Dobry i straszny rok

Dobry i straszny rok

Święta już się oddalają jak pociąg pośpieszny, ale majaczą jeszcze na horyzoncie. Wigilia u teścia w niewielkiej osadzie za Warszawą. Zawsze ten sam scenariusz – jedzenia jest za dużo, pożeramy zaledwie jedną czwartą tego, co na stole. I znowu się mówi, że na następne święta trzeba przygotować wszystkiego o połowę mniej. Po czym sytuacja się powtarza, jak w „Dniu świstaka”. Przy stole ani słowa o polityce. Wiadomo, że teść jest pisowcem, ale jest chory i przygłuchy i nie wolno go denerwować. Po wieczerzy jednak pyta mnie, co myślę o polityce, chociaż wie, co myślę. Ma może nadzieję, że się przekonałem do rządu, choćby dla dobra rodziny, jakby się spodziewał kiedyś represji dla inaczej myślących. Następnie sam robi mi wykład – telewizja publiczna do kwadratu. Polska nareszcie ma się dobrze i szybko się rozwija, ukrócono korupcję, a to, co było wcześniej, to był czwarty zabór. Niemcy nas wykorzystywali. Jeśli Europa nas nie chce, to proszę bardzo, oni też nas okradali. Po co nam Unia Europejska? Po czym teść zasiada, włącza TVP Info, jakby się podłączał do kroplówki, i płynie mu w żyły strumień kłamstw i insynuacji. Tak karmione są miliony Polaków, na ogół starszych i niedosłyszących, a może przede wszystkim niedomyślących. Dyskusja jest niemożliwa, bo te poglądy mają charakter wiary religijnej. Negacja budzi wielki gniew. A syn teścia, czyli brat mojej żony, w ogóle nie interesuje się polityką, bardzo dużo podróżuje w sprawach biznesowych, ale się nie boi, że będą znowu wizy, nie mieści mu się to w głowie. Taka postawa jest typowa dla młodszych. Gdybym mu powiedział, że skończyła się w Polsce demokracja, nie wiedziałby, o czym mówię. Reszta bliskiej rodziny bardzo antypisowska, również moja żona – całe szczęście, bo inaczej musiałbym się rozwieść.


Przyjaciółce z Jerozolimy piszę o polskiej paranoi. Odpowiada: „U nas identyczny polityczny obłęd. Doszły do głosu najgorsze, prawicowe, skorumpowane męty społeczne, na czele z premierem”.

Czasami wydaje mi się, że Żydów z Polakami łączy też autodestrukcja, sami dla siebie bywamy największymi wrogami. Ale czy cała ludzkość nie jest autodestrukcyjna? Kiedyś nie mieliśmy środków, by popełnić zbiorowe samobójstwo. Teraz to nie tylko możliwe, ale zaczyna się wydawać więcej niż prawdopodobne. Broń termojądrowa wkrótce powędruje w ręce terrorystów, ma ją już Korea Północna. Europa nie interweniowała, gdy doszedł do władzy Hitler, i to był piekielny błąd. Pewnie błędem będzie także brak wojskowej interwencji w Korei. A o nią bardzo trudno, bo Chiny i Rosja grają politycznie tą sytuacją, Stanom zaś trudno brać całą odpowiedzialność za tak wielką operację i niemożliwe do przewidzenia jej koszty i skutki. Amerykanie już sparzyli się w Iraku. Poza tym prezydent Stanów jest osłem. I trudno od niego wymagać racjonalnych zachowań.


Jeden z filarów pisowskiej wiary to przekonanie, że w Polsce wcześniej szalała korupcja, wszyscy kradli. PiS rozliczy ich wszystkich. Dlatego ludzie łatwo się godzą na ograniczanie demokracji, skoro jest ono częścią walki z korupcją, co im się wmawia. A czym jest demokracja, dla większości pozostaje niejasne. To całe gadanie o trójpodziale władzy, o konstytucji to dla 95% obywateli RP zupełna abstrakcja. I jest propozycja stworzenia dumnej wspólnoty narodowej, ofiary zaczynają się czuć dumnymi jej członkami. W tym wszystkim paradoksalnie ważną rolę gra wzrost zamożności i aspiracji społecznych – ambicje urosły szybciej niż możliwości, a to frustruje i każe szukać winnych. I kary dla nich. To elity, bogaci, politycy opozycji. Szczucie powszechne jako narzędzie propagandy – to jest odpowiednie słowo. PiS ujawnia to, co w nas najgorsze.


Sylwester z nutką smutku. W pewnym wieku to zawsze jest trochę stypa po roku, który odchodzi. Dla mnie to był dobry rok, bo moja zmora zamknięta w klatce, tylko czasami kołatała w kraty, ale nie wydostała się z niej. Dla Polski to był rok straszny. Nie napiszę tego lepiej niż Magdalena Środa: „Przyzwoitość jest nazywana zdradą, zniewolenie – wolnością, konformizm – służbą, hucpa i pycha – godnością, kompromitacja – wstawaniem z kolan, rydzykomania – chrześcijaństwem. Fałsz nazywany jest prawdą, wolna opinia jest karana kryminałem, faszyzm nazywany jest patriotyzmem, chamstwo – sukcesem medialnym. Różne gnidy cieszą się popularnością, ludzie prawi spychani są do podziemi. Na sztandarach (politycznych i medialnych) jest kłamstwo i szaleństwo. Degradacja Polski staje się faktem. Brrr… trzeba to wszystko odwrócić. Niech 2018 będzie rokiem Odwrócenia”. Nic z tego, to potrwa nieco dłużej.

Wydanie: 2/2018

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy