Ciasteczka wyborcze

Ciasteczka wyborcze

ZAKAZANE MYŚLI KOBIET

Jak na razie kobiety w polityce wyróżnia o wiele mniejsze spożycie alkoholu. Nie ma tygodnia, żeby prasa nie podawała przykładu kierowcy, który pełnił jakąś funkcję i tak się tym przejął, że musiał wypić. Na liście są ludzie z SLD, ale jest też działacz samorządowy (ROP), który prowadził samochód w stanie 2,2 promila, a zanim nie zrobił kariery, posiadał sklep odzieżowy, o czym dziennikarz pisze jednym tchem.
No tak, jeśli tak dalej pójdzie, w wyborach parlamentarnych ludzie zaczną głosować na kobiety wyłącznie ze względu na bezpieczeństwo na drodze. Zadecyduje męska skłonność do alkoholu, nie zalety pań. Bo oto przez lata nie udało im się przekonać społeczeństwa, że warto dać im władzę. Nie udało im się także przekonać swoich partyjnych kolegów. A tak próbowały – na poważnie i z kobiecym wdziękiem. W wyborach do Sejmu i do samorządu. Oto przed poprzednimi wyborami parlamentarnymi kandydatki zorganizowały w Łazienkach imprezę “Ciasteczka wyborcze”. Furorę zrobiło PSL. Ciastka własnej roboty i wegetariańskie pierożki zachwycały warszawiaków. Co z tego, na listach PSL kobiet było niewiele. A tak je Stronnictwo reklamowało, że PSL to dziś wyłącznie męski klub.
Przed czterema laty panie z SLD zaoferowały mieszankę wedlowską. Dziś kobiety wywalczyły sobie 30% na liście kandydatów. Jest to nawet zapisane w statucie. Kobiety z SLD chcą więcej i do swoich planów wciągają Leszka Millera. Nawet musi przychodzić na ich obrady. Tak po cichutku, to on kobiet w polityce nie lubi. Kiedyś obserwowałam go na spotkaniu lewicujących pań. Rozejrzał się. Później jego wice została jedyna nieobecna, zresztą świetna, Krystyna Łybacka. Zawsze zaznaczała, że nie interesuje jej feminizm w polityce.
Teraz kobiety z SLD uderzają jeszcze ostrzej. Chcą, by każda partia dała swoim kobietom 30%. Właśnie wokół tej idei robią sporo szumu. Chcą, by nie tylko mówić o stanowiskach, ale i o bezrobociu, i warunkach pracy. Szczególnie w okolicach Dnia Kobiet. Oby się na tym nie skończyło.
Przed czterema laty kandydatki emerytów zamiast ciastek dawały ulotki. Jedyną tacę ciastek schowały dla prasy. Nie pomogło. Bardziej poszczęściło się paniom z AWS – otworzyły wtedy bombonierki wedlowskie. Te, które znalazły się w parlamencie, służą mężczyznom do załatwiania trudnych tematów, na przykład aborcji. I robią to z wielką gorliwością. AWS ma pożytek z pań.
Wyniki minionych wyborów parlamentarnych – najpierw 13%, potem po akcji promocyjnej, między innymi tej w Łazienkach, w 1997 r. – 11%. Aż strach pomyśleć, co będzie po tych wszystkich tegorocznych działaniach, promujących panie.

Wydanie: 10/2001

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy