Fenomen „Rancza”- cd.

Fenomen „Rancza”- cd.

Normalny serial dla wszystkich i ze świetną obsadą – piszą internauci po naszym artykule. Każdy znajdzie tu coś, co uznaje za wiarygodne – dodają fachowcy

Telewizyjny serial „Ranczo”, o którego fenomenie pisaliśmy w ubiegłym tygodniu („Przegląd” nr 26), nie schodzi z ust i nie wyparowuje z myśli jego fanów, którzy już szykują się na trzecią serię i film fabularny na kanwie serialu. Zdjęcia do obu produkcji ruszają wkrótce…
Tymczasem niedawno część ekipy „Rancza” spotkała się na Międzynarodowym Festiwalu Zawodów Filmowych Cinemagic.pl w Płocku, a już 7 lipca ma się odbyć Mazowiecki Zlot Ranczerów w Warszawie. Mimo że TVP zakończyła emisję drugiej serii, atmosfera pozostaje gorąca. Bo gra warta jest świeczki – telewizja z pewnością zechce utrzymać przed szklanymi ekranami siedmiomilionową widownię, bo to ogromny sukces, choć całkowicie nieprzewidziany przez speców od marketingu w TVP, a twórcy „Rancza” przyciągnąć kolejnych miłośników tego ciepłego, autentycznego, ale i krytycznego serialu o współczesnej Polsce.
Jak mówił nam Cezary Żak, który w „Ranczu” gra podwójną rolę wójta i księdza, braci bliźniaków, ten serial jest lustrem, w którym społeczeństwo może się przejrzeć i dostrzec, co jest w nim dobre, a co złe. – Liczę – podkreślał Żak – że publiczność sama wyciągnie wnioski, ponieważ nigdy nie chcieliśmy narzucać swojej wizji. Ten serial niczego nie udaje, nie kreuje rzeczywistości, ale jest bardzo blisko życia, tego naszego, polskiego.
I dodawał: – Najbardziej cieszy mnie, że „Ranczo” porównywane jest przez widzów do „Samych swoich” oraz do słynnego „Przystanku Alaska”. To naprawdę znaczące porównania, które sugerują, że nasz serial wkroczył do kręgu długo pamiętanych i ważnych dla polskiej kultury popularnej zjawisk filmowo-telewizyjnych. To coś nowego i świeżego. A w ostatnich latach tak mało powstaje dobrych scenariuszy komediowych o Polsce, że tym bardziej warto było „Ranczo” zrobić. I warto je kontynuować…
*
Swoje trzy grosze dorzucili czytelnicy i internauci, którzy po naszym artykule oddali się ożywionej dyskusji. Oto kilka wypowiedzi:
„Oglądałem może ze dwa odcinki, zazwyczaj w tym czasie leciał jakiś amerykański serial, na który się pokusiłem (ostatnio „Skazany na śmierć” – na którym się trochę zawiodłem). Gdyby TVP puściła powtórki przez wakacje w godzinach popołudniowych, na pewno bym oglądał” – Jarek.
„Serial „Ranczo” stał się pewnego rodzaju odskocznią od codziennych problemów. Można w nim dostrzec wiele ułomności. Należy sobie z nimi radzić. Niewątpliwie Paweł Królikowski jest tą postacią, która dodaje soli do tej produkcji. A wiadomo, czym jest sól…” – dąb.
„Bardzo dobry serial na niedzielne wieczory, kiedy niedobrze już się robi od „ameryckich” bzdetów. Profesjonalne aktorstwo (bez modelek – objawień w sztuce). Żal, że już bez Pana Leona Niemczyka. Dialogi prawdziwe (a znam te okolice – mam tam rodzinę), tacy tam mieszkają ludzie. Oscar dla Michałowej (Marty Lipińskiej) i Kusego (Pawła Królikowskiego). A Cezary Żak – kwintesencja wdzięku w dwóch postaciach!!!” – prowincujszka.
„To jedyny polski serial, na który trafiłem przypadkowo i zacząłem go oglądać. Po prostu jest pogodny i nie „napina” nerwów. To powaga życia podkoloryzowana śmiesznością, dlatego może sie podobać” – Autsajder.
„Pamiętacie jakieś fajne teksty z serialu? Ja zapamiętałem: „Polska to jest taki dziwny kraj, gdzie wszyscy chcą dobrze, ale sobie straszną krzywdę nawzajem robią”” – mig.
„ťRanczoŤ triumfuje, bo jest to serial w dawnym stylu. Normalny serial dla wszystkich. Nie żaden format z poszczególnymi wątkami dla różnych adresatów. Żeby tylko nic nie zmienili i nie przeciągali w nieskończoność, bo zrobi się kicha” – totyle.
„Jak dla mnie, nic specjalnego… Zapewne są ludzie, którym podobają się tego typu seriale, np. moja babcia czy rodzice, ale nie sądzę, by ludzie młodzi tak chętnie go oglądali”… – szczepn@poczta.onet.pl.
„I tu się mylisz, bo mam 21 lat i bardzo chętnie oglądam ten serial” – jura.
„Ja mam 16 lat i przynajmniej to jest serial, z którego można się pośmiać. Jest przedstawiony żartobliwie” – ina.
„Ja też się przeprowadziłem na wieś pod Ostrowem Wielkopolskim. Wieś nazywa się Psary, słowo daję, nie ma w tym nic z romantycznej przygody. Ławeczka pijaków nie mieści tutaj trzech skłonnych do refleksji smakoszy, lecz ok. 30. Pan wójt wcale tu nie zagląda, za to przewodniczący rady gminy to prawdziwy guru, cieszy się, że jest bezrobocie, bo ma najtańszych w okolicy pracowników na swoją fermę drobiu, zasmradza całą wieś, a jego kilkudziesięciotysięczne stado gęsi drze się jak upiory w dzień i w nocy. Kupiłem tu domek marzeń i mam swoje ranczo, można się porzygać. Miejsce zapomniane przez Boga, kościoła nie ma, ksiądz wpada po kolędzie po szmal. Uwaga na marzenia, bo mogą się spełnić” – ROBSONISKO.
„Kochany serial. Tu w Chicago ze łzami w oczach oglądaliśmy pierwszą edycję. Dziękujemy!” – L&G.
„Nie wiem, komu się to podoba, to jest beznadziejny serial, zastanawiam się, jak obliczana jest oglądalność; to, że ktoś ma telewizor włączony na Program 1, nie oznacza, że ogląda, czasami to tak z przyzwyczajenia telewizor gra w jednym pokoju, a my w drugim” – jola.
„A ja lubię ťRanczoŤ i jego klimat. Ma świetną obsadę aktorów, o Cezarym Żaku nie wspominam, bo zawsze był świetny, a ta podwójna rola to po prostu cudeńko, ale bardzo podoba mi się też Viola Arlak, która gra jego żonę. Nie wyobrażam sobie lepszej wójtowej, dla mnie po prostu bomba. Cieszę się, że ktoś nareszcie odkrył tę aktorkę i małą część jej możliwości i mam nadzieję, że ma jeszcze najlepsze role przed sobą. Pozdrawiam serdecznie, Pani Violu, z Kielc, gdzie była Pani zawsze świetna na scenie tutejszego teatru” – Kielczanka.

P, BT

___________________________
Serial o Polsce POWIATOWEJ

Prof. Wiesław Godzic,
medioznawca z Uniwersytetu Jagiellońskiego

– Wszyscy się dziwią, dlaczego serial „Ranczo” jest taki popularny. To dlatego, że w dosyć dużym stopniu odzwierciedla prawdziwą Polskę powiatową, Polskę B. Mieliśmy dotąd różne seriale, które jednak rozgrywały się w środowisku miejskim, nawet wielkomiejskim, poza „Plebanią”, która jednak jest sztucznym wytworem. A tu mamy obraz, jak ludzie żyją w Polsce, jakie dominują postawy, o czym myślą, jakie mają marzenia. Konstrukcje bohaterów są bardziej realistyczne, a nie cukierkowate, jak w operach mydlanych. Obraz nie jest zanadto brutalizowany, raczej dosyć wyważony, pokazuje też przekrój społeczny tego regionu. Każdy znajdzie tu coś, co uznaje za wiarygodne, co jest częścią jego świata. Ludzie mówią dosyć zróżnicowanym językiem, jedni wyrażają się krótko, półsłówkami, drudzy zaś językiem bardziej wyszukanym, podczas gdy słabością większości telenowel jest sztuczny quasi-język. Mamy do czynienia z dobrą formułą serialu, który choć nie ma głębszych walorów, odpowiada ludziom, którzy lubią się sobie przyglądać.

 

Wydanie: 27/2007

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy