W co wierzy polska lewica?

W co wierzy polska lewica?

Droga na skróty ku krainie wiecznej szczęśliwości, polegająca na uszczęśliwianiu jednych kosztem innych, zawsze kończy się nieszczęściem dla milionów

Konstytucja Programowa, ja czasem na własny użytek nazywam to kartą idei Sojuszu Lewicy Demokratycznej, jest dokumentem fundamentalnym, i to dokumentem, jak sądzę, nie tylko na dzisiaj, ale wyznaczającym drogowskazy czy kierunkowskazy marszu intelektualnego SLD w przyszłości. Oczywiście dokument ten nie może być traktowany jako źródło prawdy objawionej. Ideą socjaldemokracji, ideą ludzi związanych z demokratycznym socjalizmem, jest ciągłe poszukiwanie odpowiedzi na nowe wyzwania, które pojawiają się przed państwem, społeczeństwem czy w ogóle ludzkością. A więc chciałbym, aby był to dokument, który stanowiłby pewien wzorzec, który mógłby być przykładany do zmieniającej się rzeczywistości i konfrontowany z tą rzeczywistością. Aby można było mówić, czy to, co robimy, czy to, co się dzieje, jest zgodne z naszą Konstytucją Programową, czy też zgodne nie jest. Albo też czy deklaracja ideowa, a raczej jej twórcy wykazali się zbyt małą przenikliwością i możliwością przewidzenia rozwoju cywilizacji ludzkiej, a ona dzisiaj zmienia się błyskawicznie, a więc czy sama deklaracja, konstytucja ideowa nie powinna się zmieniać.

W nurcie socjaldemokracji
Nasza Konstytucja Programowa mieści się w nurcie współczesnej socjaldemokracji europejskiej. Programowo i ideowo mieścimy się w rodzinie socjaldemokratycznych partii europejskich, szerzej – w rodzinie socjaldemokracji światowej.
W czym są te podobieństwa? Przede wszystkim w tym, co się nazywa gradualizmem, co wywodzi się jeszcze z Towarzystwa Fabiańskiego w XIX w. Czyli z przekonaniem, że zmiany są możliwe, zmiany są konieczne, ale muszą się one odbywać na drodze stopniowości, ciągłości i jednolitości rozwoju procesów społecznych. To jest bardzo ważna konstatacja, gdyż dowodzi ona, że SLD będzie stał zawsze na gruncie ewolucyjnej zmiany stosunków społecznych. I stąd wywodzi się drugi element, który w tym programie jest niezmiernie istotny. Jest to program, biorąc pod uwagę kategorie ideowe, reformistyczny i rewizjonistyczny. W sensie Lasalle’a, Bernsteina, Kautskiego, a potem programu z Bad Godesberg socjaldemokracji niemieckiej. Cały ten program zakłada, iż proces dochodzenia w Polsce do realizacji idei demokratycznego socjalizmu będzie odbywał się na drodze ewolucyjnego długotrwałego procesu przekształcania społeczeństwa.
A nowoczesne rozumienie socjalizmu demokratycznego dotyczy czterech elementów: demokracji politycznej, demokracji gospodarczej, demokracji społecznej, wreszcie demokracji międzynarodowej. Otóż możemy powiedzieć, że nasz program zawiera idee ujęte w programach bardzo wielu partii socjaldemokratycznych, skupionych, tak jak zresztą my, w międzynarodówce socjalistycznej, i jest oparty na podstawowych, obowiązujących w sposób bardzo ogólny kanonach ideowych.

Siła w różnorodności
Po drugie jest to program czy deklaracja idei, która nie wymaga jednolitości poglądów. Wręcz przeciwnie – realizacja tych idei wymaga różnorodności poglądów. Przy jednym założeniu wszakże – że cel, do którego dążymy, jest celem wspólnym. A więc tym celem wspólnym jest ustrój sprawiedliwości społecznej, ustrój, w którym ludzie cieszą się dobrobytem, ustrój, w którym ludzie cieszą się wolnością, i ustrój, w którym ludzie cieszą się pokojem. I w zależności od tego, jak widzimy te poszczególne etapy, będziemy o tym dyskutować. Bo możliwości rozwiązywania tych problemów są bardzo różne. Co więcej, z naszego programu wynika, że do naszych celów – sprawiedliwości społecznej, dobrobytu, wolności, pokoju – można dochodzić, opierając się na różnych analizach społecznych. To już nie musi być tylko analiza marksowska, to nie musi być analiza szkoły frankfurckiej, do tych haseł można dochodzić również, opierając się na różnych orientacjach humanistycznych lub wręcz religijnych. Jak to Włosi ładnie mówią, my możemy być antyklerykalni, ale nigdy nie będziemy materialistyczni. A więc dochodzenie do wartości, które sobie zakładamy, czy walka o te wartości, czy postawy ludzkie wobec tych wartości, mogą wypływać z różnych orientacji ideowych. Tak to, szanowne koleżanki i koledzy, jest w Europie i sądzę, że tak też powinno być i musi być również w Polsce.
W naszym programie sporo uwagi poświęcamy kwestiom, wydawałoby się, często zapomnianym – godności człowieka, jego postaw, jego zachowań. Dużo w tej dyskusji, którą prowadziliśmy, było wspaniałych elementów socjalizmu humanistycznego. Tego wywodzącego się w Polsce jeszcze z okresu tuż po II wojnie światowej, z młodej generacji polityków PPS. Tego również bardzo dużo jest dzisiaj w myśleniu socjaldemokracji europejskiej. A więc hasła autonomii człowieka w społeczeństwie i państwie, hasło wolności kultury, wolności badań naukowych, wolności ekspresji zachowań ludzkich. To jest właśnie ten element humanizmu socjalistycznego, na który staraliśmy się zwrócić uwagę. Czy, jak dzisiaj powiedzielibyśmy, szeroko rozumianej kultury w etyce socjaldemokratycznej.
To wszystko prowadzi jeszcze do jednego elementu, który trzeba będzie bardzo poważnie rozważyć, bo często jesteśmy atakowani za wszystko, co jest sprzeczne z miejscem i rolą Kościołów w Polsce. I każde nasze wystąpienie jest traktowane jako wystąpienie antyreligijne. Otóż z wartości, które wyznajemy, wynika, że antyklerykalizm SLD, czyli zwalczanie przejawów klerykalizmu w państwie, to reakcja na działania klerykalizacyjne. I to w ogóle nie musi być utożsamiane z areligijnością czy z antyreligijnością.
Socjaliści austriaccy, włoscy formułują myśli, że motywacje socjaldemokratycznego działania mogą być motywacjami chrześcijańskimi, wywodzącymi się ze światopoglądu idealistycznego. Bo w istocie rzeczy idea sprawiedliwości społecznej, czy sprawiedliwości w ogóle, nie przeczy sobie, ponieważ socjaldemokracja jako ruch nie głosi prawd ostatecznych, a więc nie wchodzi w tę płaszczyznę, która jest zastrzeżona dla religii. To również pozwoliłoby na pewno, patrząc w pewnej perspektywie, pozyskiwać do realizacji celów demokracji społecznej, gospodarczej, politycznej, kulturalnej ludzi, którzy być może nie chcą do nas przychodzić właśnie dlatego, że uważają, iż każda wypowiedź antykościelna jest wypowiedzią antyreligijną. Jest to istotny problem w polskim społeczeństwie. Te tezy niewątpliwie nie będą w smak prywatnym wrogom pana Boga, ale czy ktoś jest prywatnym wrogiem pana Boga, czy nie, to jest jego głęboko ukrywana tajemnica i tak powinno być. I tak to jest w partiach socjaldemokratycznych Europy.
To są właśnie nasze generalne wyznaczniki, a więc gradualizm, reformizm, rewizjonizm, to są wątki socjalizmu humanistycznego, socjalizmu etycznego, mieścimy się w tym – i bardzo dobrze, jak sądzę – nurcie rodziny partii socjaldemokratycznych Europy.

Demokracja polityczna
Co rozumiemy przez pojęcie demokracji politycznej, tak jak to się przewija w całej naszej deklaracji idei, deklaracji zasad czy w Konstytucji Programowej? Otóż rozumiemy urzeczywistnianie demokratycznego socjalizmu na drodze politycznych przeobrażeń kapitalizmu. My będziemy chcieli budować Polskę demokratyczną i socjalną, urzeczywistniać zasady demokratycznego socjalizmu, nie w jakimś trudno określonym ustroju, który dzisiaj w Polsce funkcjonuje, tylko w ramach ustroju kapitalistycznego. Ktoś powie, że godzimy się z ustrojem kapitalistycznym. Godzimy się. Godzimy się w tym sensie, że on istnieje, ale nie godzimy się na to, żeby istniał w jego obecnej formie.
Przyzwyczailiśmy się, że zasady demokracji politycznej są trwałe i niezmienne. Dzisiejsza sytuacja w Polsce pokazuje wyraźnie, że te zasady są zagrożone. Zagrożony jest w istocie rzeczy sens europejskiej demokracji parlamentarnej przez próby dążenia do budowy systemu dwupartyjnego w Polsce, który na gruncie europejskim w istocie rzeczy poza Wielką Brytanią nie funkcjonuje. Po drugie, zagrożona jest zasada rządów większości przy poszanowaniu praw mniejszości. Po trzecie, zagrożona jest idea równości wobec prawa. Tym faktycznym brakiem równości wobec prawa może być zagrożone prawo do opozycji. Bo prawo do opozycji to nie tylko formalna możliwość, ale i faktyczne możliwości korzystania z tego prawa. I wszystkiego, co się z tym wiąże. Zagrożony jest system wielopartyjny przez koncepcję delegalizacji niektórych ugrupowań z nami na czele. Zagrożone są wolności i swobody polityczne. I wreszcie zagrożona jest wolność słowa, zagrożona jest wolność nauki przez państwowe rozstrzyganie, co badać wolno, a czego nie wolno badać i co jest słuszne, a co nie jest słuszne. Zagrożona jest wolność stowarzyszeń. Będzie się oceniało, kto od kogo ile pieniędzy dostał, a najlepiej jak nie dostanie nic, bo wtedy będzie prawdziwie wolny. Będzie klasycznym proletariuszem. I wolność stowarzyszeń religijnych, ona też jest zagrożona. Podział na te dobre i na te złe. Na te prawdziwe religie i te podejrzane sekty. Wolność wyznań religijnych jest wolnością każdego wyznania religijnego, a nie tego, które jest jedynie słuszne bądź pretenduje jakby do miana religii państwowej, a przynajmniej niektórzy chcieliby zrobić z tego religię państwową.

Demokracja gospodarcza
Demokracja gospodarcza: otóż z naszego programu winniśmy wyprowadzić wniosek na przyszłość i realizować go w praktyce, że reformowanie kapitalizmu winno prowadzić w kierunku poszanowania praw ogółu, czyli winno się kierować interesami ogółu, a nie przede wszystkim indywidualnym zyskiem.
Musimy robić wszystko – dzisiaj w opozycji i w przyszłości – aby gwarantowane było pełne zatrudnienie. Pełne nie znaczy stuprocentowe, tu też musimy rozstrzygnąć, co to znaczy pełne zatrudnienie w dzisiejszych warunkach. Musimy gwarantować, i od tego nie ma ucieczki, wzrost produkcji, wzrost dochodu narodowego. Czasem budzę się w nocy i myślę, co by to było, gdybyśmy władzę utrzymali. Ile my dzisiaj byśmy mogli sensownie wydać pieniędzy na potrzeby społeczne? Sensownie, nie na zasadzie rozdawnictwa, każdemu się należy. Na zasadzie każdy ma taki sam żołądek. Tylko sensownie, w ramach wyrównywania różnic, zmniejszania dysproporcji. Pozostaje nam tylko cieszyć się, że stworzyliśmy podwaliny pod to, że może niektórym ludziom będzie lepiej, i martwić, że pod naszymi rządami większej liczbie ludzi z pewnością byłoby lepiej.
I wreszcie będziemy musieli przeanalizować kwestię interwencjonizmu państwowego, czyli ile państwa w gospodarce. Przed tym problemem też nie uciekniemy. I będąc w opozycji, i kiedyś – na co wszyscy przecież liczymy – mogąc zrealizować nasze idee w praktyce. Bo od liberałów różni nas to, że oni są przekonani o słuszności klasycznego motta leseferyzmu: laissez faire, laissez passer!, jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. My uważamy inaczej, że państwo w niektórych sferach – będziemy musieli ustalić, w jakich – musi ingerować, musi pośrednio bądź bezpośrednio ingerować w mechanizmy gospodarcze.
Demokracja społeczna to zapewnienie podstawowych, konstytucyjnych praw jednostki. One też są zagrożone. Państwo musi je gwarantować. Żeby ludzie faktycznie mogli z tych praw korzystać. Jest to więc związane z bardzo szeroko rozumianym równouprawnieniem. Równouprawnieniem kobiet i mężczyzn, zmniejszaniem różnic między warstwami społecznymi, między miastem a wsią, między ludźmi w różny sposób pokrzywdzonymi, nie ze swojej winy.
No i wreszcie demokracja międzynarodowa. Dla socjaldemokratów podstawowym warunkiem do urzeczywistnienia tych idei jest pokojowy rozwój świata. Jest dzisiaj problem wyrównywania różnic między regionami światowego bogactwa a regionami światowej biedy. Zadawaliśmy sobie pytania, czy my dzisiaj jako polscy socjaldemokraci, zwolennicy idei demokratycznego socjalizmu, godzilibyśmy się, żeby dzielić się naszym względnym bogactwem z tymi, dla których nasze względne bogactwo jest po prostu krezusostwem do sześcianu. To jest problem, przed którym dzisiaj stoją partie socjaldemokratyczne Europy.

Jesteśmy antykomunistami
To wszystko sytuuje SLD w kategoriach politycznych, ideologicznych i doktrynalnych jako partię antykomunistyczną. Trzeba mieć tego pełną świadomość, ze wszystkimi konsekwencjami z tego faktu wynikającymi. To jest program, który znajduje się w opozycji do byłych lub jeszcze gdzieniegdzie istniejących programów partii komunistycznych. Kiedyś, w roku bodajże 1980, kiedy pisałem doktorat pod kierunkiem prof. Waldenberga i kiedy usłyszał on, co ja mówię, stwierdził: „Jest pan prawdziwym socjaldemokratą”. Ja mówię: „Jak to, panie profesorze, przecież należę do PZPR”. On mówi: „Tak, tam wielu takich jest, natomiast jeżeli jest pan socjaldemokratą, to nie może być pan komunistą, bo to jest sprzeczność. Więc pan jest socjaldemokratą, w związku z czym jest pan antykomunistą. Bo to jest logika”. I to jest logika naszego programu.
Zresztą cóż znaczy hasło, że współczesna lewica w konflikcie między autorytaryzmem a demokracją zawsze staje po stronie demokracji? Jest to przyjęcie zasady: „Nie ma socjalizmu bez demokracji” i odrzucenie zasady: „Nie ma demokracji bez socjalizmu”. To jest ta klasyczna sprzeczność między Leninem a Kautskim. Jest ona do dzisiaj, jak widać, dosyć aktualna. Cóż znaczy twierdzenie, w naszych tradycjach, gdzie oczywiście prezentując idee humanizmu socjalistycznego, dostrzegamy żarliwość polskich komunistów, bo tego nie można odrzucić, ale jednocześnie mówimy, że nie zgadzamy się na totalitarny model państwa i społeczeństwa, który starali się wprowadzić w życie, na całe szczęście nieskutecznie?
I wreszcie cóż znaczy ten ostatni element odwołania się do naszych tradycji? Z tych samych powodów, doceniając i szanując modernizacyjne osiągnięcia Polski Ludowej, które były dziełem milionów Polaków – bo to były ogromne osiągnięcia modernizacyjne, przeszliśmy w tym czasie swoisty etap nieprawdopodobnej rewolucji kulturowej, która w innych warunkach trwałaby pięć lub sześć pokoleń, tu zostało to dokonane w ciągu jednego pokolenia – potępiamy tamten okres. Krzywdy wyrządzone w imię cywilizacyjnych i socjalnych ideałów. To jest dla nas wielka nauczka, że droga na skróty ku krainie wiecznej szczęśliwości, polegająca na uszczęśliwianiu jednych kosztem innych, zawsze kończy się nieszczęściem dla milionów. Więc z jednej strony wychodzimy naprzeciw tym, którzy słusznie żądali od nas tego, aby nie deprecjonować ich życiowego dorobku, milionów ludzi, którzy odbudowywali Polskę, dokonywali ogromnej cywilizacyjnej rewolucji w najlepszym tego słowa znaczeniu, ale żeby nie zamykać jednocześnie oczu na to, kto i co robił, posługując się również tego typu hasłami, i czy rzeczywiście w te hasła wierzył.
Nasz projekt Konstytucji Programowej zaczyna się od słów: „Polska demokratyczna i socjalna”, kończy się stwierdzeniem: „bowiem tylko wspólnie”. Dlaczego wspólnie, wiadomo. Daje to nam generalny wyznacznik, że oto jesteśmy jedną z partii w rodzinie partii socjaldemokratycznych Europy. Jesteśmy jedną z partii w rodzinie lewicowych partii w Polsce. Nie mamy monopolu na mądrość. Nie narzucimy nigdy nikomu naszych szczegółowych rozwiązań. Ale mądrością lewicy jest to, aby w każdej grze parlamentarnej uczestniczyła wspólnie, a nie odrębnie. Nie wymaga to chyba większego komentarza, gdyż tylko wspólnie zbudujemy Polskę demokratycznego socjalizmu.

(Skrót wystąpienia podczas konferencji programowej SLD, śródtytuły pochodzą od redakcji)

Autor jest wiceprzewodniczącym SLD, szefuje Radzie Strategii Programowej SLD

Wydanie: 27/2006

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy