Nienormalne staje się normalne

Nienormalne staje się normalne

Platforma wygrała wybory, bo Polacy mieli dość rządów Prawa i Sprawiedliwości. Mieli dość atmosfery ciągłych podejrzeń, insynuacji, wzajemnego nagrywania się ministrów, widowiskowych akcji CBA i ABW skorelowanych z nagonkami w telewizji. Mieli dość prokuratury działającej na polityczne zlecenie. Mieli dość powszechnych podsłuchów, podglądów, donosów.
Po wyborach to wszystko miało się zmienić. Minister Pitera wielokrotnie publicznie mówiła o patologii CBA, minister Ćwiąkalski miał uporządkować prokuraturę. Wiele mówiło się o tym, że Macierewicz rozwalił służby wojskowe, a ich „weryfikator” Jan Olszewski nielegalnie wywiózł dokumentację służb wojskowych i zamknął się z nią na terenie Kancelarii Prezydenta, w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Przy okazji, jak donoszono, wykonano i wyniesiono kopie wielu tajnych dokumentów. Audyt, jaki ABW robiła w CBA, wykazał m.in. fakt stosowania nielegalnych podsłuchów. Ministerstwo Sprawiedliwości donosiło, że ustępujący minister Ziobro zniszczył swego służbowego laptopa, a nadto, że niszczono tam jakieś dokumenty.
Można by sądzić, że w związku z tym odnowiona prokuratura ma pełne ręce roboty, a winni siedzą w aresztach. Gdzie tam. Szefem CBA nadal jest Mariusz Kamiński, raport Pitery o CBA okazał się nie raportem, tylko luźnym „zbiorem myśli” pani minister, a CBA staje się ulubioną służbą pana premiera. Jego otoczenie twierdzi, że stamtąd premier dostaje najlepsze analizy. No to pogratulować.
Reforma prokuratury utknęła. Projektu nowelizacji ustawy o prokuraturze autorstwa Lewicy i Demokratów marszałek wciąż nie kieruje pod obrady, projekt rządowy wciąż nie może się urodzić, a jak słychać, pod wpływem prokuratorskiego lobby projektowi temu wybito już wszystkie zęby. Wycofano się z likwidacji jednego szczebla prokuratury i prokuratury apelacyjne mają pozostać. Zrezygnowano z tego, by na czele mającej powstać Prokuratury Generalnej stanął sędzia Sądu Najwyższego, bo obraża to podobno honor prokuratorów.
Bez tych dwóch rzeczy cała reforma prokuratury nie ma sensu.
Jeśli nie zlikwiduje się prokuratur apelacyjnych i pozostawi dzisiejszą wielopiętrową strukturę, na którą składają się prokuratury rejonowe, okręgowe, apelacyjne i krajowa, to zachowa się po pierwsze strukturę zbyt zbiurokratyzowaną, w której więcej prokuratorów nadzoruje innych prokuratorów, niż prowadzi śledztwa. Przy takiej strukturze łatwiej rozmywa się odpowiedzialność, łatwiej też o realizację politycznych nacisków czy sugestii.
Po drugie, nie zmieniając struktury, nie uda się przeprowadzić w prokuraturze zmian kadrowych i wszyscy polityczni nominaci ostatniego ministra pozostaną na swoich stanowiskach, zachowując wpływy na prokuraturę i na toczące się postępowania.
Jeśli pierwszym prokuratorem generalnym, organizatorem Prokuratury Generalnej, nie zostanie osoba z zewnątrz – jak tego wymaga projekt LiD – prokuratura się nie zreformuje.
Będą ją reformować tacy ludzie jak Święczkowski, Engelking czy Kryże. Tym razem pozbawieni wpływu aktualnego ministra.
Projekt LiD zakładał, że pierwszym prokuratorem generalnym zostanie sędzia Sądu Najwyższego. Będzie on człowiekiem z zewnątrz, spoza wewnątrzprokuratorskich układów i przyzwyczajeń. Zarazem będzie to wysokiej klasy prawnik praktyk. Na koniec, co może w tej obecnej atmosferze prokuratury jest rzeczą najważniejszą, będzie to człowiek nawykły do niezawisłości. Ktoś taki na czele prokuratury ma szanse odciąć ją od polityki i wewnętrznie zreformować. Jak pokazała to praktyka życia państwowego, żadna struktura sama zreformować się nie potrafi i można to zrobić tylko od zewnątrz.
Tak jak sanacja swego czasu postawiła na pułkowników, IV RP postawiła na prokuratorów. Prokuratura w IV RP uległa największej patologii i politycznej demoralizacji.
Tylko głęboka reforma połączona z głębokimi zmianami kadrowymi mogłaby ją uzdrowić.
Teraz widać, że głębokiej reformy nie będzie. Ta zdeprawowana w IV RP struktura w dotychczasowym składzie osobowym ma szanse, po rozdzieleniu funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, uzyskać pełną autonomię!
Co więcej, ostatnio nominaci Ziobry w prokuraturze założyli stowarzyszenie! Nie ma złudzeń. Będą stanowili poważne lobby, poważną grupę nacisku. Będą mieli istotny wpływ na to, co w prokuraturze się dzieje. Źle to wróży wszystkim śledztwom w sprawach nieprawości IV RP.
Wielokrotnie powiedziano już, że po rozwaleniu WSI (w czym nawiasem mówiąc Prawu i Sprawiedliwości dzielnie pomogła Platforma) wojsko nie ma już wywiadu ani kontrwywiadu. W nowych służbach są harcerze zdolni zorganizować podchody w Puszczy Kampinoskiej, ale nie dać osłonę naszemu wojsku w Iraku czy Afganistanie. Jeśli to prawda – a tak mówili najwyżsi funkcjonariusze rządu PO – winni tego stanu powinni już siedzieć w więzieniu, a rząd powinien już przedstawić projekt nowej ustawy o służbach wojskowych.
Projektu ustawy nie ma, nawet się nie mówi, czy będzie, w więzieniu oczywiście nikt za to nie siedzi, nie wiem nawet, czy prowadzone jest jakieś śledztwo w tej sprawie. Może będzie w przyszłości. Niewykluczone, że będzie je prowadził prokurator Święczkowski. Może Engelking. Albo Kryże.
Telewizja publiczna nadal w rękach PiS. Niemądra, niedawno przyjęta ustawa medialna, oddająca część uprawnień Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji urzędowi zależnemu od premiera, aż się prosi, aby prezydent odesłał ją do Trybunału Konstytucyjnego. Nie musi wetować. Utrwali to status quo na co najmniej rok.
Brak zdecydowania Platformy, brak odwagi, niechęć do śmiałych i zdecydowanych posunięć nie tylko spowalnia proces naprawy państwa zdezelowanego przez dwa lata rządów Prawa i Sprawiedliwości. W przyszłości może też zemścić się na samej Platformie. Nie daj Boże, aby PiS choć na chwilę powróciło do władzy. Ale czy musi wracać? Nadal ma telewizję publiczną, publiczne radio, prokuraturę, CBA. Czego jeszcze mu potrzeba?

Wydanie: 14/2008

Kategorie: Felietony, Jan Widacki
Tagi: Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy