Czy złoty padł ofiarą spekulantów?

Czy złoty padł ofiarą spekulantów?

Tadeusz Mosz, publicysta ekonomiczny Tok FM i TVP
Myślę, że nikt nie jest w stanie tego powiedzieć na pewno, może poza Komisją Nadzoru Finansowego, czy to jest np. taki atak, jaki kilka lat temu przeprowadził w innym kraju George Soros. Jednak istotniejsze wydaje mi się pytanie, co z tym fantem zrobić. Myślę, że takim sposobem może być próba wymienienia euro z unijnych funduszy na wolnym rynku, a nie za pośrednictwem NBP. Kiedy się pojawia więcej euro, jest szansa, że spadek złotego się wyhamuje. Trzeba jakoś przeciwdziałać spadkowi wartości naszej waluty, aby ludzie, którzy wzięli kredyty np. we frankach szwajcarskich, nie poszli z torbami, by byli w stanie spłacić swoje należności, tzn. nie utracili zdolności kredytowej.

Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich
Wszystko wskazuje na to, że coś musiało być, bo sytuacja złotego nie ma żadnego przełożenia na stan naszej gospodarki. Nie jestem w stanie tego udowodnić ani dokładnie zbadać, ale wydaje mi się, że wartość złotego nie oddaje teraz parametrów stanu naszej gospodarki. Staje się to jeszcze bardziej podejrzane, gdy dodamy opcje walutowe, a zwłaszcza asymetryczność umów z bankami, a również niechęć banków komercyjnych (co potwierdził już raport NBP) do kredytowania działalności gospodarczej. Sądzę więc, że w sprawę kursu złotego zamieszane są określone kręgi gospodarcze. Tydzień temu wysłałem listy do premiera Donalda Tuska i do prezesa Stanisława Kluzy z Komisji Nadzoru Finansowego, gdzie domagam się prześledzenia transferu środków finansowych za granicę.

Robert Gwiazdowski, ekspert gospodarczy
Odpowiedź brzmi: nie wiem. I nikt nie wie. Ale niektórzy udają, że wiedzą. Mamy do czynienia ze zbiegiem szeregu różnych czynników, których kumulacja powoduje słabnięcie złotego. Spekulacje niektórych funduszy są jednym z tych czynników, ale na pewno niejedynym i prawdopodobnie nie najważniejszym.

Prof. Jerzy Hausner, b. wicepremier
Powiedziałbym raczej rynkowej gry, z tym że uczestnikami tej gry są także spekulanci, choć nie tylko spekulanci. Nasze polskie możliwości oddziaływania na wynik tej gry są ograniczone. Sądzę jednak, że nie są umiejętnie wykorzystywane.

Dr Jacek Tomkiewicz, Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego
Jest niewątpliwe, że gdy złoty traci, a wraz z nim traci wielu ludzi, to niektórzy zyskują. Być może zarabiają na zdolności do przewidywania. Na ile jest to świadoma gra na spadek złotego, a na ile wynik globalnych ruchów kapitału związanych z niepewnością i ryzykiem, tego nie można na razie stwierdzić. Być może jest to elementem globalnej gry, która przetacza się po świecie, gdzie ścierają się różne interesy. W tej chwili opowiada się różne rzeczy, np. że złoty oderwał się od fundamentów, i to nawet brzmi fachowo, ale ja nie wierzę w spiskową teorię dziejów. Tracą też na wartości korona czeska i węgierski forint. W Polsce sytuacja finansów publicznych jest stabilna, nic tragicznego się nie stało, żadna wielka firma nie zbankrutowała, nie przestaliśmy spłacać naszego zadłużenia. W tym, co się dzieje, nie można więc upatrywać powodów tłumaczących tak gwałtowny spadek wartości złotego w stosunku do euro. Może trzeba przeczekać?

Andrzej Sadowski, Centrum im. Adama Smitha
Złoty od wielu miesięcy podlega grze spekulacyjnej. W dużej mierze zależy to od niefortunnych wypowiedzi polskich władz, gdy mówią o możliwości interwencji na rynku walutowym. Jak to się kończy, mogliśmy prześledzić u naszych sąsiadów w Rosji. Premier Putin myślał, że wygra, uruchamiając kilkaset miliardów rezerw, ale na tym sporo stracił. Refleksja przyszła poniewczasie. Jaka jest rada na spadek wartości krajowej waluty? Oświadczyć, że nie będzie się bronić złotego. Kiedyś takie oświadczenie złożył wicepremier Pawlak, od tego momentu złoty nieznacznie się umocnił. Ale kiedy rząd znów zapowiedział, że zobowiązuje się bronić złotego, to od razu w kantorach płacono za 1 euro 5 zł, bo to tylko podnieciło spekulację. Jedyne lekarstwo to czekanie. Rząd Wielkiej Brytanii też kiedyś chciał bronić wartości funta i to się nie powiodło. U nas wiele instytucji zajmuje się spekulacjami walutowymi, ale realna wartość złotego nie odzwierciedla siły polskiej gospodarki. W Komisji Europejskiej Polska była pokazywana jako jedyna, gdzie w tym roku będzie niewielki wzrost gospodarczy, jednak nie do wszystkich to dociera. Ok. 70% transakcji odbywa się na giełdzie w Londynie, a właśnie tam zdarzyła się sytuacja, że dilerzy z czystej ignorancji, z braku elementarnej wiedzy geograficznej połączyli kłopoty forinta ze złotym, bo nie rozróżniają, co w którym kraju się dzieje.

Zbigniew Niemczycki, prezes Curtis International, Polska Rada Biznesu
Na pewno to miało wpływ, być może nawet zasadniczy, ale niejedyny. Wszystko się kręci wokół City w Londynie. Czy miał z tym coś wspólnego George Soros – nie wiem. Pracujących w sieci obowiązuje zasada utrzymania równowagi, ale gdy pojawi się duża asymetria, z pewnością ktoś to wykorzysta. Zbierało się to latami, a teraz ktoś podsumował w krótkim czasie, jak dużą ilość opcji dewizowych zawarto z klientami, opcji asymetrycznych, otwartych, w typie put call. Nie wiem, czy w Polsce ktoś to monitoruje, ale skala tych opcji okazała się ogromna, szacuje się między 20-50, a nawet 70 mld dol. To był bardzo łakomy kąsek, który sprowokował kogoś, by zarobić na tych spadkach.

Wydanie: 8/2009

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy