Kult na przekór faktom

Kult na przekór faktom

Czy Jarosławowi Kaczyńskiemu wolno więcej? Więcej, bo w katastrofie pod Smoleńskiem zginął jego brat? A rodziny innych ofiar? Czy rok po tym wypadku mogą wygłaszać wszelkie możliwe głupstwa, jakie im tylko przyjdą do głowy? I żeby to były tylko głupstwa. Niestety, jest dużo gorzej. Część rodzin lży, poniża i obraża każdego, kto ma inne zdanie. Kto nie uległ histerii spiskowej i w tej bezsensownej katastrofie nie widzi zamachu. Można oczywiście machnąć ręką i czekać, aż fala łącząca autentyczną żałobę z jak najbardziej przyziemną polityką opadnie. Tak zwykle się dzieje. Upływ czasu racjonalizuje zachowania.
To, co zwykłe, nie odnosi się jednak w tym przypadku do Polski. Mam wrażenie, że katastrofa Tu-154 ma efekt tsunami. Im dalej od wypadku, tym większe emocje. Tak jakby chodziło o wyścig. Kto najbardziej wywyższy Lecha Kaczyńskiego i kto najbardziej poniży jego politycznych przeciwników. Apologeci zmarłego prezydenta zorganizowali w Brukseli, w siedzibie Parlamentu Europejskiego, wystawę o katastrofie, którą wykorzystali do pokazania mało znanego w Polsce oblicza Lecha Kaczyńskiego. Eurodeputowani mogli dowiedzieć się od polityków PiS, że Lech Kaczyński był „najwybitniejszym polskim politykiem po II wojnie światowej” i że „żaden inny polityk nie cieszył się takim oddaniem obywateli jak on”. Takie zupełnie abstrahujące od faktów oceny łatwiej było PiS przedstawić za granicą, ale z pewnością jest to tylko przygrywka do podobnej kampanii w kraju. Jeśli w Brukseli taką wystawę można było nazwać „Prawda i pamięć”, to znaczy, że Prawo i Sprawiedliwość konsekwentnie idzie drogą nadawania powszechnie znanym słowom całkowicie nowego sensu. I tak powstaje coś bez sensu. Kult Lecha Kaczyńskiego budowany będzie na skalę, jakiej nie doświadczył od czasu Piłsudskiego żaden polski polityk. I nic to, że na przekór faktom i realnym zasługom. Ale skoro zaczęło się od niezrozumiałej decyzji kard. Dziwisza o pochówku pary prezydenckiej na Wawelu, to teraz można chcieć tylko więcej.
Akuszer tych działań, Jarosław Kaczyński, mówi, że warto być Polakiem. Z pewnością warto. Tyle że słuchanie tego, co mówi, sprawia, że bycie Polakiem jest piekielnie trudne. Zwłaszcza wtedy, gdy nie chce się, w przeciwieństwie do niego, wysyłać połowy Polaków w kosmos. A ja, mimo wszystko, życzę Państwu miłych Świąt!

Wydanie: 16/2011

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy