Co najpierw: wybory czy komisje śledcze?

Co najpierw: wybory czy komisje śledcze?

Prof. Jacek Majchrowski,
prezydent Krakowa
Ważna jest kolejność, ale każde rozwiązanie jest złe. Jeśli najpierw powoła się komisje śledcze, rządzący będą mieli w rękach wszystkie materiały i ich po prostu nie udostępnią. Jeśli najpierw dojdzie do wyborów, będą mieli nadal wszystko w swoich rękach i społeczeństwo nie dowie się prawdy. Optymalne byłoby powołanie przejściowego rządu fachowców i wtedy dopiero powołano by komisje i ogłoszono nowe wybory, przy czym nie należałoby się z nimi śpieszyć, ustalając datę już na 21 października. Warto, aby komisje mogły przez kilka miesięcy popracować. To rozwiązanie ma jednak sens tylko pod warunkiem, że będzie rządził ktoś inny.

Prof. Ignacy Fiut,
filozof, medioznawca, AGH
Myślę, że jednak komisje. Tak wskazuje logika, zwłaszcza po zatrzymaniu byłego ministra spraw wewnętrznych i byłego szefa policji. Teraz już nie ma standardów politycznych, jeśli pod taką postacią działa mechanizm aparatu ucisku przypominający czasy Berii i Jagody, znanych z czasów stalinowskich, kiedy bez wahania aresztowano ministrów. Po nowych wyborach sprawa z pewnością ucichnie, nowy układ będzie musiał rządzić, a nie babrać się w przeszłości. Rząd mniejszościowy natomiast nie ma zbyt wielu kompetencji, nie może popsuć gospodarki, pieniądze przeznaczy na inwestowanie. Komisje śledcze nie przeszkodzą temu układowi w dalszym rządzeniu, zwłaszcza że chce dalej rządzić, a tylko chytrość i cwaniactwo jest metodą uprawiania polityki.

Tomasz Wołek,
publicysta, dyrektor programowy Tele5
Oczywiście najlepiej, gdyby najpierw były powołane komisje. Ale podejrzewam kłopoty. Z wielu wypowiedzi wynika, że PiS za wszelką cenę będzie odwlekać, przeciągać, kombinować. Jeśli powołanie komisji śledczych nie przejdzie, to jednak potrzebne są wybory, a przez ten czas w zastępstwie komisji pracowałyby inne instytucje publiczne. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.

Tadeusz Mazowiecki,
b. premier
Potrzebne jest jedno i drugie. Ale kolejność jest oczywiście też ważna. Ważne, by najpierw powołano komisje śledcze i ustalono fakty, a potem nastąpiłoby samorozwiązanie Sejmu i wybory.

Tomasz Jastrun,
publicysta, poeta
Na takie pytanie mam tylko prostą i głupią odpowiedź. Wiem jedynie, że przede wszystkim powinno nie być PiS przy władzy.

Prof. Piotr Winczorek,
prawo konstytucyjne
Powinny być wybory, tak czy siak, i komisja również powinna być. Może lepiej przed niż po, ale od względów prawnych to nie zależy, to kwestia woli politycznej. Można podjąć decyzję o skróceniu kadencji parlamentu i wtedy pozostaje maksymalnie 60 dni, kiedy Sejm może pracować, komisje mogą działać, powoływać świadków, przesłuchiwać itd. Trudno powiedzieć, co komisja zdziałałaby przez dwa miesiące, jednak jeśli nie ma woli po stronie PiS, bo inne partie chcą komisji, to pewnie nie uda się jej powołać.

Prof. Andrzej Zoll,
b. rzecznik praw obywatelskich
Patrząc trochę z boku, przychylam się do powiedzenia, że każdy kolejny dzień z tym rządem jest dla Polski stracony. Wybory zatem powinny być jak najszybciej, ale konieczne jest też wyjaśnienie różnych zaszłości i w tym względzie powinien zostać zawarty jakiś kompromis. Powołanie komisji śledczych byłoby o tyle wskazane, że mogłyby one zażądać wszystkich dokumentów dotyczących sprawy i zabezpieczyć je, aby nie udało się pozacierać wszystkich śladów, jeśli w istocie dochodziło do zachowań bezprawnych.

Marek Kondrat,
aktor
W moim najgłębszym przekonaniu najpierw należy powołać komisje śledcze, bo inaczej nasz światły naród nie dowie się, komu tak wiernie sekunduje. Można zapytać, dlaczego w ciągu ostatnich dwóch lat nie zmieniła się świadomość wielu z nas. Mamy ogromne braki w obyciu w społeczeństwie żyjącym w demokracji i wolnym. Polacy potrzebują poczucia przynależności, haseł, sztandaru, silnej ręki – i to jest wytłumaczenie wciąż dużej popularności ludzi łamiących wszystkie prawa dookoła, którzy dziś odżegnują się instynktownie od społeczeństw Wspólnoty Europejskiej.

Jacek Żakowski,
publicysta
Najpierw potrzebna jest komisja śledcza, bo ludzie muszą wiedzieć, między czym a czym wybierają. Nie wiem, co taka komisja pokaże, ale właśnie dlatego wyborcy muszą najpierw dowiedzieć się, kogo będą wybierali. Czy Ziobro jest oszustem, czy Kaczmarek nie mówi prawdy. To powinno się ustalić w komisji.

Dr Andrzej Drzycimski,
komunikacja społeczna, historia najnowsza, b. minister w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy
Zdecydowanie wybory, jedynym bowiem dysponentem jest naród. Sytuacja może być patowa, ale trzeba mieć świadomość wyboru między dwiema ścierającymi się partiami o podobnym charakterze. Komisje śledcze powinny działać w nowym parlamencie. Nic się nie stanie, jeśli to się odsunie o jakieś trzy miesiące. Gdy wygra opozycja, to dopilnuje, by zostały powołane. Żądanie komisji w tym momencie dowodzi, że opozycja nie chce wyborów, mówiąc brutalnie, boi się ich. Woli zajmować się badaniem, a wybory zostają odsunięte, bo dotychczas komisje pracowały od roku wzwyż. Partie opozycyjne grają na czas, wiedzą, że gdyby wygrały wybory, musiałyby zawierać zgniłe sojusze, natomiast PO jeśli przegra, to z pewnością się rozpadnie. Lepiej więc zwlekać, powoływać komisje, bo wtedy na polu walki jest tylko jedna partia. Można poczekać, aż zupełnie się wykrwawi, straci władzę, kolejnych ministrów, marszałka Sejmu itd. Jednak dla państwa oznacza to paraliż. Interes państwa wskazuje, że powinny być wybory.

Prof. Stanisław
Filipowicz,
historyk myśli politycznej, UW, PAN
Niewątpliwie przeżywamy niesłychanie poważny kryzys władzy i kryzys wiarygodności władzy. Dlatego najpierw powinno nastąpić skrupulatne wyjaśnienie wszystkich nurtujących nas wątpliwości, bo rzecz najważniejsza – wyborów nie można traktować instrumentalnie, jako sposobu na poprawienie partiom ich własnej sytuacji. Wybory wymagają roztropnych i trudnych decyzji, a w związku z tym należy koniecznie i szybko ujawnić wszystkie dosyć niesamowite okoliczności, wobec których wątpliwości narastają. W systemie demokratycznym jawność życia politycznego powinna wykluczać zaistnienie tego typu kryzysów, tu jednak mamy do czynienia z wyraźnym blokowaniem władzy parlamentu.
Notował Bronisław Tumiłowicz

 

Wydanie: 36/2007

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy