Z empatii dla zwierząt

Z empatii dla zwierząt

Dlaczego tylu ludzi je mięso, mimo że znają te wszystkie makabryczne filmiki o cierpieniu zwierząt z ubojni?

– Bo ludzie są obłudni. Gdyby codziennie oglądali te filmy na YouTube, chyba w końcu musieliby przejść na dietę bezmięsną. Ale cierpią nie tylko zabijane zwierzęta, również ludzie, którzy je zabijają. Przecież gdyby nie było rzeźni, byłoby też mniej ludzi, których się skazuje na tak okrutne zachowania przez dużą część życia zawodowego, kiedy muszą uczestniczyć w mordach zwierząt.

Może jeśli już zabijać, to przynajmniej dać zwierzęciu szansę ucieczki? Co pani sądzi o myślistwie?

– Nie jest to wcale bardziej humanitarne. Myśli pani, że jeśli ktoś ustrzeli zwierzę, trafiając prosto w mózg, to jest w porządku? I ono nawet nie ma czasu się przestraszyć?

Sama nie wiem…

– Jest dużo badań na ten temat i materiałów dowodowych, opowieści myśliwskich, jak postrzelone zwierzęta giną na raty, wcześniej cierpiąc okrutnie, bo rzadko który myśliwy osiąga precyzję każdego strzału. Pewnie, że lepiej takiemu zwierzęciu żyć w lesie niż jego hodowlanemu bratu w klatce, bo tam ani skrzydłem nie można ruszyć, ani swojego dziecka zobaczyć. Bycie zwierzęciem hodowlanym to pasmo cierpień. Korowód sławnych ludzi odrzucających mięsożerstwo jest imponująco długi. Mówił przed 500 laty Leonardo da Vinci: „Przyjdzie czas, gdy ludzie tacy jak ja będą patrzeć na mordercę zwierząt tak samo, jak teraz patrzą na mordercę ludzi”. A jednym ze sławnych wegetarian minionego stulecia był noblista Isaac Bashevis Singer, który w swoich nowelach czasem o tym pisał. Cytuje się jego sentencję: I did not become a vegetarian for my health, I did it for the health of the chickens (Nie zostałem wegetarianinem dla swojego zdrowia, zrobiłem to dla zdrowia kurcząt).

Znam jego książki, ale czegoś takiego sobie nie przypominam.

– Dopóki nie byłam wegetarianką i weganką, też nie byłam wyczulona na tego typu treści.

Co jeszcze pani daje bycie weganką?

– Wchodzi się w lepszy świat, otaczają nas lepsi ludzie. Dziś dużą przykrość sprawia mi, gdy jestem gdzieś zaproszona i gospodarze wołają: „No, dla ciebie specjalnie jest soczewica”. Co z tego, skoro obok goście obgryzają kości kurczaków, a ja na to wszystko muszę patrzeć. To już wolę na taką imprezę wcale nie iść. A kiedy jestem na przyjęciach wegańskich, wiem, że nie będę narażona na tego typu wrażenia.

Czy to prawda, że przygotowanie potrawy wegańskiej jest bardziej pracochłonne?

– Na początku może tak. Ale czy tyle samo czasu nie trzeba poświęcić na zrobienie po raz pierwszy bitek wołowych?

Podobno jedzenie wegańskie jest uboższe w smaki.

– Zapewniam panią, że nie. Większości potraw smak nadają przede wszystkim przyprawy roślinne. Ale po cóż mam się trudzić, by panią przekonywać, proszę spróbować (dostaję ciastko z wiśniową galaretką).

Strony: 1 2 3

Wydanie: 27/2016

Kategorie: Zdrowie

Komentarze

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy