Czy paszkwilanctwo jest metodą działania PiS?

Czy paszkwilanctwo jest metodą działania PiS?

Prof. Jerzy Szacki, socjolog, PAN
To jest pogoń za sensacją, ale jednocześnie znak pewnej ewolucji dyskursu politycznego, który się degeneruje. To nie jest tylko domena PiS, które doprowadziło metody insynuacji i obmowy do perfekcji. Dorobek w tej dziedzinie mają też inne partie. Klasykiem jest Andrzej Lepper, ale dałoby się znaleźć przykłady i w SLD, i w innych miejscach. Niepokojąca jest sama tendencja, że z roku na rok, a nawet z miesiąca na miesiąc metoda insynuacji narasta. Wszystko wskazuje na to, że maleć będzie liczba przyczółków, kiedy rozmawia się ze sobą w sposób przyzwoity. Idzie ku temu, że wszyscy będziemy dyskutować ordynarnie i posługiwać się obmową.

Ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”
Szukanie sensacji, które zwiększają sprzedaż, jest pokusą dla dziennikarzy. Miara jej ulegania wskazuje na moralny poziom tytułu. Ale to wcale nie wyklucza, że metoda jest przydatna również w walce politycznej, w sposób zamierzony czy niezamierzony stwarza pewien klimat polityczny. Chodzi o wsączenie w świadomość społeczeństwa absurdalnego poglądu, że nieważne, co leży u początków obalenia komunizmu, bo należy wątpić, czy było to działanie autentyczne. Nie chciałbym takich działań paszkwilanckich interpretować, że jest to inspirowane. Na to trzeba mieć dowody. Sądzę jednak, że takie wychodzenie przed szereg może się przydać budowniczym IV RP. Dlatego – huzia na III RP! Mam wrażenie, iż niektórzy dziennikarze pragną sobie w ten sposób zaskarbić przychylność władzy.

Robert Smoktunowicz, senator, adwokat
Trudno powiedzieć, gdzie biegną linie podziału. Podobnie jak w sprawach lustracyjnych nie ma podziału na lewicę i prawicę czy PiS i PO, także i w tej sprawie nie musi to być metoda walki politycznej. Po części to może być próba obalenia autorytetów. Jednak jeśli chcemy budować gospodarkę i model państwa, to na razie jest jeszcze za wcześnie na tego typu rozliczenia. Burzenie pomników można przeprowadzać dopiero po okrzepnięciu nowej demokracji.

Prof. Wiesław Chrzanowski, b. marszałek Sejmu
Nie wszystkie działania można traktować jako jednolitą całość. Micewski, sprawa „Delegata”, Kuroń. Sam tytuł artykułu o nim budził niesmak. Pojawia się pytanie, kto to napędza. Na pewno jest w tej rozgorączkowanej atmosferze dyskusja nad ustawą lustracyjną i chęć zwrócenia uwagi na pewne osoby i fakty. Sprzedaż „Tygodnika Powszechnego”, gdzie prof. Friszke zaczął pisać o Micewskim, zapewne wzrosła, jest zapowiedź dalszych odcinków. Może chodzi nie tylko o zabieg komercyjny, ale i nastrój. Otwarcie archiwów zwiększa zainteresowanie, które w większości dotyczy w pierwszej fazie kręgu ludzi Kościoła, w drugiej – kręgu „Solidarności”. Sama atmosfera dyskusji polegająca na wzajemnym przekrzykiwaniu się jednak prawdzie historycznej nie służy.

Krzysztof Piesiewicz, senator, adwokat
Zgadzam się z Ludwikiem Dornem, że zaczynamy mieć do czynienia nie z medialną historiografią, ale z ubekografią. Dlaczego tak jest? Czy to tylko atawizm, zła wola, czy jest w tym coś więcej? Bronię się przed takimi podejrzeniami, ale częstotliwość, zajadłość i konsekwencje takich paszkwili są niepokojące. Swego czasu Władysław Bartoszewski zapytany, jaki ma stosunek do wypowiedzi w sprawie ministrów spraw zagranicznych, powiedział, że czuje się, jakby ktoś go obrzygał w tramwaju. Mamy więc do czynienia z wielkim pawiem medialnym i rodzi się pytanie: Cui bono, czyli komu to miało przynieść korzyści?

Maria Szyszkowska, filozofia prawa, b. senator
To nie tylko metoda PiS, również LPR bierze w tym udział. Dla mnie zaczyna być zagadką, jakie siły polityczne stoją za IPN. Nie wiązałabym ich z koalicją rządzącą, bo PiS jest ogromnie prokościelne, a to, co wychodzi z IPN, często godzi również w dostojników Kościoła mających wielki autorytet i uznanie wśród wiernych. Czy tego typu akcje mają doprowadzić do kompromitacji światłych sił w Kościele? Najpierw jedne siły na prawicy ustawiają kogoś bardzo wysoko, a potem inne siły prawicowe w te osoby godzą. Obawiam się też, że specjaliści z IPN nie rozumieją, co się działo w czasach PRL. Teraz mamy ABW, ale czy gdy zmieni się ustrój, nie będzie się pociągać do odpowiedzialności tych, którzy z nią współpracują? Traktuję wszystko, co się dzieje w sferze tego dyskursu, jako sposób odwrócenia uwagi od dramatycznie narastających problemów socjalnych i biedy.

Jan Lityński, b. działacz KOR, b. poseł
PiS-owska metoda walki politycznej z III RP obejmuje nieco wyższe rejony, takie jak sejmowa komisja bankowa, ataki na Trybunał Konstytucyjny, zmiana ordynacji wyborczej itp. Paszkwile, którymi próbuje się oczernić różne zasłużone osoby, należą raczej do arsenału środków prasowych mających zapewnić powodzenie rynkowe poszczególnych tytułów. Nie chciałbym wysuwać podejrzeń, że jest to jakieś inspirowane politycznie działanie.

Wydanie: 36/2006

Kategorie: Pytanie Tygodnia