pomnik polskiego papieża stojący przed budynkiem nuncjatury. Właśnie ta sytuacja tłumaczy fakt, że biskupi polscy czują się bezpiecznie i żadne medialne doniesienia o nieprawidłowościach takich czy innych nie zakłócają ich spokoju. Ich rozumienie katolicyzmu w przestrzeni publicznej znajduje pełne poparcie w działaniach przedstawicieli papieża, nawet jeśli jest nim od 2013 r. Jorge Mario Bergoglio.

Szczególnie widoczne jest to w działaniach obecnego nuncjusza, który od początku swojej obecności w Polsce deklarował bliskie związki z polskim papieżem. Tak właśnie został zaprezentowany przez rzecznika episkopatu ks. Pawła Rytla-Andrianika, który przypomniał wyznanie Pennacchia: „Uważam się za duchowego syna św. Jana Pawła II, który mnie wyświęcił na biskupa”. Co więcej, nuncjusz już w 2009 r. odwiedził nasz kraj, a cel tych odwiedzin był jasno określony: nawiedzenie miejsc związanych ze św. Janem Pawłem II. Ale naturalnie abp Pennacchio to swój człowiek i wie, że w Neapolu w tamtejszym klubie gra dwóch Polaków. Jak to wyznał w jednym z wywiadów: „Mam zamiłowanie do piłki nożnej, w którą grałem w młodości. Obecnie, zważywszy wiek, a także wagę, mogę cieszyć się piłką nożną, oglądając transmisje telewizyjne lub – kiedy mam okazję – na stadionie. Naturalnie jako prawdziwy neapolitańczyk jestem kibicem Napoli, klubu, który właśnie zawarł kontrakt z dwoma bardzo dobrymi polskimi piłkarzami”.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 35/2020, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. Beata Zawrzel/REPORTER

Wydanie: 35/2020

Kategorie: Kościół

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy