Dzieci nienarodzonych matek

Dzieci nienarodzonych matek

Pytanie: „Co było pierwsze, matka czy dziecko?” wkrótce może zabrzmieć sensownie

Kwestia dzieci z probówki spowszedniała, ale badania płodności człowieka nadal budzą ogromne kontrowersje. Niedawno Wielka Brytania była świadkiem narodzin pierwszego dziecka „na zamówienie”. Jamie Whitaker powstał z wyselekcjonowanego embrionu, który wykazywał największą zgodność tkankową z jego bratem, Charliem. Krew pępowinowa ma posłużyć do leczenia rzadkiej choroby krwi Charliego. Nie pomogły zapewnienia rodziców, że tak czy owak, chcieli mieć kolejne dziecko, debata o granicach medycyny i etyki rozgorzała z nową siłą. Naukowcy już szykują kolejny etyczny orzech do zgryzienia.
Pomysł tworzenia dzieci z ludzkiej materii, która sama nigdy nie przyszła na świat, brzmi jak

opowieść science fiction,

do tego dość zawikłana. Jednak naukowcy przybliżyli tę fantazję do rzeczywistości. Udowodnili, że można pobrać tkankę z jajnika płodu usuniętego w wyniku aborcji i użyć jej w zapłodnieniu in vitro.
Eksperymenty na próbkach jajnika uzyskanych w ten sposób nie są niczym nowym. Przeprowadza je wiele zespołów naukowych na całym świecie, niektóre pracują nad przeszczepami takiej tkanki dziewczętom i młodym kobietom, którym grozi bezpłodność po chemioterapii. Jednak lekarze z Izraela i Holandii zaszli w badaniach o wiele dalej. Nie tylko udało im się utrzymać żywą tkankę z jajników płodu w laboratorium przez cztery tygodnie, ale także hormonalnie stymulować pęcherzyki Graafa do rozwoju, którego efektem normalnie jest powstanie komórki jajowej.
Zwykle przyszła komórka jajowa przechodzi cztery etapy rozwoju, zanim wydostanie się do jajowodów. Naukowcom pod wodzą dr Tal Biron-Shental, ginekolog z centrum medycznego w Kfar Saba w Izraelu, udało się hodować pobrane fragmenty jajników płodu do rozpoczęcia trzeciej fazy, gdy pęcherzyki produkują hormon potrzebny do dalszego rozwoju i dojrzewania komórki jajowej. Równolegle prowadzone eksperymenty na myszach wykazały, że można doprowadzić do wytworzenia dojrzałej komórki jajowej, następnie ją zapłodnić in vitro i wszczepić dorosłej myszy, która doczeka się zdrowego potomstwa. Naukowcy oczekują, że z ludzkim materiałem też się to uda. Efektem byłaby ciąża, w której

dziecko pochodziłoby od martwego żeńskiego płodu

–+ czyli matki, która nigdy nie przyszła na świat!
O tym, jak realna to teoria, świadczy fakt, że już prawie dziesięć lat temu brytyjska Rada ds. Płodności Człowieka i Embriologii debatowała nad etycznymi konsekwencjami podobnego wydarzenia. – Takiemu dziecku byłoby niezmiernie trudno pogodzić się z faktem, że pochodzi od martwego płodu – stwierdziła szefowa rady, Suzi Leather. W związku z tym rada uznała wykorzystywanie tkanek z tego źródła za niedopuszczalne w leczeniu bezpłodności. Nie zabroniła jednak używania materiału płodowego do badań pod warunkiem uzyskania pełnej, wyraźnej zgody.
Próbki tkanki jajników wykorzystane w testach, przedstawionych przez dr Biron-Shental na dorocznym zjeździe Europejskiego Towarzystwa ds. Reprodukcji Człowieka i Embriologii w Madrycie, pochodziły z płodów usuniętych w wyniku aborcji, które miały od 22 do 33 tygodni. W przypadku sześciu z nich ciążę przerwano z powodu poważnych deformacji płodu lub zaburzeń genetycznych. Siódmej aborcji dokonano u kobiety chorej psychicznie, która uznała, że nie będzie zdolna wychować dziecka. – Rada ds. Etyki przy naszym centrum medycznym zaakceptowała badania i uzyskaliśmy pełną zgodę matek – powiedziała dr Biron-Shental.
Mimo tych zapewnień wyniki eksperymentu wywołały burzę. Zwolennicy przekonują, że ta metoda rozwiązałaby problem niedoboru komórek jajowych zarówno do zapłodnień in vitro kobiet, które same nie mogą ich produkować, jak i badań laboratoryjnych, np. produkcji komórek macierzystych, stosowanych w leczeniu wielu chorób. Zaletą tkanki jajnika płodu jest ogromna liczba pęcherzyków, z których rozwijają się komórki jajowe, sięgająca 7 mln. Przeciwnicy wykazują, że korzystanie z tego źródła wcale nie jest niezbędne, a

może być niebezpieczne.

Eksperci przypominają, że liczba pęcherzyków podczas dojrzewania gwałtownie spada do 250 tys. i zmniejsza się dalej w dorosłym życiu kobiety. Przyczyną może być proces selekcyjny, usuwający anormalne komórki, których w laboratorium nie da się odróżnić. Ponadto trudno uzyskać rozwiniętą tkankę jajnika z płodu młodszego niż 24 tygodnie.
Makabra, ohyda, obrzydliwość – to jedyne określenia, jakie dla tego projektu mają aktywiści antyaborcyjni. Zespół dr Biron-Shental kontynuuje jednak badania, przyznając, że na efekty trzeba będzie jeszcze poczekać. Broni przy tym swojej pracy. – Doskonale zdaję sobie sprawę z kontrowersji, jednak być może znajdzie się miejsce, gdzie metoda ta będzie etycznie do przyjęcia – twierdzi. Podobnie rozumowali rodzice małego Jamiego Whitakera. W rodzinnej Anglii tworzenie „dzieci na zamówienie” jest zabronione, ale metodę – jak widać, z powodzeniem – można stosować w USA…

 

Wydanie: 32/2003

Kategorie: Nauka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy