Skąd nasz ród

Skąd nasz ród

Wygląda to na epidemię. Choć tej choroby jeszcze nie zdiagnozowano. Bardziej atakuje duszę niż ciało. A jeśli ciało, to głównie głowę. Jest niebezpieczna, bo całe grupy ludzi, a bywa, że nawet większość społeczeństwa, pozbawia bardzo ważnych obszarów pamięci. Pamięci o swoich wcale nie takich odległych przodkach. O prababciach i pradziadkach, a nawet o babciach i dziadkach. Tak skutecznie wyparto ich życiorysy z pamięci krążącej w obiegu medialnym i w rozmowach towarzyskich, że cudzoziemiec może być przekonany, że Polska po 1918 r. była krajem szlachty, bogatych mieszczan i inteligencji.

Problem w tym, że w tę bajkową opowieść zaczyna wierzyć coraz więcej najmłodszych Polaków. Dorzucono im jeszcze legendę o okupacyjnym bohaterstwie przodków i ich niezłomnej opozycyjności w czasach Polski Ludowej. A im więcej czasu upływa, tym więcej jest opowieści, jak to bogato się żyło przed wojną i jak wielkie majątki potracono.

Śnić można, ale na jawie wygląda to kompletnie inaczej. Fakty odzierają ze złudzeń. Realia przedwojenne są ponure i tak przytłaczające, że większość ludzi woli od nich uciekać. Tyle że bez realizmu w spojrzeniu na przeszłość nie da się za wiele zbudować w przyszłości. Historia to ciągłość. I jeśli ma nas czegoś uczyć, to musimy ją poznać. Bo tylko wtedy możemy uniknąć powtórki.

Pora więc wrócić do faktów. Czy ktoś słyszał od kogoś, że jego dziadkowie byli analfabetami lub że ledwo potrafili się podpisać? A przecież tuż po wojnie takich osób wśród dorosłych Polaków było aż 5 mln. I co, wyparowali gdzieś? A kto słyszał, że większość domów wiejskich w centralnej i wschodniej Polsce to kurne chaty z gliny i chrustu, z inwentarzem w środku, oświetlane lampą naftową. Albo o suterenach i bieda domach w miastach? Kto w nich wtedy mieszkał? Czyi przodkowie tak żyli?

Jakoś nie ma chętnych polityków, by unieważnić reformę rolną z września 1944 r. I odebrać ziemię parobkom, fornalom i bezrolnym chłopom, którzy nieprzymuszani przez władzę ochoczo sięgnęli po pańską ziemię.

Można by tę opowieść długo ciągnąć. Dla młodych jest ona egzotyczną bajką, bo prawie nikt ich na taką historię rodziny nie przygotował. A dla starszych? Może jest chwilą zawstydzenia z powodu wyparcia się przodków. A może być też okazją do głębszej refleksji. Do społecznego coming outu.

Wydanie: 33/2016

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Komentarze

  1. Wiesław Maleski
    Wiesław Maleski 16 sierpnia, 2016, 18:02

    Kwestia proporcji. Jeszcze po wojnie dzieciaki latały po ulicach boso i to bez ostróg.Władysław Gomułka wybudował coś 3000 szkół na tysiąclecie zaspakajając autentyczne potrzeby społeczne w tym zakresie.Jan Mulak w swoich pamiętnikach pisze że spotykał na wschodzie Polski gospodarstwa wiejskie bez żadnego przedmiotu metalowego w domu. Inny mój znajomy zza Buga twierdził ze kobiety nosiły długie spódnice za to nie nosiły majtek… Był to zdrowy tryb życia…I takie są właśnie fakty…

    Odpowiedz na ten komentarz
    • FoREvEr
      FoREvEr 17 sierpnia, 2016, 07:03

      Polska nigdy nie odzyskała pełnej suwerenności. Albo Rusowie, albo Germanie, albo Szwedzi, albo muzułmańska hołota i inne bliskowschodnie ścierwa, a przez ponad 1050 lat, w ten czy inny sposób Polska jest poddanym kiedyś Rzymu, teraz maleńkiego Watykanu ( skąd wyszła inicjatywa i poparcie dla rozbiorów ), któremu musimy płacić lenno. Jeszcze przed rozbiorami uczono w szkołach o wielkich władcach wielkiej Lechii. W Starym Testamencie także jest wzmianka: „Księga Sędziów od 15.14 Gdy tak znalazł się w Lechi, Filistini krzycząc w triumfie wyszli na przeciw niego…”
      Księga Sędziów 15.9.
      „Wybrali się następnie Filistyni, aby rozbić obóz w Judzie, najazdy zaś swoje rozciągnęli aż do Lechi. ” (Biblia, Sdz 15,9) ; ” Wtenczas Bóg rozwarł szczelinę, która jest w Lechi, tak że wyszła z niej woda. [Samson] napił się jej i wróciły mu siły i ożył.

      Odpowiedz na ten komentarz
    • Dom
      Dom 17 sierpnia, 2016, 11:29

      Panie neorach
      No to jak to było, wbudował Gomółka the szkoły czy jakimś cudem same się zbudowały?
      Zresztą sam pan potwierdził trafność spostrzeżeń autora or istnieniu dużych obszarów biedy, analfabetyzmu i zacofania w przedwojennej Polsce.
      Pan Wiesław Maleski nie oskarża Polski w żaden sposób, nie można jednak
      mówić ze przed wojna to było cacy bo nie było.
      Również nie można mówić ze komuna nic nie zrobiła a Warszawa i przemysł same się odbudowały, tylko po to, aby w drugim zdaniu twierdzić o kradzieży majątku narodowego na wielka skale w czasie transformacji.
      No to jak panie neorach, był ten majątek narodowy czy go nie było?
      Jeśli był, to został zbudowany za komuny bowiem Hitler zniszczył nam wszystko.
      No, chyba ze pan uważa ze Hitler nam go zbudował a komuna zniszczyła a co zostało, ukradziono w czasie transformacji.

      Odpowiedz na ten komentarz
    • Zelislaw
      Zelislaw 20 sierpnia, 2016, 10:44

      Coz za brednie czleku piszesz myslisz ze Polska nie rozwijala sie w czasie zaborow wogole,stala w miejscu I czekala na ciebie .Na poczatek poczytaj o Cegielskim pozniej okreg slaski ,a po. reszcie szlachta polska na przelomie19w rozwoj rolnictwa I dbalosc o narod(a tak naprawde rozwoj wlasnej kiesy I plwanie na stan nizszy bo to przeciez czesci wymienne byly. I jeszcze raz jak ulotek naczytales sie ,wierzysz w te kity . Prawdziwe odrodzenie Polakow w Polsce nastapilo po 2WS I tyle,cala reszta to blamarz szlachty o ktorej w polskich ksiazkach do nauczania histori wiekszosc poswiecono.Wolnosc szlachecka,obszarnikow nie oznacza zaprzestania niewolniczego systemu stanowego na narodzie Polskim

      Odpowiedz na ten komentarz
      • Anonim
        Anonim 1 marca, 2017, 10:59

        Towarzyszu inne czasy, już nikt w tak łopatologicznie podaną propagandę się nie nabierze. PRL to strata czasu dla Polaków kidy świat nam uciekał PZPR bredził o PRL-u siódmej przemysłowej świata i dalej Skrzyszów to co zapodawał DTV „dziennik telewizyjny”. Towarzyszu wcale bym się nie zdziwił gdybyś był kiedyś w „bijącym sercu partii”

        Odpowiedz na ten komentarz
    • Ryszard
      Ryszard 28 sierpnia, 2016, 11:41

      No takiego debila dawno nie czytałem. Szkoły zaraz po wojnie były lokowane w dworkach i pałacykach (i słusznie!!) A jeżeli masz odrobinę oleju w głowie to zobacz najbliższą tysiąclatkę i pomyśl (jesteś w stanie?) z czego jest zbudowana.

      Odpowiedz na ten komentarz
  2. Wiesław Maleski
    Wiesław Maleski 16 sierpnia, 2016, 18:12

    Nie było cudu – no własnie. Resztki feudalizmu na wsiach, dziki kapitalizm w miastach i nie ma co gloryfikować i twierdzić ze w co drugiej chacie karabele na ścianach wisiały..A dziadek Fordem ujeżdżał do Monte Carlo…

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. Co to znaczy zaszlachtować?
    Co to znaczy zaszlachtować? 16 sierpnia, 2016, 21:11

    Dobry artykuł. Pamiętam te chaty i ludzi mieszkających w budynkach gospodarczych. Jedna izba. Kuchnia kaflowa, stół, parnik do przyrządzania strawy dla swinek i metalowe łóżka niepiśmiennych domowników oraz kuferek pod jednym z nich. Elektryczność doprowadzono w 1970 albo jeszcze później. Nie wiem kiedy dokładnie, ale byłem już dużym chłopcem. Teraz mam 55 lat. (Lubelszczyzna)

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Polka
      Polka 17 sierpnia, 2016, 11:06

      Zaszlachtować to zarżnąć, zamordować. Z niemieckiego: schlachten.

      Od razu napiszę, że szlachta po niemiecku to der Adel.

      Odpowiedz na ten komentarz
  4. ANDRASZ
    ANDRASZ 17 sierpnia, 2016, 01:20

    Szkoda, że na rzeczowy artykuł zawsze odpowie jakiś typ w klapkach na oczach, który historię ocenia przez pryzmat swoich doświadczeń z malutkiego podwóreczka. Mam i w rodzinie taką osobę, która twierdzi, że w 1989 roku „Komuna” wywoziła z Polski do Szwajcarii całe pociągi złota. Ci ludzie święcie w te SWOJE prawdy wierzą i narzucają tą wiarę innym.
    Smutne to, że za parę lat, kiedy przyjdzie ludziom spłacać zagraniczne długi zaciągnięte współcześnie, winę zwalać się będzie na Gierka, bo robienie ludziom wody z mózgu to jest to, co współczesnym politykom wychodzi najlepiej.

    Odpowiedz na ten komentarz
  5. Andrzej Kryński
    Andrzej Kryński 17 sierpnia, 2016, 06:34

    Rzeczywiście jest to ciekawy temat. Moja mama częściowo korzystała z takiej pomocy (nauczania dorosłych) , bo trafiła na roboty mając 16/17 lat i nie dokończoną edukację. Pamiętam jak robiła maturę. To był początek lat 70′. Później kursy z archiwistyki w TWP o ile pamiętam. Korespondencyjne. Tylko egzamin był „live”.
    Wiem, że nikt jej przy egzaminach nie „pomagał”, mnie także wychowano w kulcie uczciwości i samokształcenia Pewnie stąd u mnie wieczorówka, zaoczne, specjalizacje przez Internet . I jak na złość po ojcu mam rodowód szlachecki 😀
    Dla tego odbieram autora jako frustrata a postawy takich „pomocnych” nauczycieli nawet nie komentuję bo było to tak powszechne za komuny.

    Odpowiedz na ten komentarz
  6. Als
    Als 17 sierpnia, 2016, 07:51

    Paradoksalnie to, że Polska była pod zaborami gospodarczo jej pomógł, a kto wierzy w bajki o bogactwie przedwojenne niech sięgnie po Filipa Springera 13 pieter czy nawet Nokidema Dyzmę. Jak to nie pomoże to pozostaje czapka z piór, złoty róg i sny o potędze

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Polka
      Polka 17 sierpnia, 2016, 12:21

      O tak, np. kasacje majątków powstańców, np. styczniowych bardzo pomogły gospodarczo terenom, które wcześniej były polskie („jej”? – przecież Polski wtedy nie było) – rozwój na tych terenach był, szkoda tylko, że pieniądze szły do Prus i Prusaków a Polska odzyskała te tereny po kilkudziesięciu latach życia pod zaborami i po krwawej I wojnie światowej.

      Odpowiedz na ten komentarz
  7. powojenny szczęśliwy
    powojenny szczęśliwy 17 sierpnia, 2016, 08:36

    Proszę Szanownego Pana, to nie są żadne bzdury. Ja urodziłem się po Ii wojnie światowej i pamiętam te czasy. W Małopolsce chodziło się boso do szkoły latem, prąd elektryczny władza ludowa założyła w 1956 roku. Zaraz po wojnie ojciec uczył się dopiero pisać i czytać w wieku 37lat. W domu dziadków nie było podłogi, była gola ziemia, tzw. polepa. Gdyby nie zabiegi władzy ludowej, też byłbym analfabeta jak ojciec przed wojną. Ojciec wychwalal władzę za to, że mógł mieć pracę, bo przed wojną była ona nieosiągalna w tym rejonie. Wyksztalcilem się dzięki mądrości powojennej władzy i cieszę się z tego, że mogę żyć lepiej niż żyli moi Rodzice. Zatroskany jestem o losy mojego Dziecka, bo nastaly czasy przedwojenne i w obecnych warunkach krwiozerczego kapitalizmu możliwe są wszelkie kataklizmy.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Aznan
      Aznan 19 sierpnia, 2016, 08:16

      No to idź dalej w swoim rozumowaniu i odpowiedz sobie, dlaczego Rosja i Niemcy dokonali tychże rozbiorów, przez które cierpieliśmy aż do PRL? Przecież potencjał ludnościowy mieliśmy w XVIII wieku dużo większy, niż np. Prusy, a armię 10 razy mniejszą od nich. Kto doprowadził do tego, że polska dyplomacja w XVIII wieku nie istniała, wojsko było karłowate i rachityczne,a skarb państwowy pusty? Bo to właśnie te 3 czynniki były decydujące w ocenie Polski przez naszych sąsiadów.

      Odpowiedz na ten komentarz
  8. Polka
    Polka 17 sierpnia, 2016, 09:08

    Ten artykuł miałby sens tylko wtedy, gdyby Szanowny Autor porównał sytuację polskich chłopów do chłopów w innych krajach europejskich przed II wojną światową – zwłaszcza w krajach, które, jak Polska, nie były wtedy suwerenne. Wiadomo też, że II RP miała tylko 20 lat a jej sytuacja gospodarcza była bardzo zróżnicowana na poszczególnych obszarach (Wielkopolska a Kresy to była przepaść). W mojej ocenie w okresie II RP zrobiono wiele a nasz kraj pozytywnie wyróżniał się na tle Europy Środkowej.

    Sytuacja chłopów w Europie poprawiła się po II Wojnie Światowej, co jest związane z głębokimi przemianami społeczno-gospodarczymi, a nie dzięki działaniom socjalistów. Chyba jednak w „zgniłym kapitaliźmie” chłopom poprawiło się bardziej…… Czy wolałby Pan być chłopem w kapitalistycznej Szwajcarii, czy w komunistycznej i postkomunistycznej Polsce? Zwracam Panu uwagę, że w okresie I RP chłopi szwajcarscy zmuszeni byli wynajmować się jako wojsko zaciężne a bywało, że do Polski napływali chłopi z innych krajów….

    Znam swoje korzenie. Przeczą one stereotypom, które utrwala Pan w swoim artykule.

    Mój pradziadek nr 1- rolnik/chłop?, ale niewywodzący się z chłopów pańszczyźnianych (wieś wolnych osadników, płacąca kiedyś czynsz Kościołowi, rodzina jest potomkami uchodźców z okresu wojen religijnych) miał maturę i państwową posadę. We wsi była szkoła dla dzieci, prowadzona przez Kościół, za dalsze kształcenie rodzina płaciła, co wiązało się, oczywiście, z wyrzeczeniami. Później jednak Pradziadek był zamożny i mógł pomagać rodzinie i całej wsi. We wsi ciężko się pracowało, ale nikt nie głodował a ludzie wcale nie byli tak „ciemni”, jak pan opisuje – w czasie wolnym, zwłaszcza w okresie zimowym, czytali nawet książki, gdyż przy szkole była biblioteka.
    Kolejne pokolenia to nauczyciele. Prababka nr 1 – pochodzenie j.w.

    Mój pradziadek nr 2 – przedsiębiorca o szlacheckim rodowodzie, rodzinie powodziło się bardzo dobrze, niestety, jeszcze przed narodzinami mojego dziadka, zbankrutował (trochę z własnej winy, tyle napiszę). Kolejne pokolenia to inżynierowie. Dziadek na państwowej posadzie. Prababka nr 2 – pochodzenie j.w.

    Jeszcze przed wojną rodzina nr 1 była bogatsza niż rodzina nr 2.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Radoslaw
      Radoslaw 18 sierpnia, 2016, 10:18

      „Ten artykuł miałby sens tylko wtedy, gdyby Szanowny Autor porównał sytuację polskich chłopów do chłopów w innych krajach europejskich przed II wojną światową” No wlasnie – a szanowna pani dokonala takiego porownania? Nie zauwazylem. No to sluze:
      W Europie Zachodniej przed II w.sw. z rolnictwa utrzymywalo sie z grubsza 10% populacji, w II RP ponad 60%. Juz samo to wskazuje na katastrofalne zacofanie II RP. Europa Zachodnia byla zelektryfikowana praktycznie w 100%; w Polsce ok. 2-3% wsi mialo elektrycznosc. Chyba nie musze przekonywac, ze dostep do elektrycznosci ma decydujace znaczenie dla wydajnosci pracy i idaca za tym jakosci zycia, (Tak przy okazji – do dzis ma pani elektrycznosc TYLKO dzieki Polsce Ludowej; po 1989 roku nie dokonano w tej branzy zadnych znaczacych inwestycji – za to duzo sprzedano w obce rece. )
      Mialem okazje rozmawiac z potomkami przedwojennej polskiej chlopskiej emigracji na Zachodzie, pamietam wspomnienia mojej babci wywiezionej do bauera w czasie okupacji. Wszyscy bez wyjatku mowili o szoku cywilizacyjnym, jaki przezyli znalazlszy sie „na Zachodzie”. Odsetek zatrudnionych w przemysle (a w XXw byl to parametr rownoznaczny z poziomem rozwoju panstwa) byl w II RP ok. 7-krotnie (!) nizszy niz np. w Niemczech. Cala te nedze, powiekszona jeszcze o straszliwe zniszczenia wojenne, odziedziczyl PRL. W sumie PRL startowal z zapoznieniem wobec Zachodu o 50-100 lat! W Europie Zachodniej szkolnictwo wyzsze, glownie techniczne, korzeniami siega poczatkow XiX wieku, w Polsce upowszechnienie szkolnictwa wyzszego i sredniego nastapilo dopiero po 1945 roku. W moim rodzinnym miescie wiekszosc szkol srednich i WSZYSTKIE wyzsze uczelnie zalozono w latach 1945-1950. Liczba studentow za PRL wzrosla ok. 7-krotnie.
      Jesli okazuje pani tyle wyrozumialosci dla II RP, podkreslajac jej trudny start (co oczywiscie jest prawda), to dlaczego nie byc rownie uczciwym wobec PRL? Polska Ludowa miala latwiejszy start, po najstraszliwszej wojnie i okupacji w historii narodu? A czy zdaje sobie pani sprawe, ze po 1945 roku Polske odbudowywali w zasadzie CI SAMI ludzie, co w okresie miedzywojennym? Czy za „komunizmu” nagle stali sie gorsi w pani ocenie, nie zasluguja na uznanie?
      Dlaczego stworzenie 110 tys. miejsc pracy w Centralnym Okregu Przemyslowym podkresla sie sie jako wielkie osiagniecie II RP, natomiast industrializacje PRL i stworzenie ok. 2 milionow miejsc pracy w przemysle pomija i lekcewazy?
      „Sytuacja chłopów w Europie poprawiła się po II Wojnie Światowej, co jest związane z głębokimi przemianami społeczno-gospodarczymi, a nie dzięki działaniom socjalistów”. Pustoslowie i nieprawda. Caly postep spoleczny w Europie Zachodniej nastepowal juz od XIX w. dzieki stalym naciskom ze strony zwiazkow zawodowych i partii lewicowych, a nie dlatego, ze bogaci nagle zapalali miloscia do biednych i chcieli sie z nimi dzielic. Po 1945 roku doszedl do tego strach bogatych przed rozszerzeniem sie wplywow radzieckich, „eksportem rewolucji” na Europe Zachodnia. Po 1989 roku ten strach zniknal i zaczelo sie odbieranie zdobyczy socjalnych i i przyznawanie monstrualnych zarobkow bankierom i innym, nielicznym grupom uprzywilejowanych. Przepasc miedzy zarobkami najbogatszych i najbiedniejszych wzrosla 5-10 krotnie w tym czasie.

      Na zakonczenie proponuje pani (i jeszcze paru innym osobom) zapoznanie sie z definicja slowa „komunizm” – takiego systemu NIGDY w Polsce nie bylo, z tej prostej przyczyny, ze takze za PRL 30-50% populacji utrzymywalo sie z pracy w sektorze prywatnym, glownie rolnictwie.

      Odpowiedz na ten komentarz
      • Ryszard
        Ryszard 28 sierpnia, 2016, 12:00

        100 % racji, ale do tych zakamieniałych łbów nie dotrze. Wciąż trąbią o zaborach A to też nie tak do końca. .Poziom życia szlachty w zaborach nie był niższy niż w krajach zaborczych. Poziom życia pańszczyźnianych chłopów był niższy i było ich w Polsce znacznie więcej. I to jest powód podstawowy biedy – system społeczny, w którym nieliczni mieli dużo. Komunizmu w Polsce i gdzie indziej nie było z prostej przyczyny – nie mogło być z powodu niskiego rozwoju gospodarczego. Po wojnie były próby przynajmniej bardziej sprawiedliwego podziału wypracowanych środków. Ale już takie działania spowodowały poprawę sytuacji robotników na Zachodzie – ze strachu.

        Odpowiedz na ten komentarz
      • Andrzej Urban (@gazda110)
        Andrzej Urban (@gazda110) 11 września, 2016, 10:18

        Komuny w POLSCE nie BYŁO …testament po PRL dwie wersje czytana i pisana -jest 100 % prawdziwa – czytana -http://www.binek.pl/6_t8.html………oraz do wysłuchania -https://www.youtube.com/watch?v=kVgVhXJWLi0 amen..

        Odpowiedz na ten komentarz
  9. SWŻ
    SWŻ 17 sierpnia, 2016, 10:03

    Rżniesz głupa, albo czytasz nie rozumiejąc treści. Niewątpliwie jesteś przykładem zaślepionego EPIDEMIĄ której objawy świetnie opisał J. Domański. Twoja wieś – jeżeli jej nie wymyśliłeś – z pewnością nie leżała we wschodniej ani centralnej Polsce. Jeżeli szkoła w przedwojennej Polsce była dla każdego dostępna, to skąd te 5 mln analfabetów. A obraz życia parobków i chłopów … tworzysz po swojemu.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • SWŻ
      SWŻ 17 sierpnia, 2016, 11:07

      Grunt to pewność siebie. Jerzy Domański o Polsce wschodniej i centralnej, o 5 mln analfabetów a Ty o jakiejś unikalnej wsi i o … Wrześni. Cieszy, że czytałeś „Chłopów”, ale dziwi że znajdujesz tam pozytywny obraz życia parobka Kuby, czy może żebraka Rocho .. Jeżeli chciałbyś znaleźć rzeczywisty obraz przedwojennej polskiej wsi to znajdziesz go np. w „Pamiętnikach Chłopów” (wydanych w 1935 r.!). Polecam!

      Odpowiedz na ten komentarz
    • Anonim
      Anonim 21 sierpnia, 2016, 14:52

      dostawał forsę? raczej gorzałkę żeby mógł się upić

      Odpowiedz na ten komentarz
    • Leby
      Leby 1 marca, 2017, 11:17

      Bo analfabetyzm Polska odziedziczyła po zaborach Rosyjskim i Austriackim, ci ludzie w II RP byli już dorosłymi ludźmi, których nie obejmował obowiązek szkolny. Mogli ci dorośli analfabeci uczyć się czytać i pisać w szkołach podstawowych na kursach wieczorowych, ale nie było obowiązku i wielu taką możliwość olewało bo taka mieli mentalność , PRL siłą tych ludzi przymusił do nauki czytania i pisania. Wszyscy tacy nie byli, mój dziadek miał kolegę lekarza i sędziego sam też był inżynierem wszyscy pochodzili ze tej samej wsi z rodzin chłopskich sredniozamoznych z Wielkopolski studia pokończyli przed wojną. Tak więc obarczanie II RP winą za analfabetyzm jest nie sprawiedliwe.

      Odpowiedz na ten komentarz
  10. SWŻ
    SWŻ 17 sierpnia, 2016, 10:25

    Wyraźnie nie zrozumiałeś intencji red. Domańskiego i komentatorów. Idzie jedynie o PRAWDZIWY, rzetelny obraz II RP, o nie zakłamywanie historii – bo to groźne dla naszej przyszłości. Oczywiście, nie mówi się o przyczynach bo to już zupełnie inny temat … co sprawiło i kto doprowadził Polskę i Polaków do takiego stanu.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • SWŻ
      SWŻ 17 sierpnia, 2016, 11:23

      Na jakiej podstawie stwierdzasz, że autor zakłamuje. Bezpodstawne zarzucanie komuś kłamstwa to paskudna postawa. Po prostu dotknęła Cię EPIDEMIA o której pisze J. Domański. Pocieszę Cię, że jest na to lekarstwo – rzetelna wiedza. Na początek proponuję „Pamiętniki Chłopów” (wydane w 1935 r.) i inne póżniejsze, następnie trochę trudniejszą lekturę – Roczniki Statystyczne.

      Odpowiedz na ten komentarz
  11. Radoslaw
    Radoslaw 18 sierpnia, 2016, 14:26

    Masowe falszerstwo historyczne, jakie obecnie sie popelnia polega na tym, ze wzglednie wygodne zycie za II RP dotyczylo moze 10-20% populacji, natomiast obecni „historycy” na fali „walki z komuna” sugeruja, jakoby w okresie miedzywojennym CALY narod plawil sie w dostatkach, bawil na rautach i polowaniach, natomiast w 1945 roku przyszli „komunisci” i to szczescie zburzyli. Rzecz w tym, ze te 80-90% biedoty nie bylo utrwalane na filmach i zdjeciach. Dopiero PRL ponura nedze wyciagnal na swiatlo dzienne w calej okazalosci i zaczal nadrabiac zapoznienia w tempie najwiekszym w polskiej historii. Twierdzenie, ze to „komuna doprowadzila do zacofania Polski” jest wierutna bzdura, co udowodnilem podajac pare liczb w innej mojej wypowiedzi. A moge podac znacznie wiecej. To byla nedza, ktora ciagnela sie juz co najmniej od polowy XVIII wieku, a ponosi za nia wine glownie gloryfikowana dzis szlachta i magnateria. Ludzie ci mieli w pogardzie przemysl, handel, postep techniczny, edukacje, co sprawilo, ze rewolucja przemyslowa, dotarla do Polski z opoznieniem wielu dziesiecioleci i to w powierzchownej formie. I proponuje przestac winic za wszystko zaborcow, bo to przede wszystkim szlacheckie warcholstwo doprowadzilo do rozpadu polskiej panstowosci w XVIII wieku. Zaborcy wzieli to, co de facto im sie nalezalo – utopiona w dlugach ziemie niczyja. Oczywiscie i wsrod owej szlachty czy kleru zdarzali sie ludzie swiatli, swiadomi spolecznie, to z nich wywodza sie pierwsze pokolenia polskiej inteligencji, mozolnie budujace kraj, niezaleznie od okolicznosci politycznych. Niestety, ich wysilki byly systematycznie niweczone przez stronnictwa pieniaczy, nieodpowiedzialnych romantykow-samobojcow, ktorzy rujnowali caly wysilek pozytywistow w kolejnych powstaniach. Szczytowym „osiagnieciem” tych „romnatykow” bylo Powstanie Warszawskie, ktorego skutkiem nie bylo „tylko” zniszczenie wielkiego miasta i smierc tysiecy ludzi. To bylo zniszczenie czolowego osrodka gospodarczego, kulturalnego, naukowego, wezla komunikacyjnego. Prawie wszystko to zostalo utracone. Gdyby w 1981 nie wprowadzono stanu wojennego, to kolejne pokolenie szalencow powtorzyloby ten „eksperyment” w skali calego panstwa i narod polski zniknalby z mapy swiata. A dzis kolejni potomkowie oblakancow na nowo pisza historie w wersji martyrologicznej. Czy rozum w Polsce udal sie na banicje?
    Wracajac do spraw „wiejskich”: za PRL-u pokazywano swietny angielski serial biograficzny opowiadajacy o zyciu wiejskiego weterynarza na angielskiej wsi w latach 30 zeszlego wieku. Nazywalo sie to „Wszystkie stworzenia duze i male”. Ow weterynarz byl wzywany do farmera telefonicznie, jechal do niego samochodem po asfaltowej drodze. Dla moich dziadkow, chlopow pamietajacych przedwojenna biede polskiej wsi, byly to obrazy jak z innej planety. Polska miedzywojenna wies byla tam, gdzie angielska w polowie XIXw.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Aznan
      Aznan 19 sierpnia, 2016, 08:34

      Dlaczego? Przecież jedyną winę za zabory ponosi właśnie polska szlachta i magnateria. Poczytaj książki historyczne na ten temat, np. Konopczyńskiego, Podhorodeckiego. To właśnie polska szlachta, w obawie przez królewskim absolutyzmem odmawiała zwiększenia podatków na polskie wojsko, przez co mając podobne możliwości do naszych sąsiadów byliśmy słabsi 10-krotnie od każdego z nich. To właśnie polska szlachta odpowiada za to, że nie istniała oficjalna dyplomacja polska, gdyż szlachta uważała, że król polski nie powinien prowadzić żadnych działań militarnych poza granicami państwa bez zgody sejmu, a jak wiadomo każdy sejm był wówczas zrywany za pieniądze magnatów. Magnaci mieli swoje prywatne państewka, coś na kształt księstw rzeszy (tzw. ordynacje) i prowadzili własną dyplomację, sprzeczną z interesem Polski. Jedni współpracowali z Rosjanami, inni z Prusakami, Austriakami, jeszcze inni z Francuzami, czy Szwedami. Liczne były również wojny domowe z udziałem wojsk magnackich, gdyż taka to właśnie była ichniejsza kultura polityczna. To właśnie na sejmikach ziemskich, z racji upadku sejmów nadawane były przepisy prawne, których nikt nie był w stanie wyegzekwować z racji upadku centralnej administracji, a procesy sądowe trwały przez całe pokolenia. To nie zabory zniszczyły Polskę, lecz my sami. Nie róbmy tego więcej

      Odpowiedz na ten komentarz
    • Ela z Warmii
      Ela z Warmii 11 września, 2016, 22:10

      Psychicznie chory? To w kaftan.

      Odpowiedz na ten komentarz
  12. Aznan
    Aznan 19 sierpnia, 2016, 11:55

    Wiesz, między XVI, a XX wiekiem było jakieś 400 lat. Kompromitujesz się tylko, podając jakieś dane z XVI wieku, przy całkowitym pominięciu kolejnych 200 lat. Polecam książkę „Historia ustroju Polski”. Dowiesz się z niej, jak wyglądała pozycja ówczesnego chłopstwa, stanowiącego ok. 80% populacji Rzeczpospolitej, co to była pańszczyzna, jaki był jej wymiar, jakie przywileje (np propinacyjny, pierwszej nocy, morderstwa bez kary) posiadała szlachta względem chłopów, jak wyglądała kwestia głodu itp. Gdy już nabędziesz trochę wiedzy, zapraszam ponownie do dyskusji.

    Odpowiedz na ten komentarz
  13. ja27
    ja27 22 sierpnia, 2016, 15:50

    To nie było do końca tak, że oto parobkowie przejęli pańską ziemię (znacjonalizowaną w ramach reformy rolnej). Często także niewielkie działki odbierano chłopom małorolnym, bo akurat władza miała lepszy pomysł na jej wykorzystanie, po czym nie wykorzystywano jej w całości, a tylko fragment, a mimo tego ziemia pozostawała we władaniu państwa (dziś toczą się niekiedy postępowania administracyjne o zwroty tak znacjonalizowanej ziemi). Często reformę rolną rozciągano – niezgodnie z ówczesną literą prawa – także na działki niekwalifikujące się pod tą reformę, tzn. mniejsze niż określone areały 50/100 ha lub nierolne. Często kazano wyburzać domy, może i kryte słoną, by chłopo-robotnicza rodzina zasłużyła na swoje M2. Czasy stalinowskie nie były kolorowe i do dziś występują konsekwencje nadużyć prawnych – urzędniczych z tamtego okresu. Choć oczywiście nadużycia to nie domena tylko tamtych czasów, ale występują/trwają do dziś.

    Odpowiedz na ten komentarz
  14. Ryszard
    Ryszard 28 sierpnia, 2016, 11:36

    czyli bieda była taka, że parobek pracował za miskę zupy i dach nad głową (w stajni). Płacili parobkom?? Przed wojną chłop zarabiał złotówkę za 12 godzin pracy w lesie (wyrąb drewna) Ile to złotówka? Tyle kosztował kilogram cukru. Polskiego. Ko chciał to się uczył? Kolejna bzdura. W 1936 roku do szkół nie chodziło 5 mln dzieci. Bo albo nie było szkoły albo butów. Tekst wypowiedzi świadczy o braku mózgu (i wiedzy historycznej)

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Ferdynand Pruski
      Ferdynand Pruski 1 marca, 2017, 11:30

      W II RP był obowiązek szkolny i analfabetyzm wśród dzieci w wieku szkolnym był zjawiskiem marginalnym, dotyczył raczej mentalności rodziców, którzy sami byli analfabetami i nie chcieli, aby dzieci górowały nad nimi wykształceniem. Analfabetyzm dotyczył ludzi dorosłych, których nie nauczyli się czytać bo dorastali pod zaborami Rosyjskim i Austrii , analfabetyzm nie dotyczył zaboru Pruskiego.

      Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy