Jak na siłę lobbingu, z którego znany jest dr Jan Kulczyk, decyzja min. Grada, by nie sprzedawać mu w pośpiechu kolejnej wielkiej firmy państwowej (Enei), oburzyła tylko najbardziej zdesperowanych zwolenników prywatyzacji ŕ la Kulczyk. Machający biało-czerwonym proporczykiem Kulczyk kupił już wiele firm państwowych po dobrej (dla siebie) cenie. I sprzedał je później z dużym zyskiem (dla siebie) firmom zagranicznym. Po co więc państwu taki pośrednik? Ile razy można się dać nabrać na gołosłowny patriotyzm? Takie pytania można by zadać Marcinowi Piaseckiemu z „Dziennika. Gazety Prawnej”, który choć młody, cierpi na widoczną amnezję. Może dlatego nie pyta Kulczyka o losy jego poprzednich zakupów. I może dlatego Piasecki uważa, że decyzja Ministerstwa Skarbu odbierająca Kulczykowi wyłączność na negocjacje jest dziwna (?) i nietransparentna (?). Każdy ma prawo pytać, więc pytamy i my. Jakież to korzyści mają Polacy z dotychczasowych prywatyzacji ŕ la Kulczyk? I pytanie pomocnicze: jakie podatki zapłacił w ostatnich latach (w Polsce) dr Jan? Udostępnij: Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook Kliknij, aby udostępnić na X (Otwiera się w nowym oknie) X Kliknij, aby udostępnić na X (Otwiera się w nowym oknie) X Kliknij, aby udostępnić na Telegramie (Otwiera się w nowym oknie) Telegram Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
Tagi:
Przegląd







