Dziad swoje, baba swoje

Dziad swoje, baba swoje

ZAKAZANE MYŚLI KOBIET

Dlaczego kobieta w Polsce cieszy się szacunkiem? “Spore znaczenie miał w Polsce od dawna kult maryjny (…). Brak też w Polsce wielu sytuacji dyskryminacyjnych, które wynikają z (…) często powszechnego w Polsce przeświadczenia o szczególnej roli kobiety rodzicielki i żywicielki. ” Oto, co rząd polski napisał w onz–owskim Kwestionariuszu, który ma odpowiedzieć na pytanie: Jak Polska realizuje zalecenia przyjęte na IV światowej Konferencji Kobiet Pekin 1995?
A oto następne perełki Kwestionariusza:
t Polityka prorodzinna to polityka pronatalistyczna. Tym bardziej zrozumiała, że społeczeństwo bardzo zaniepokojone jest ujemnym przyrostem naturalnym.
t “Spotyka się w Polsce przekonanie o słabszej umysłowości kobiet”. Stąd dyskryminacja.
t Sytuacja kobiet w Polsce jest dobra. Wystarczy porównać ją z XIX wiekiem.
Poza Kwestionariuszem rząd polski sporządził też Sprawozdanie dla ONZ. Czujnie usunął już w nim wzmianki o kulcie maryjnym i kobiecie – rodzicielce – żywicielce. Nie pochwalił się również przywróceniem przed trzema laty zakazu aborcji ze względów społecznych. Są za to inne zaskakujące twierdzenia. Na przykład tego, że kobietom trudniej jest awansować, nie określono jako dyskryminacji. Ze sprawozdania wynika, że mamy z nią do czynienia dopiero wtedy, gdy pracodawca wypytuje kandydatkę do pracy o ewentualną ciążę.
Co oczywiście kłóci się z polityką prorodzinną i tylko dlatego nazywane jest dyskryminacją – to jest już moja refleksja. Tekst ten dedykuję tym wszystkim, którzy do tej pory zachłystują się wypowiedziami ministra Kropiwnickiego. Naprawdę, rząd polski produkuje nie tylko słowa, także dokumenty. Leżą sobie one w szufladach ONZ.
Absurdy i fałsze Kwestionariusza i Sprawozdania wyłapały organizacje pozarządowe, które sporządziły swoje sprawozdanie alternatywne, w nim domagają się walki z biedą, dotykającą w większości kobiety i dostępu do antykoncepcji. Taki rozrzut postulatów. Cóż z tego jeśli – dziad swoje, baba swoje. Już od dawna nie ma współpracy, nawet minimalnego przepływu informacji między rządem a feministkami. W Nowym Jorku, gdzie minister Kropiwnicki sprzeciwił się zapisowi o prawie kobiet do decydowania o własnej seksualności, rząd i feministki chodzili osobnymi drogami. Delegacje innych państw uważały, że trzeba podkreślić współpracę z organizacjami pozarządowymi. U nas odwrotnie – dziad swoje, baba swoje. Na czym, oczywiście, najgorzej wychodzą kobiety.

 

Wydanie: 26/2000

Kategorie: Publicystyka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy