Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

MSZ zostało zaskoczone bojkotem Euro 2012 przez niemieckich polityków. Nie potrafiło nie tylko przeciwdziałać, ale nawet zorganizować jakiejś kontrakcji.
Żal patrzeć na min. Sikorskiego. Wszyscy go pytają, czy MSZ wiedziało, że niemieccy politycy przygotowują akcję wzywania do bojkotu Euro 2012, i co robi nasza ambasada w Niemczech. Pytają też, dlaczego w tych sprawach zaskoczona została polska placówka w Brukseli. No i co minister ma na te pytania odpowiadać? Że blackberry nie wypluły gotowych odpowiedzi? A co miały wypluć?
O tym, że w naszym MSZ sprawy niemieckie nie mają gospodarza, że zostały zepchnięte na daleki plan, pisaliśmy już parokrotnie. A teraz mamy efekt tych zaniedbań – ministerstwo zostało zaskoczone i nie potrafiło nie tylko przeciwdziałać, ale nawet zorganizować jakiejś kontrakcji.
I te wszystkie nowoczesne gadżety, które min. Sikorski masowo kupuje, okazały się niewiele wartymi zabawkami.
Ha! Narzekamy tu od lat, że upada w MSZ szacunek dla klasycznej dyplomacji – umiejętności analitycznych, zdolności zdobywania kluczowych informacji, budowania koalicji. Ale przecież dodać trzeba, że te tendencje są tak naprawdę nieuniknione. Bo w samym ministerstwie nikt o to nie dba, a opozycja na inne sprawy zwraca uwagę.
Na jakie? Wystarczy się przyjrzeć, jak są przesłuchiwani kandydaci na ambasadorów i konsulów.
Nie tak dawno, podczas przesłuchiwania kandydatki na konsula generalnego w Chicago, pani Pauliny Kapuścińskiej, mieliśmy awanturę w sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą. Otóż „odkryto”, że mąż pani Kapuścińskiej w czasach PRL pracował w SB. Gdy wyszło to na jaw i kandydatka zaczęła być bombardowana pytaniami przez posłów – Jarosława Kaczyńskiego, Adama Lipińskiego czy Jana Dziedziczaka – uderzyła w pokorę i najpierw zaczęła deklarować, że za czasów Włodzimierza Cimoszewicza nie była awansowana, natomiast za czasów Anny Fotygi – jak najbardziej i z tego jest dumna. A potem zaczęła histerycznie zapewniać: „Cała moja rodzina walczyła z opresją komunistyczną i wydawało mi się, że nadszedł czas, kiedy jako urzędnik bardzo ciężko pracujący, oddany swojej pracy i oddany swojej ojczyźnie będę oceniana podług tych działań. Dlatego uważam za niewłaściwą i niemerytoryczną rozmowę w tak dużej części na temat mojego męża, którego szczęśliwie poznałam niecałe trzy lata temu. Moi rodzice, którzy byli działaczami »Solidarności«, w stanie wojennym pozbawieni pracy, dziennikarze, nigdy nie dawali mi takiej możliwości jak nauka języka na placówce, ponieważ było to absolutnie niedopuszczalne. Nie wyjeżdżali na placówki, nie szli na kompromisy. Jest 1990 r. i jest szansa na to, że mogę budować wolną Polskę.
Panie premierze, ma pan w moim ojcu oddanego wyborcę. Nie chcę opowiadać o moim mężu. Nie chcę opowiadać o moich rodzicach. Nie chcę opowiadać o moich dziadkach, którzy byli zamordowani, ponieważ uważam to za niestosowne”.
My też uważamy, że jak na dyplomatę, pani Kapuścińska zachowała się mało stosownie. I szkoda, że do Chicago Polska nie wysyła kogoś bardziej opanowanego i z mocniejszym poczuciem własnej wartości.

Attaché

Wydanie: 19/2012

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy