Czy polskie tabloidy czeka los „News of the World”?

Czy polskie tabloidy czeka los „News of the World”?

Dr hab. Irmina Wawrzyczek,
brytyjska kultura popularna, UMCS
Niestety, zbyt mało wiem o sposobach zdobywania newsów przez polskie brukowce, aby móc sensownie porównać je do „mistrzów” z „News of the World” lub „The Sun”. Myślę jednak, że przed niechlubnym upadkiem uratuje je mizeria finansowa, bo na działania w stylu Murdocha trzeba przede wszystkim wyłożyć dużo pieniędzy.

Jacek Żakowski,
publicysta „Polityki”
Nie sądzę, aby tak się stało, bo w końcu te tytuły przynoszą za duże pieniądze wydawcom, aby je tak łatwo utracili. Myślę, że jednak jakiś rodzaj reakcji na te skrajne działania tabloidów i ogólną tabloidyzację mediów jest tylko kwestią czasu. I to nie będzie inicjatywa nasza, ale stroną stanie się Komisja Europejska, która prędzej niż poszczególne rządy zacznie wprowadzać jakąś regulację. Sądzę, że będzie się starała ucywilizować ten rodzaj mediów, wprowadzić, a może wymusić jakieś minimalne standardy, np. w prezentowaniu okrucieństwa przez wydawców.

Wojciech Czuchnowski,
publicysta „Gazety Wyborczej
Wszelkie próby stosowania takich technik, jak to czyniły „NoW” na dużą skalę, są w Polsce absolutnie w powijakach. Na pewno w tabloidach byłaby chęć zdobywania tego typu informacji, ale nasz rynek jest inny, trudniej skorumpować funkcjonariuszy policji i innych służb bezpieczeństwa, a także trudniej byłoby znaleźć takiego prywatnego detektywa, który miałby rzeczywiste możliwości dotarcia do tego rodzaju poufnych informacji. Można więc powiedzieć, że nie jesteśmy na razie technicznie przygotowani do takich metod. Zastanawiające jest to, że w polskich tabloidach brytyjska afera nie wzbudziła większych refleksji. Być może obawiały się, że dostaną rykoszetem, że kontekst będzie taki, iż zacznie się je także kojarzyć z praktykami brytyjskich brukowców.

Dr Katarzyna Więckowska,
kulturoznawstwo, literaturoznawstwo brytyjskie, UMK
Choć nasze tabloidy wiernie podążają śladami zagranicznych gazet w ilości i jakości dostarczanych „wiadomości”, nie należy zapominać, że jednak są o wiele młodszymi tworami. „NoW” to pismo z ponad 160-letnią tradycją, z ustalonym miejscem w brytyjskiej kulturze medialnej i czytelniczej. Zamknięcie tej gazety może być znakiem zmieniającego się nastawienia do tego typu pism, próbą odgórnego narzucenia pewnych granic i norm etycznych, podobną do krytyki paparazzich po śmierci księżnej Diany w 1997 r. i, jak myślę, podobnie nieskuteczną. Tabloidy niwelują różnice kulturowe, ich podstawowy przekaz sprowadza się przecież do tego, że wszyscy, niezależnie od tego, gdzie mieszkamy, czy jesteśmy bogaci, czy biedni, doświadczamy tych samych problemów, jesteśmy „takimi samymi” mieszkańcami globalnej wioski. Wyśmienicie ilustrują także postmodernistyczne stwierdzenie, że we współczesnym świecie kapitał wkroczył w najbardziej intymne i prywatne sfery naszego życia, że najlepiej sprzedającym się towarem jest to, co do tej pory zarezerwowane było dla wąskiego grona rodziny czy spowiednika. Kapitalizm jest kluczowym słowem w dyskusji nad losem tabloidów, a także zwykła ludzka ciekawość. Zamknięcie „NoW” czy jakiegokolwiek innego czasopisma nie zmniejszy naszego pragnienia, by poznać sekrety innych ludzi, i samo stanie się, jak to się właśnie dzieje, tematem artykułów w gazetach. Czy polskie tabloidy czeka los „NoW”? Być może, lecz nie wydaje mi się, by zamknięcie pojedynczego pisma znacząco zmieniło obecną sytuację – choć „NoW” już nie ma, znane są plany zastąpienia go kolejnym pismem. I zawsze jeszcze pozostaje internet – Pudelek czy inna strona, która zaspokoi nasze pragnienie „wiedzy”.

Krzysztof Bobiński,
b. korespondent „Financial Times”, prezes zarządu Fundacji „Unia&Polska”
Mogłoby do tego dojść, gdyby Murdoch zechciał coś kupić w Polsce, np. wystawiony na sprzedaż TVN. Myślę jednak, że w chwili obecnej miałby z tym kłopot. Nie słyszałem też, by dziennikarze posługiwali się w Polsce takimi metodami docierania do informacji jak ich brytyjscy koledzy. U nas sytuacja jest raczej odwrotna, to dziennikarze bywają inwigilowani i podsłuchiwani, a nie sami podsłuchują czy włamują się do cudzych telefonów komórkowych. Zapewne coś z tym trzeba zrobić. Pozytywne jest to, że w końcu opinia publiczna się zezłościła i efekt okazał się piorunujący. Może i w Polsce z czasem opinia publiczna się zezłości na niektóre media, ale nie przypuszczam, aby wpływ takiej reakcji był u nas podobny.

Krzysztof Leski,
publicysta
Myślę, że upadek tabloidów jeszcze jakiś czas potrwa. Najpierw upadnie prasa poważniejsza, a tabloidy będą się jeszcze trzymały, a właściwie prasa poważniejsza broniąc się przed upadkiem, najpierw się stabloidyzuje. Proces ten widać już w wiadomościach telewizyjnych, które także zmierzają bardziej ku emocjom niż rzetelnie przedstawianym faktom. Nawet „Gazeta Wyborcza” gra ostatnio „sprawą Piotrusia”, a przecież to nie jest „Super Express” ani „Fakt”. Sądzę więc, że u nas na razie zagrożenia likwidacją nie ma.

 

Wydanie: 29/2011

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy