Ciemna strona pakietu onkologicznego

Ciemna strona pakietu onkologicznego

Chorzy, którzy nie zakwalifikowali się do pakietu onkologicznego, czekają dwa, trzy razy dłużej na leczenie

Prof. Jacek Fijuth – przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego

Wprowadzenie pakietu onkologicznego spowodowało zmniejszenie kolejek i skrócenie czasu oczekiwania na leczenie. A jaka jest druga strona medalu?

– Chorzy, którzy są poza pakietem, nie korzystają z jego dobrodziejstw.

A konkretnie?

– Mają utrudniony dostęp do diagnostyki, poza tym dwa, trzy razy dłużej czekają na gwarantowane procedury lecznicze. Natomiast szpitale, realizując swoją misję pomocy chorym, zadłużają się.

Jakie kłopoty mają szpitale i jaka jest tego przyczyna?

– Deficyt szpitali onkologicznych za 2015 r. wyniósł ponad 130 mln zł. Wynika to z nieprawidłowej wyceny podstawowych procedur leczenia onkologicznego. Dotyczy to zwłaszcza agresywnego leczenia onkologicznego, przede wszystkim radykalnej radioterapii i radioterapii skojarzonej z chemioterapią. Przynajmniej jedna trzecia leczonych w ten sposób wymaga hospitalizacji. Natomiast arbitralnie zadecydowano, że wszyscy pacjenci poddający się radioterapii mają być leczeni w trybie ambulatoryjnym.

Mają być w domu i tylko dojeżdżać na radioterapię?

– Tak, w domu lub w hostelu, jeżeli mieszkają zbyt daleko. Tworząc pakiet onkologiczny, wzorowano się na rozwiązaniach stosowanych w krajach, gdzie od dziesięcioleci funkcjonuje system opieki hostelowej i gdzie jest zdecydowanie wyższy poziom opieki medycznej w zakresie podstawowym. U nas wygląda to inaczej i nie można z dnia na dzień przeszczepić tu wzorów amerykańskich czy australijskich. Polski pacjent chory na raka wymaga zwiększonej opieki.

Dlaczego?

– Zasadniczym problemem jest to, że po wprowadzeniu pakietu onkologicznego profil pacjentów hospitalizowanych w 2015 r. zrobił się zupełnie inny niż w latach wcześniejszych. Większy jest odsetek osób w gorszym stanie zdrowia, obarczonych chorobami współistniejącymi. Stąd konieczność stosowania dodatkowego leczenia internistycznego oraz intensywnej profilaktyki działań niepożądanych radioterapii i chemioterapii skojarzonej z radioterapią. Powoduje to wzrost kosztów hospitalizacji ponoszonych przez szpitale onkologiczne, gdyż te dodatkowe wydatki nie są refundowane. Kierując się dobrem pacjenta, narażamy szpitale na duże straty finansowe. Ta sytuacja wymaga zmiany. Aby nie było w tym zakresie wątpliwości, trzeba możliwie dokładnie zdefiniować, jacy chorzy powinni być hospitalizowani. Występujemy z konkretną propozycją – chcemy, aby decydenci umożliwili nam hospitalizację naszych chorych oraz, rzecz jasna, odpowiednio ją wycenili.

Odpowiednio do ich zdrowia oraz możliwości szpitala.

– Rzeczywiście część chorych, w dobrym stanie ogólnym, bez istotnych obciążeń chorobami współistniejącymi, może być zakwaterowana w hostelu, ale nie można zrównywać wyceny hostelu z pobytem w szpitalu. Tymczasem teraz za dzień pobytu pacjenta na oddziale radioterapii dostajemy 156 zł, dokładnie tyle samo, ile za dzień pobytu w hostelu, bez opieki medycznej i całodobowego wyżywienia. Już na pierwszy rzut oka widać, że wycena jest nieadekwatna do ponoszonych kosztów. Powinniśmy otrzymać 365 zł.

Prawie trzykrotnie więcej.

– Tyle kosztuje dobowy pobyt, wraz z intensywnym leczeniem osłonowym, żywieniem i kosztowną profilaktyką działań ubocznych radioterapii. Takie precyzyjne wyliczenia zawiera raport Polskiego Towarzystwa Onkologicznego z maja 2016 r., który przekazaliśmy do Ministerstwa Zdrowia oraz Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Niestety, na razie nie ma odzewu.

Jakie jeszcze ważne informacje i postulaty zawiera raport?

– Proponujemy zmianę definicji podstawowych procedur w radioterapii, zwłaszcza w brachyterapii, która jest bardzo skuteczną metodą napromieniania chorych na najczęściej występujące nowotwory (brachyterapia polega na bezpośrednim napromienianiu zmian chorobowych przez umieszczenie źródła promieniowania w guzie lub w jego sąsiedztwie – przyp. red.). Stara definicja jest nieadekwatna do tego, jak obecnie leczy się pacjentów.

Rozumiem, że staracie się leczyć jak najnowocześniej.

– Staramy się to robić zgodnie z ustalonymi, międzynarodowymi standardami i… powodujemy kolejne straty finansowe szpitala. Również stawka za wieloetapową brachyterapię powinna wzrosnąć.

Jak powinno być wycenione nowoczesne leczenie chorych?

– Według naszych szacunków wycena kilkutygodniowego cyklu leczenia z zastosowaniem nowoczesnej radioterapii powinna wzrosnąć w perspektywie dwóch, trzech lat z 16,5 tys. zł za pacjenta do 20 tys. zł. Pozwoli to na zapewnienie europejskich standardów jakości i bezpieczeństwa leczenia, a w konsekwencji jego skuteczności. I na zakończenie uwaga ogólna. Nie można zza urzędniczego biurka decydować o trybie hospitalizacji. Oddziały radioterapii są obecnie zapełnione ciężko chorymi ludźmi, wymagającymi intensywnego leczenia stricte onkologicznego i internistycznego. Przyjmujemy tam pacjentów, u których w każdej chwili mogą wystąpić stany bezpośredniego zagrożenia życia, takie jak obrzęk mózgu, zator tętniczy, krwotok czy silna duszność. A w domu ani w hostelu nikt im nie udzieli szybkiej pomocy medycznej.

Wydanie: 32/2016

Kategorie: Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy