Dobry związkowiec, ale niefachowy

Dobry związkowiec, ale niefachowy

Czy koalicji uda się skok na Totalizator Sportowy?

AAAA… Alot Stanisław – doświadczony menedżer z sukcesami oczekuje propozycji – taki zapewne anons mógłby się ukazać na liście życzeń kadrowych AWS w rubryce ”praca” (czy może raczej ”posada”). Liter ”A” dlatego jest tak dużo, by na pewno fachowiec ten znalazł się na czele listy. Konkurencja w staraniach o dobre posady, mimo konsekwentnej polityki kadrowej koalicji, wciąż jest niemała.
Nie wiadomo konkretnie, jakie jeszcze zobowiązania kadrowe ma Marian Krzaklewski wobec ”Solidarności”, ale z pewnością są one niemałe, skoro tak forsował osobę Stanisława Alota, zasłużonego działacza związku, a prywatnie bardzo sympatycznego faceta, na stanowisko prezesa Totalizatora Sportowego. Zapewne też szef AWS dysponuje znacznie głębszą wiedzą na temat kwalifikacji i uzdolnień kandydata niż szeroka publiczność. W końcu nie bez powodu podnosił on przed kamerami telewizyjnymi zalety Stanisława Alota, twierdząc, że jest to dobry kandydat, o dużym doświadczeniu, a więc – nadający się na prezesa dużej spółki państwowej. Zresztą na ławce kadrowej koalicji Stanisław Alot z pewnością musi się wyróżniać kompetencjami i fachowością. Przecież inaczej nie powierzono by mu tak odpowiedzialnego zadania, jak przeprowadzenie ZUS-u przez meandry reformy emerytalnej.

Doświadczeniei przyszŁość

Jak można było zaobserwować, doświadczenie na polu zarządzania prezes Alot zdobywał, właśnie kierując ZUS-em – i został ciężko doświadczony. Nie da się ukryć, że była to nauka – a może raczej nauczka – dość kosztowna i bolesna (choć raczej nie dla samego zainteresowanego). Po swoich dokonaniach w ZUS-ie prezes Alot przebywał na zasłużonym wypoczynku. Jak wieść gminna niesie, zbliżający się koniec wypłat z intratnego ZUS-owskiego kontraktu sprawił, iż problem posady dla prezesa Alota zaczął stopniowo nabierać wagi państwowej. Niestety, z przyczyn zgoła niezrozumiałych, wielkie firmy prywatne, które tak rozchwytują menedżerów odchodzących z sektora publicznego, tym razem nie były zainteresowane tym specjalistą.
Prezes Alot zamierza stawić czoła swojej przyszłości i solidnie przygotowuje się już do objęcia nowej posady. Wskazuje na zarzuty, jakie pod adresem obecnych władz Totalizatora Sportowego miała Najwyższa Izba Kontroli. Chodziło w nich m.in. o to, że Totalizator bezprawnie pobierał dwa grosze od każdego kuponu, choć opłata taka nie wynikała z żadnych przepisów. Zapewne nowy prezes skończyłby z tym wyzyskiem. W końcu w totka gra bardzo wielu emerytów i rencistów, a Stanisław Alot podczas swej pracy w ZUS-ie wielokrotnie pokazał, jak troszczy się o interesy właśnie tej grupy społecznej. Stąd też zupełnie nie na miejscu wydają się złośliwości, że gdyby Stanisław Alot został szefem Totalizatora, to triumfatorzy losowań nie mogliby się doczekać na wypłatę wygranych, zaś emeryci i renciści w ogóle przestaliby grać, gdyż Stanisław Alot źle by się im kojarzył. Jak w ogóle charyzmatyczny prezes ZUS, zawsze uśmiechnięty i zapewniający, iż wszystko jest w porządku, mógł komukolwiek źle się kojarzyć?

Kura przed zarżnięciem

Kierowanie kurą znoszącą złote jajka, jaką stanowi Totalizator Sportowy, nie jest zadaniem przesadnie trudnym. Jak mówi otoczenie przewodniczącego Krzaklewskiego, obecny szef firmy, Sławomir Sykucki, niczym specjalnym się na tym stanowisku nie wyróżnił, zaś to, iż Totalizator przestał przynosić straty, nie jest wynikiem jego niezwykłych dokonań. Stąd też bierze się przeświadczenie części kierownictwa AWS, iż Stanisław Alot wcale nie gorzej poradziłby sobie na stołku prezesa. W dodatku, jako osoba zaufana i ”swoja”, mógłby sprawić, iż Totalizator Sportowy zasili swoimi funduszami konta wyborcze AWS.
Nie wiadomo jednak, czy łączne straty, spowodowane tą nominacją, nie przewyższyłyby zysków. Wydaje się wręcz zdumiewające, iż Marian Krzaklewski, proponując na stanowisko prezesa Totalizatora człowieka jednoznacznie kojarzonego z załamaniem ZUS-u, nie zdaje sobie sprawy, że w ten sposób może przyczynić się jedynie do spadku notowań koalicji. Opinia publiczna tylko utwierdzi się w swym przeświadczeniu, iż najważniejsze dla obecnej władzy są stołki. Presja na stanowiska jest jednak tak duża, że to nie pierwszy i zapewne nie ostatni błąd tego rodzaju.
Także i nadzieje na wyborczą kasę od Totalizatora są chyba trochę na wyrost. Do wyborów parlamentarnych zostało jeszcze ponad półtora roku i w tym czasie, pod kierownictwem prezesa Alota, kondycja ekonomiczna Totalizatora Sportowego mogłaby się radykalnie zmienić. Być może nawet firma ta potrzebowałaby jakiegoś nadzwyczajnego wsparcia ze strony państwa – tak jak się to stało udziałem ZUS-u.

Kierunek – eksport

Ministerstwo Skarbu Państwa poinformowało, że nie przewiduje zmian w zarządzie Totalizatora Sportowego. Wygląda więc na to, że prezes Sławomir Sykucki ocaleje do maja, gdy kończy się jego kadencja. Wydaje się jednak, iż obecne zamieszanie może nawet i w maju utrudnić Stanisławowi Alotowi objęcie tej posady.
Może to i lepiej. Skoro Stanisław Alot dysponuje tak wysokimi kwalifikacjami, to właściwie chyba szkoda, by marnował się na stanowisku szefa nieźle prosperującego Totalizatora Sportowego. Jego talenty nie będą mogły w pełni zabłysnąć w kierowaniu spółką uporządkowaną, nie stwarzającą większego pola do popisu dla równie rzutkiego menedżera. Cięższą podajcie mu zbroję! Czyż Stanisław Alot nie jest godzien poważniejszych wyzwań?
Stąd więc uzasadniony wydaje się pomysł, by Stanisława Alota wyeksportować. W końcu wiele jest państw zasługujących na naszą pomoc przy dokonywaniu transformacji. Przecież i do Polski w latach 80. i 90. przysyłano rzesze bezrobotnych konsultantów, którzy znajdowali u nas atrakcyjne posady. Różnica polega na tym, że my za granicę posłalibyśmy fachowca doświadczonego i sprawdzonego.

 

Wydanie: 3/2000

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy