Czy po ujawnieniu zapisów czarnych skrzynek Tu-154 jesteśmy bliżsi prawdy?

Czy po ujawnieniu zapisów czarnych skrzynek Tu-154 jesteśmy bliżsi prawdy?

Mjr Michał Fiszer, b. pilot wojskowy, ekspert ds. lotnictwa
Niewiele bliżsi, a w zasadzie wcale nie bliżsi, bo po udzieleniu odpowiedzi na jedne pytania pojawiły się kolejne. I jest ich jakby więcej. Np. o wysokość lotu – czy nawigatorzy prawidłowo odczytywali wskazania urządzeń. Aby to rozwikłać, konieczne jest poznanie dokładnych parametrów lotu.

Wojciech Łuczak, ekspert, wydawca miesięcznika “Raport – WTO”
Absolutnie tak. Załoga nie miała prawa schodzić poniżej 120 m i zlekceważyła wszystkie możliwe ostrzeżenia. Wina jest jednoznacznie po stronie pilotów. Urządzenia sygnalizowały niebezpieczeństwo, w samolocie wyło, buczało, ostrzegało przed zbliżającym się zderzeniem, a dowódca z uporem usiłował wylądować.

Grzegorz Sobczak, redaktor naczelny czasopisma “Skrzydlata Polska”
Jesteśmy bliżsi prawdy, choćby tylko dlatego, że zostały potwierdzone krążące tu i ówdzie nieoficjalne informacje. Z drugiej strony odczytanie zapisów czarnych skrzynek nie stanowi żadnego przełomu w dochodzeniu do pełnego wyjaśnienia wszystkich wątpliwości w sprawie powodów zaistnienia tego wypadku.

Ryszard Kalisz, poseł SLD, b. szef MSWiA
Prawda będzie ustalona wtedy, gdy zostaną spełnione wszystkie warunki formalne, zakończona zostanie praca polskiej i rosyjskiej komisji ds. wypadku, kiedy prokuratora umorzy postępowanie lub skieruje akt oskarżenia do sądu i kiedy sąd wyda prawomocny wyrok. Prawdę ustala się według zasad kryminalistyki, zestawiając wszystkie dowody, bada się jedne dowody i porównuje je z drugimi przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności zdarzenia i potwierdzeniu przyjętych poszlak. Samo opublikowanie zapisów rozmów jest niezwykle ważne, gdyż poznała je opinia publiczna. Teraz już w odniesieniu do tej sprawy nie może być żadnej wątpliwości i emocji, spełnione są też warunki, by wszystkie okoliczności wypadku do spodu wyjaśnić.

Tomasz Tuchołka, wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej ATM SA, producenta m.in. czarnych skrzynek
Odsłuchanie zapisów rejestratorów zawsze przybliża nas do prawdy. Bez tego trudno powiedzieć, co się działo w momencie katastrofy i przed jej zaistnieniem. Ale to na pewno nie wszystko, co składa się na pełne wyjaśnienie sprawy. Wątpliwości co do przyczyn katastrofy będą tak długo, jak długo politycy będą używać tej sprawy w sposób instrumentalny. To była klasyczna katastrofa lotnicza. Od innych różniła się składem osobowym pasażerów. Gdyby na pokładzie lecieli np. robotnicy na platformę wiertniczą, media już dawno zapomniałyby o takim zdarzeniu.

Prof. Jerzy Maryniak, Wydział Mechaniczny Energetyki i Lotnictwa PW
Nie. Rozmowy w kabinie pilotów są ważne, o ile pozna się i porówna wszystkie parametry techniczne lotu, dane dotyczące samolotu, pracy silników i urządzeń pokładowych. Zwłaszcza istotna jest tutaj konstrukcja pilotów automatycznych. Czy był to typowy autopilot radziecki, czy jakaś inna, nowsza konstrukcja, która reaguje w inny sposób na tzw. brutalne sterowanie. Mogło być przecież tak, że z powodu działania autopilota silnik przy pełnych obrotach nie unosił samolotu do góry, tylko sprowadzał w dół. Tak że w przypadku Tu-154 może się okazać, że to nie piloci spowodowali wypadek, bo oni walczyli, a automaty wykonywały inne działania. Ale wszystko to jest gdybaniem. Poznanie zapisów czarnych skrzynek przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego niewiele daje, bo te osoby nie są fachowcami.

Prof. Mirosław Kofta, psycholog społeczny, UW
Z całą pewnością nie znamy jeszcze przyczyn katastrofy, gdyż to wymaga żmudnych, wielomiesięcznych badań zapisów parametrów lotu i zgrania ich z nagraniami rozmów z kabiny pilotów. Ich opublikowanie nie zbliżyło nas do wyjaśnienia, dlaczego tak się stało. Z drugiej strony sam fakt podania tych nagrań do wiadomości publicznej uspokoi nastroje, obniży poziom napięcia związanego z niewiedzą i coraz bardziej fantastycznymi teoriami spiskowymi, które się tą niewiedzą żywią. Nie oznacza to jednak, że zdeklarowani zwolennicy takich teorii zamilkną – tacy zawsze będą, teraz i za 50 lat (jak uczy historia katastrofy w Gibraltarze).

Wydanie: 23/2010

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy