Dzieło cokolwiek szczerbate

Dzieło cokolwiek szczerbate

Raport lewicy o państwie PiS

Lewica zaprezentowała „Raport o stanie państwa”. Miał to być, jak zapowiedział Robert Biedroń, „merytoryczny dokument poświęcony 18 sektorom funkcjonowania państwa, który stanie się dla lewicy drogowskazem na kolejne miesiące i lata”.

Każdy, kto dostaje do rąk tak zatytułowany materiał, ma prawo się spodziewać, że jest to praca ekspertów, think tanków, różnych środowisk, efekt wielu spotkań, dyskusji. W tym przypadku tak nie jest – raport jest dziełem lewicowych posłów, wzmacnianych przez pracowników klubu poselskiego.

Lewica wypuściła więc z rąk znakomitą okazję poszerzenia swojej bazy o różne prężne środowiska czy grupy ekspertów. Zamiast tego otrzymaliśmy publicystyczne tezy, i to różnej wartości. A także objętości. Nie wczytując się szczegółowo – na sport poświecono w raporcie trzy strony, na sprawy wojska – dwie. Najdłuższy, bo aż siedmiostronicowy, jest rozdział o polityce społecznej.

Za to trzeba wielkiej dociekliwości, by znaleźć w nim informację o prawach kobiet i wyroku Trybunału Julii Przyłębskiej zaostrzającym prawo do aborcji, który wyprowadził tysiące Polek i Polaków na ulice. O tym jest jeden (!) akapit, w rozdziale „Prawa człowieka”. O sytuacji sędziów niedopuszczanych do orzekania i o wojnie PiS z sędziami też jest ledwie enigmatyczna wzmianka.

Raport praktycznie nie zauważa również sytuacji w mediach publicznych. Zbywa tę patologię jednym, ogólnym zdaniem. Podobnie jak stosunki państwo-Kościół. A faszyzacja państwa, zimna wojna domowa?

Aż więc się prosi zapytać, dlaczego o tych sprawach w raporcie tak mało? Lewica uważa je za nieważne? A może ma po prostu kłopot z oceną tego, co na pierwszym planie, i tego, co na dalszych?

Nie zrobiła poza tym żadnego odniesienia do okresu Polski Ludowej, do wielkiej sfery polityki historycznej PiS, która ludzi pracujących dla tamtego państwa dehumanizuje, klasyfikuje jako niepełnowartościowych Polaków czy wręcz zdrajców. Wygląda to tak, jakby język nienawiści stosowany wobec tamtej Polski dzisiejszej lewicy nie przeszkadzał. Jakby jej liderzy wstydzili się Polski Ludowej, nie pojmując, że zawsze będą z nią kojarzeni.

Piotr Gadzinowski, wspominając w „Trybunie” o raporcie, ubolewał, że został on przez media zignorowany. „Tak to jest, kiedy po dwóch latach obecności w parlamencie lewica z oślim uporem olewa tworzenie własnych mediów – pisał. – Naiwnie liczy na łaskę prawicowych mediów. Następny raport piszcie od razu na Berdyczów”.

Drogi Piotrze, jeśli chodzi o media – masz rację. Ale jeśli chodzi o to, że one raport pominęły, to uznajmy, że lewicy się upiekło.

r.walenciak@tygodnikprzeglad.pl

Fot. materiały prasowe

Wydanie: 46/2021

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy