Ojcze zamiast ekscelencjo

Ojcze zamiast ekscelencjo

Papieskie wołanie o ubóstwo Kościoła było gorzką pigułką dla części biskupów zebranych na X Synodzie w Rzymie

I znów papież zaskoczył biskupów. – Po to, aby biskup mógł znaleźć posłuch wśród wiernych i nie gorszyć ich swym stylem życia – powiedział papież – nie tylko sam biskup musi być ubogi, ale ubóstwo powinien zachować również jego Kościół. Takie przesłanie zawierała homilia, którą Jan Paweł II otworzył przed miesiącem X Synod Biskupów, zakończony 27 bm. w Watykanie. Papież zgromadził na nim 280 biskupów – więcej niż na którymkolwiek z dotychczasowych synodów. Szczególnie licznie byli reprezentowani hierarchowie Kościoła z Trzeciego Świata.
Główny temat dyskusji, „zadany” biskupom przez papieża, brzmiał: „Jaki powinien być biskup trzeciego tysiąclecia, aby Kościół nie utracił swej wiarygodności bądź odzyskał ją tam, gdzie szkoda już się stała?”.
Papież ostrzegał, że destrukcyjny wpływ pogłębiającego się podziału świata na bogatą Północ i biedne Południe zagraża również Kościołowi. Jeśli będzie on postrzegany przez większość wiernych jako instytucja bogata, a jego pasterze jako ludzie żyjący w dostatku, a nawet luksusie, straci wiarygodność w oczach ubogich, których jest coraz więcej i którzy stanowią większość wyznawców. Konieczny jest zatem powrót do Chrystusowego ubóstwa.
Papież najwyraźniej miał świeżo w pamięci spotkania z wiernymi w Kazachstanie i Armenii – zwłaszcza w tym ostatnim kraju, gdzie przeciętna płaca wynosi dziewięć dolarów miesięcznie i gdzie ludzie mówią: „Gdybyśmy tak zarabiali ze 20 dolarów na miesiąc, już jakoś można by żyć”.

O wiarygodność Kościoła

Papieskie myślenie o Kościele ubogim jako jedynym, który będzie w stanie sprostać wyzwaniom trzeciego tysiąclecia, podjęli głównie uczestnicy Synodu reprezentujący „świat przetrwania”, podczas gdy ci ze „świata rozwoju” – z pewnymi wyjątkami – woleli skupić się na innych problemach, takich jak konieczność zwiększenia autonomii episkopatów wobec Kurii Rzymskiej i – pośrednio – papieża.
Wezwanie zawarte w homilii papieża do biskupów o „zastanowienie się nad ich stosunkiem do dóbr doczesnych” oraz ostrzeżenie, że nie można odważnie piętnować grzechów społecznych związanych z konsumpcjonizmem i „gospodarki wytwarzającej przepaść między luksusem a nędzą”, jeśli sami biskupi nie dają przykładu swym życiem w ubóstwie, zostało podjęte w dyskusji przez większość mówców z Trzeciego Świata i biednych regionów Europy. Budziło jednocześnie opory jako zbytnie „uproszczenie”. Nie brakło głosów, m.in. z krajów wschodniej Europy, które ostrzegały: „Również po Soborze Watykańskim II niektórzy biskupi zaczęli sprzedawać swe pałace, a nawet zaczęli chodzić w sandałach, aby być bliżej ubogich; to jednak za mało i nie o to chyba chodzi”.

Kościół wobec „nowego ubóstwa”

Kardynał Bernardin Gantin, dziekan kolegium kardynalskiego, odpowiadając na te zastrzeżenia, zwrócił uwagę na fakt, że w porównaniu z czasami Vaticanum II bieda na świecie przybrała nowe aspekty i wymiary. Pojawiło się „nowe ubóstwo”, które reprezentują uchodźcy, wysiedleni, nielegalni imigranci, chorzy na AIDS, a także ubóstwo duchowe wynikające z zaniku wartości.
– Bieda nie jest zjawiskiem pozaeuropejskim – przypomniał na synodzie 53-letni biskup Giancarlo Bregantini, który przez 10 lat był księdzem-robotnikiem, a następnie kierował diecezją na Sycylii. Kościół po stronie ubogich w jego przypadku oznaczał bezpośrednie piętnowanie z ambony mafii i zaangażowanie się w tworzenie spółdzielni rolniczych dla obrony interesów producentów przed strukturami mafijnego wyzysku.
– Gdy piętnuje się przemoc i korupcję, kazania powinny być mniej ogólnikowe, a zatem mniej bezpieczne – powiedział biskup Bregnatini.
Dokument roboczy synodu, podsumowujący dyskusję plenarną, potwierdza, że większość synodalna podjęła papieskie wezwanie, aby Kościół w dobie globalizacji zdecydowanie zajął miejsce po stronie ubogich.
„Wobec niesprawiedliwego systemu ekonomicznego, rozdzieranego silnymi dysonansami strukturalnymi, sytuacja ludzi zmarginalizowanych jest coraz gorsza – głosi dokument. – Panuje głód, biedni i młodzież, i uchodźcy są ofiarami tej tak zwanej nowej cywilizacji”.
„Jeśli nie będzie nadziei dla biednych, nie będzie jej również dla bogatych”, brzmi dramatyczne ostrzeżenie zawarte w podsumowaniu dyskusji na synodzie, w podtekście której stale przewijał się dramat, jakiego jesteśmy świadkami od 11 września tego roku.
Biskup Riobamby w Ekwadorze, Victor Alejandro Mantilla, powiedział, że nie wystarczy, aby hierarchowie Kościoła, stając po stronie ubogich, wyrzekli się życia w dostatku. Zaproponował także wyrzeczenie się „dworskich tytułów”, które stwarzają dystans wobec ludzi: – Należy wyrzec się takich tytułów jak „monsignore”, „ekscelencja” czy „eminencja”, niech zwracają się do nas po prostu „ojcze”.
Po wystąpieniu biskupa przewodniczący obradom kardynał Bernard Sagre z Abidżanu powiedział: – Dziękuję ekscelencji. Na to biskup Mantilla odparł machinalnie: – Dziękuję eminencji.


Greckie słowo „synod” oznacza zebranie, zgromadzenie. Synod biskupów to zwoływane od czasu Soboru Watykańskiego II zgromadzenie przedstawicieli episkopatów katolickich, którego zadaniem jest wymiana informacji i doświadczeń oraz doradzanie papieżowi w kwestiach rządzenia Kościołem.

 

Wydanie: 44/2001

Kategorie: Kościół

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy