Czy Polska powinna się otworzyć na imigrantów?

Czy Polska powinna się otworzyć na imigrantów?

Dr Artur Bodnar,
sekretarz Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka
Powinniśmy szerzej się otworzyć na imigrantów we własnym interesie, bo zaczyna nam brakować rąk do pracy i osób, które w naszym starzejącym się społeczeństwie płaciłyby podatki, wspierały emerytury i inne cele społeczne. Korzystne jest to, iż Polska jest państwem, w którym przybysze łatwo się asymilują ze społeczeństwem, wpasowują w naszą kulturę, uczą języka, nie zakładają gett mniejszościowych. Jest też wielu takich, np. z byłego ZSRR, którzy chętnie by się do Polski przeprowadzili i tu zamieszkali. Dotyczy to również Wietnamczyków i Chińczyków, którzy jakoś umieją się znaleźć w naszej dosyć homogenicznej strukturze społecznej. Szkoda jednak, że nie jesteśmy na takich imigrantów przygotowani, nie mamy spójnej polityki imigracyjnej, a nasze przepisy i procedury w tym względzie są bardzo restrykcyjne. Powinniśmy sobie wyraźniej powiedzieć, jacy imigranci byliby u nas najbardziej pożądani, na jakich nam zależy – np. na wykształconych, młodych itd. Także względy polityczne wskazują, że Polsce najpotrzebniejsze byłoby w tej kwestii otwarcie na Wschód. Nie jesteśmy również przygotowani pod względem przepisów antydyskryminacyjnych. To właściwie UE wymusiła na nas wdrożenie tych rozwiązań, które w różnorodności kulturowej i tolerancji widzą pewną wartość, ale wciąż nie mamy świadomości, że już nie będziemy mieli tak homogenicznego społeczeństwa jak przed laty.

Janina Ochojska,
Polska Akcja Humanitarna
Jestem za większym otwarciem, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że takie podejście może budzić u niektórych obawy, a nawet wywoływać protest. Boimy się trochę o nasze mieszkania, o ciężko zdobytą pozycję. Jeśli idzie o uchodźców politycznych, którym w ich krajach groziła śmierć lub represje, sprawa jest bezdyskusyjna, ale czy taka sama postawa może obejmować także imigrantów, którzy przybywają z przyczyn ekonomicznych? Proponuję rozwiązanie pośrednie – jeśli boimy się masowego napływu imigrantów, działajmy tak, aby ci ludzie chcieli zostać tam, gdzie są. My też bywaliśmy imigrantami i chcieliśmy, aby nas przyjmowano za granicą. Dziś, kiedy napływ imigrantów z biednego Południa nabiera coraz większych rozmiarów, warto przynajmniej uświadomić sobie, jak pomóc tym ludziom, aby żyło im się lepiej. Oni są przywiązani do swoich miejsc zamieszkania i rodzin, wyjazd z ojczyzny wcale nie jest dla nich szczęściem. Jednak postęp gospodarczy w tamtych krajach nie następuje niekiedy z naszego powodu. Np. sztywna polityka celna UE sprawia, że produkty z krajów afrykańskich nie mogą wejść na nasze rynki. Dla nas to instrument ochrony dochodów własnych producentów, ale dla mieszkańców krajów biedniejszych jest to kwestia życia lub śmierci. Dlatego większej otwartości wobec imigrantów powinna towarzyszyć mądra i skuteczna polityka wspierająca rozwój tamtych krajów, nawet w najbardziej podstawowych dziedzinach.

Katarzyna Piekarska,
wiceprzewodnicząca SLD
Niewątpliwie jest to proces nieunikniony i dlatego już teraz potrzebna jest publiczna debata na ten temat, abyśmy w pewnym momencie nie zostali zaskoczeni i abyśmy uniknęli złych emocji, które można obserwować w niektórych krajach Zachodu. Trzeba przygotować założenia polityki imigracyjnej państwa. Pierwsze założenia takiej polityki przygotowywał jeszcze w końcu lat 90. rząd SLD-PSL, ale wówczas sytuacja była inna. Dziś potrzebna jest dojrzała i otwarta debata publiczna.

Prof. Henryk Chałupczak,
politolog, UMCS
Zagadnienie to będzie stwarzało tym więcej problemów, im bardziej państwo polskie będzie zamknięte i antyimigracyjne. Polska nieuchronnie staje się krajem imigranckim, bez względu na to, czy się otworzy na imigrantów, a więc wypracuje spójną politykę stymulowania ich napływu, czy też proces ten będzie miał charakter chaotyczny, żywiołowy, falowy. Zaczynając od czynników prawno-politycznych, musimy się zgodzić z tym, że Polska jest powszechnie postrzegana jako państwo demokratyczne, o ustabilizowanym systemie politycznym, prawnym, społecznym i gospodarczym. Dochodzi tu członkostwo w UE i wynikające z niego dodatkowe uwarunkowania, zdecydowanie utrudniające prowadzenie polityki antyimigranckiej. Polska, mimo zróżnicowanych ocen społeczeństwa, notuje w miarę stabilny wzrost dochodu narodowego i poziomu życia, z drugiej zaś strony, pojawiają się luki na rynku pracy, które najłatwiej zapełnić imigrantami. Nie należy też zapominać o uwarunkowaniach historycznych i religijnych – Polska to państwo o tradycji tolerancji religijnej, które leży na przecięciu się wielu szlaków, w tym migracyjnych. Nie można też wykluczyć i innych powodów ruchów ludnościowych: mogą się pojawiać w niektórych częściach globu konflikty, prześladowania, kataklizmy itp. Warto tu skorzystać z doświadczeń polityki państwa polskiego wobec mniejszości narodowych i etnicznych. Ta nastawiona jest na realizację postulatów mniejszości, włączanie ich do systemu politycznego i społecznego, traktuje mniejszości jako czynnik pozytywnie stymulujący politykę państwa zarówno w wymiarze wewnętrznym, jak i zewnętrznym.

 

Wydanie: 30/2011

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Komentarze

  1. om mani
    om mani 26 lipca, 2011, 01:00

    Najlepszym rozwiazaniem dla Polski byloby oczywiscie przyjecie emigrantow z krajow Europy Zachodniej,ktorzy sa imigrantami z Polski w imponujacej liczbie 2,4 miliona.Ci ludzie z pewnoscia woleli by pracowac w ojczyznie,w ktorej podobno brakuje rak do pracy,wiec jak to sie dzieje,ze bezrobocie wynosi 12,2%?Odpowiedz jest jedna – oferta placowa jest wyjatkowo bezczelnie zanizona w stosunku do kosztow utrzymania.Ceny mamy zachodnie,za to place w 90 % na poziomie Bialorusi.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy