Czy Ludwik Dorn słusznie planuje likwidację powiatów?

Czy Ludwik Dorn słusznie planuje likwidację powiatów?

PRO
Prof. Eugeniusz Zieliński, nauki o polityce, nauki prawne, rektor Wyższej Szkoły Administracyjno-Społecznej w Warszawie
Wicepremier Dorn ma rację, ale mówi o ideologii, a w administracji samorządowej jest jej najmniej. Potrzebne są argumenty merytoryczne. Twórcy podziału administracyjnego kraju do dziś chwalą się, że przeprowadzili reformę, jednak powiaty pod względem efektywności są nieporozumieniem. Jedna geodetka w starostwie niewiele zrobi, a potrzebne są usługi publiczne na dużą skalę i najlepiej w gminach albo dla kilku gmin. To samo z budownictwem, melioracją, budową dróg, oświatą, służbą zdrowia itd. Potrzebny jest nowy ustrój rolny, jednak my w XXI w. powielamy strukturę XVII-wieczną. Wskazana byłaby więc merytoryczna dyskusja na temat tego, co powiat daje, a czego dać nie może. Jest pewne, że likwidacja powiatów wymagałaby przenosin, więc taniej nie będzie. Najgorsze, że u nas patrzy się na względy polityczne, a tutaj potrzebna jest fachowa służba. Wydaje się, że tę reformę planuje się nie tyle pod kątem standardów europejskich, ile po to, by wyciągnąć pieniądze. Według mnie, najrozsądniej byłoby stworzyć województwa samorządowo-administracyjne, a resztę spraw przekazać gminom.

KONTRA
Prof. Michał Kulesza, nauki prawne, administracja publiczna, UW
Taki zabieg nie ma żadnego uzasadnienia merytorycznego i jest nieporozumieniem. Jeśli argumentem miałoby być ubóstwo niektórych powiatów, to ich likwidacja pogorszyłaby jeszcze sytuację, bo utrudniłaby dodatkowo dostęp do oświaty, komendy policji, szpitala. Pozbawiłaby obywateli prawa do kontroli działalności i wykorzystania pieniędzy na niższych szczeblach, oddaliłaby usługi, do których ludzie mają słabszy dostęp. Już teraz mieszkańcy opłacają prywatne agencje ochrony, choć istnieje policja, chodzą do prywatnych lekarzy, choć działa publiczna służba zdrowia, za którą płacimy składkę. Czy o takie „tanie państwo” chodzi pomysłodawcom zmian, które po prostu ograniczą usługi publiczne dla obywateli? Różnie się mówi o „mojej” reformie administracji, ale jednak mapa powiatowa „nie boli”, jest ostoją ładu społecznego. Jeśli wzywa się ludzi, by byli aktywnymi obywatelami, dlaczego niszczy się podstawy stabilizacji, jaką jest mapa gminno-powiatowo-wojewódzka? Jeśli gdzieś panuje ład, to po co wywoływać konflikty? Ktoś, kto podejmuje takie próby, nic nie rozumie albo chce destabilizacji w kraju.

Wydanie: 50/2005

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy