Co za skarb!

Co za skarb!

Zadanie nowej minister, Aldony Kameli-Sowińskiej, jest proste: ma posprzątać po Andrzeju Chronowskim

Zmiana na stanowisku ministra skarbu nastąpiła szybko, aczkolwiek nie bez humorystycznych akcentów. Premier umożliwił Andrzejowi Chronowskiemu honorowe wyjście. Po pierwsze – to nieoficjalne przecieki – poczekał, by Chronowskiemu minęło sześć miesięcy ministrowania, tak żeby mógł wziąć odprawę. Po drugie, pozwolił mu, by sam złożył dymisję. Więc Chronowski ją złożył. Uzasadniając odejście tym, że… nie jest w stanie skutecznie pracować, bo poseł Gabriel Janowski okupuje salę konferencyjną w ministerstwie.
Z kolei następczyni Chronowskiego, Aldona Kamela-Sowińska swą pierwszą decyzją kazała wyrzucić Janowskiego z ministerstwa. Jak tłumaczyła, poseł blokował pomieszczenie, a trzeba było gdzieś pracować. Po czym media poinformowały, że cały następny dzień pani minister nie urzędowała w swoim gabinecie, bo zastawiony został koszami kwiatów.
Dwa tygodnie temu pisaliśmy, że losy Chronowskiego się ważą i że – skłócony praktycznie ze wszystkimi swoimi sojusznikami – może rychło otrzymać dymisję. Tak też się stało, ministra nie zdołali obronić posłowie AWS z grupy “oczko”, nie bronili go też posłowie z Nowosądecczyzny. Jerzy Buzek wręczył mu dymisję i natychmiast na jego miejsce powołał Aldonę Kamelę-Sowińską, dotychczasową sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu.
Tym samym jednym ruchem rozwiązał sobie kilka spraw.
Pozbył się ministra, który nie tylko stawał się coraz bardziej samodzielny, jego działania zaczynały już być groźne, a decyzje raz po raz stawiały rządzący układ w niezręcznej sytuacji.
Chronowski, patrząc na sprawę w skali makro, zahamował prywatyzację. W planach miała ona dostarczyć w roku 2001 do budżetu państwa 18 miliardów złotych. W zasadzie już dzisiaj wiadomo, że ten plan nie zostanie zrealizowany. Najpierw Francuzi z France Telecom oświadczyli, że nie kupią w tym roku 10% akcji TP S.A. po 38 zł za sztukę. Według szacunków, z tego powodu nie wpłynie do budżetu około 5,3 miliarda złotych. Wiadomo też, że szanse na to, iż w tym roku w ofercie publicznej uda się sprzedać 50% akcji PZU za około 5 miliardów złotych, z godziny na godzinę maleją. Bo pat wokół PZU i wojna z Eureko i BIG Bankiem Gdańskim, którą sprokurował Chronowski, uniemożliwi przygotowanie na czas prospektu emisyjnego i wystawienia spółki na parkiet.
Dodatkowo wojny ministra z inwestorami spowodowały, że Polska stała się wśród zachodnich inwestorów krajem o złej reputacji.
Andrzeja Chronowskiego kompromitowało też wielkie przywiązanie do byłego szefa PZU, Władysława Jamrożego, teraz szefa Totalizatora oraz do szefa PZU Życie, Grzegorza Wieczerzaka. Ci dwaj prezesi awansowali do roli jego głównych suflerów, wpychając go we własne wojny: o PZU z konsorcjum Eureko oraz w sprawie przetargu na operatora lottomatów. Przez ostatnich kilka tygodni byliśmy świadkami zadziwiającej wojny ministrów finansów i skarbu. Sprowadzała się ona do tego, że Chronowski blokował powołanie Rady Nadzorczej Totalizatora, dzięki czemu wart 500 milionów złotych przetarg rozstrzygnął praktycznie sam Władysław Jamroży. Niemal w chwilę potem, na prośbę ministra finansów, prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie korupcji przy przetargu…
Te skandale plus rzeczy mniejsze, typu budowa własnej sfery wpływów, zadecydowały o ruchu Buzka. Czy nowa minister skarbu, Aldona Kamela-Sowińska, spełni oczekiwania premiera?
Wiadomo, że nie ma ona politycznego zaplecza, że wcześniej była lojalnym współpracownikiem ministra Wąsacza, że nie lubiła się z Chronowskim, aczkolwiek publicznie zawsze broniła jego pomysłów. Wiadomo też, że do Ministerstwa Skarbu rekomendował ją Janusz Pałubicki, który wcześniej znał nową panią minister jako eksperta wielkopolskiej “Solidarności”.
Już ta krótka charakterystyka wystarcza, by stwierdzić, że jej nominacja oznacza wzmocnienie wpływów Jerzego Buzka i Mariana Krzaklewskiego.
Kamela-Sowińska będzie miała za zadanie posprzątać po Chronowskim i zamknąć sprawy, które on otworzył. Takie zapowiedzi już z jej ust padły. Pani minister zapowiedziała, że odwoła z funkcji prezesa PZU Życie Grzegorza Wieczerzaka. Pytanie tylko: kiedy jej się to uda? Wieczerzak już ćwiczył bierny opór, co pozwoliło mu pozostawać na stanowisku wbrew woli właściciela. Teraz więc w Warszawie idą zakłady, jak długo opierał się będzie Kameli-Sowińskiej. Według opinii fachowców, może opóźniać swoje odejście do końca kwietnia, a nawet do końca czerwca.
Po Wieczerzaku odwołać powinna Jamrożego, który prokuruje skandal za skandalem. Czy go odwoła? Idźmy dalej – jeżeli odwoła prezesa PZU Życie, to czy wycofa się z inwestycji typu pompowanie pieniędzy w Telewizję Familijną (nadawaną już w paśmie TV Niepokalanów jako TV Puls), które Wieczerzak rozpoczął? Czy nie przestraszy się jego gróźb, że ujawni wszystko?
Pani minister zapowiedziała też, że usiądzie do rozmów z Eureko na temat przyszłości PZU. Tu akurat czasu ma niewiele – Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy PZU zwołane zostało na 9 marca. Czy do tego czasu zdąży dogadać się z konsorcjum? A jeżeli tak, to na jakich warunkach? Poza tym pani minister szybko będzie musiała odbudować wiarygodność Polski w oczach zagranicznych inwestorów. Czy będzie w stanie to wszystko zrealizować? Uciec od zobowiązań partyjnych? Czy będzie prawdziwym ministrem skarbu, czy też osobą, wypełniającą polecenia politycznych pryncypałów? To są pytania, które dziś zadają sobie fachowcy i eksperci.

 

Wydanie: 10/2001

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy