Filmowy rok 2010

Filmowy rok 2010

Wskrzeszony Witkacy, nieśmiertelny Robin Hood, więcej seksu w wielkim mieście, wampiry i Shrek, czyli przegląd kinowych hitów nowego roku

Ani widzowie, ani dystrybutorzy w minionym roku nie mieli wielu powodów do narzekania – do jego najciekawszych momentów należy festiwalowy triumf „Slumdoga” Danny’ego Boyle’a, wielki kasowy sukces za oceanem drugiej części wampirzej sagi „Zmierzch. Księżyc w nowiu”, a na sam finał wprowadzenie z wielkim hukiem „Avatara” Jamesa Camerona, który – czas pokaże, czy faktycznie – okrzyknięty został filmem roku. U nas po festiwalu w Gdyni z pewną nieśmiałością mówiono o odrodzeniu rodzimej kinematografii. Tegoroczne zapowiedzi też nie od macochy, zaspokoją gusty i tych wybrednych widzów, i tych oczekujących na relaksującą rozrywkę bez zobowiązań. Sporo emocji wzbudzi pewnie jak zwykle rozdanie Oscarów, podobnie jak wyniki najważniejszych europejskich festiwali filmowych. Dobrze jest też śledzić laureatów trochę mniej popularnych u nas, ale bardzo ważnych dla kinematografii festiwali – styczniowego w Sundance i jesiennego w Toronto, których nagrody są często probierzem najciekawszych filmowych zjawisk. A tymczasem – niezależnie od festiwalowych rozstrzygnięć – przed nami kolejny, miejmy nadzieję, że dobry filmowy rok.

Styczeń, czyli mocne otwarcie

Tylko w styczniu mamy aż 25 premier – jeśli na tej podstawie wyliczymy średnią roczną, okaże się, że konkurencja jest ostra, ale też będzie w czym wybierać. W tym miesiącu rozdzielone zostaną Złote Globy, nagrody amerykańskiego przemysłu filmowego, przyznawane przez Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej – pierwszy przedoscarowy sprawdzian tytułów, które naprawdę będą się liczyć. Aż pięcioma nominacjami może się poszczycić najnowszy musical twórcy „Chicago”, Roba Marshalla – „Dziewięć”, do scenariusza Anthony’ego Minghelli („Angielski pacjent”). Dwa razy tyle nominacji przyznała mu Broadcast Film Critics Association, więc widać, że coś jest na rzeczy. Historia reżysera filmowego Guida (Daniel Day-Lewis), który chce uporządkować życie prywatne, ale na przeszkodzie stoją: zdradzana żona (Marion Cotillard), kochanka (Penélope Cruz), muza Claudia (Nicole Kidman), przyjaciółka Lily (Judi Dench), dziennikarka (Kate Hudson), prostytutka (Fergie) oraz duch matki (Sophia Loren!), bez względu na ostateczne trofea ma szansę na ekranowy sukces, nie tylko ze względu na obsadę, ale także scenografię, kostiumy i układy taneczne. Polscy widzowie obejrzą „Dziewięć” 22 stycznia.
Tego samego dnia na ekranach pojawi się inny pretendent do Złotego Globu, francusko-włoski „Prorok” Jacques’a Audiarda, zdobywca grand prix ubiegłorocznego festiwalu w Cannes. Tymczasem już w najbliższy piątek można się wybrać na spektakl objazdowego teatru Imaginarium – „Parnassus” Terry’ego Gilliama wabi męskimi nazwiskami. Heath Ledger w ostatniej roli, Johny Depp, Jude Law, „swój chłop” Colin Farrell i Tom Waits w roli diabła urządzają wycieczkę do najbardziej niezwykłego miejsca – ludzkiej wyobraźni. Film Gilliama zachwyca przede wszystkim warstwą wizualną i wysmakowanymi efektami specjalnymi.
Uwadze nie tylko koneserów polecamy japońskie „Pożegnania” w reżyserii Yôjirô Takity, który swojego bohatera angażuje do pracy w domu pogrzebowym zamiast w agencji turystycznej. Zdobywca zeszłorocznego Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego zbiera świetne recenzje.
Wśród styczniowych premier znalazła się polska perełka – „Wszystko, co kocham” Jacka Borcucha. Co tak bardzo nam się podoba? Nierozdrapująca ran historia z początku stanu wojennego plus nowe, nieograne twarze: Olga Frycz, Mateusz Kościukiewicz, Jakub Gierszał, Igor Obłoza i Mateusz Banasiuk. Będzie się o nich mówiło.
Miesiąc zamknie „Księga ocalenia” Alberta i Allena Hughesów z Denzelem Washingtonem i Garym Oldmanem jako śmiertelnymi wrogami w walce o ocalenie ludzkości.

Wielkie oczekiwania

Jednym z najgorętszych tytułów nowego roku będzie najnowszy film Romana Polańskiego „The Ghost” – a koniunkturę napędza niestety sprawa zatrzymania reżysera. Bohater, ghostwriter, zostaje zaangażowany do napisania wspomnień w imieniu byłego premiera Wielkiej Brytanii, ale nad książką ciąży fatum… W obsadzie Ewan McGregor i Pierce Brosnan, a polska premiera planowana jest na 26 lutego, choć prawdopodobnie zostanie przesunięta na później. W marcu na ekrany trafi „Liban” Samuela Maoza ze zdjęciami Giory Bejacha, które nagrodzono Złotą Żabą Festiwalu Plus Camerimage 2009. Izraelski film o wojnie z 1982 r. został uhonorowany również Złotym Lwem weneckim.
Uwiedzeni, a zwłaszcza uwiedzione przez wampiry mogą zacząć wypatrywać „Zaćmienia” Davida Slade’a, które nastąpi w lipcu. W trzeciej części sagi „Zmierzch” wystąpi oczywiście bladolicy i gęstobrewy Robert Pattinson jako wampir Edward. Wzruszenia i emocje gwarantowane, podobnie jak wielka kampania reklamowa, już rozkręcana za oceanem. Dopiero w listopadzie spotkamy znowu Harry’ego Pottera w pierwszej części filmu Davida Yatesa („Harry Potter i insygnia śmierci”) (Warner) – z dobrze znaną obsadą dzieciaków, które przez kilka sezonów wyrosły na gwiazdy popkultury.
Trzymamy również kciuki za jak najszybsze wprowadzenie filmu „A Serious Man” – najnowszej produkcji braci Coenów, zapowiadanej jako „odkrywcze podejście do zgłębiania zagadnień wiary, obowiązków wobec rodziny, konfliktów z prawem, tajników świata stomatologii, środowiska akademickiego, śmiertelności i judaizmu”.
Na 2010 rok przesunięte zostały dwie zeszłoroczne wyczekiwane zapowiedzi. „Para na życie” Sama Mendesa – optymistyczne, ciepłe kino drogi – ucieszy nie tylko pary: młodsze, starsze, wątpiące, na rozstajach, lecz także… ekologów. Podczas produkcji filmu skorzystano z alternatywnych źródeł energii, 49% odpadów poddano recyklingowi i kompostowaniu, zredukowano także emisję dwutlenku węgla – to się nazywa nowoczesna promocja! Nic nie wiemy o ekologicznych ciągotach Woody’ego Allena, ale bez względu na nie wciąż czekamy na „Jakby nie było” (przymykając oko i ucho na niepoprawnie skonstruowany polski tytuł). Film, nazwany typowo Allenowym, rozgrywa się w ukochanym Nowym Jorku, i choć sam reżyser w nim nie występuje, to „jego duch unosi się nad wodami” pod postacią głównego bohatera, intelektualisty wiążącego się z duuuuużo młodszą kobietą. Powrotem do filmowej przeszłości Allena są błyskotliwe, potoczyste dialogi. Naprawdę przyjemne.

Dawno, dawno temu

Wdzięcznym i chętnie podejmowanym przez filmowców tematem jest wskrzeszanie historii sprzed wieków lub mitologii. Romantyczną opowieść o niewolniku i jego pani, adeptce filozofii i astrologii, chcącej ocalić wiedzę starożytności przed fundamentalizmem religijnym, proponuje Alejandro Amenábar, który osadza „Agorę” w Aleksandrii, w roku 391, kiedy rozwija się chrześcijaństwo. Inna propozycja to „Książę Persji” Mike’a Newella – epicka opowieść fantastyczna, rozgrywająca się w IX w., zrealizowana na podstawie bestsellerowej gry komputerowej. Tytułowym księciem jest Jake Gyllenhaal, a partnerują mu Ben Kingsley i Alfred Molina. W kwietniu czeka nas „Starcie tytanów” Louisa Leterriera, remake filmu z 1981 r. o Perseuszu. Zwracamy uwagę na polski ślad – w obsadzie Iza Miko.
I jeszcze wycieczka do XIII-wiecznej Anglii. Robin Hood, który w masowej wyobraźni przybrał postać Kevina Costnera, teraz zamieni ją na oblicze Russella Crowe’a. W filmie Ridleya Scotta raczej nie ma co liczyć na takie niespodzianki, jakie zafundowały widzom w minionym roku realizatorki prawdziwej historii Janosika. U Scotta Robin jest nadal Robinem, zakochuje się w Marion – Cate Blanchett – i walczy z despotycznym szeryfem z Nottingham. Aż ciśnie się pytanie: w takim razie po co to wszystko? Odpowiedź, być może, w maju.

Ambitnie

Kino dla bardziej wymagających reprezentuje „Lourdes” (premiera 29 stycznia) Jessiki Hausner z muzyką Jana A.P. Kaczmarka. Niesamowity, surowy, stonowany obraz zderzenia pragnień z rzeczywistością, zdobywca grand prix na ostatnim Warszawskim Festiwalu Filmowym, przypatruje się nie tylko fenomenowi miejsca objawień, lecz także stawia pytania o naszą gotowość na cudy i wiarę w nie. Moherowych protestów raczej nie należy oczekiwać, ale tu i ówdzie może wzbudzić kontrowersje.
5 lutego premiera „Fish Tank” Andrei Arnold – brytyjskie mocne kino społeczne, nagrodzone przez jury festiwalu w Cannes. Rolę zbuntowanej 15-latki zagrała – i to jak! – amatorka debiutantka Katie Jarvis. Partnerował jej m.in. Michael Fassbender, ostatnio jeden z najciekawszych aktorów Wysp Brytyjskich. Fassbendera będziemy oglądać także w debiutanckim „Głodzie” Steve’a McQueena. Ten tytuł pokazywany jest w ramach Nowych Horyzontów Tournée, czyli objazdu po kilkunastu polskich miastach najciekawszych filmów wrocławskiego festiwalu. Znalazły się tu m.in. „Tlen” Iwana Wyrypajewa z Karoliną Gruszką, „Las” Piotra Dumały czy francuski dokument „Plaże Agnes” Agnes Vardy.

Świat się śmieje

Pierwszy wysyp komedii, oczywiście romantycznych, będziemy mieć w okolicach walentynek: „To skomplikowane” Nancy Meyers z Meryl Streep czy „Walentynki” Garry’ego Marshalla z Julią Roberts, Anne Hathaway i Jessicą Albą być może nie zaskoczą oryginalnością, za to spełnią swoje zadanie. Do mniej oczywistych propozycji należy „Była sobie dziewczyna” Lone Scherfig, autorki „Włoskiego dla początkujących”, do scenariusza Nicka Hornby’ego – tego od „Był sobie chłopiec”. Akcja toczy się w Londynie lat 60., gdzie młoda dziewczyna zamiast studiować na Oksfordzie, pobiera nauki w szkole życia.
W kwietniu będziemy oglądać znowu królową komedii Meg Ryan, która wcieliła się w postać zdradzanej żony w filmie „Serious Moonlight” Cheryl Hines, a jeszcze wcześniej Hugh Granta i Sarah Jessicę Parker w „Słyszeliście o Morganach?” Marca Lawrence’a. Ale to wszystko przygrywka dla wielbicielek serialu „Seks w wielkim mieście”, które na drugą część perypetii czterech przyjaciółek z Nowego Jorku muszą poczekać do końca maja. I choć kinowe przedłużenie ich żywota nie miało już wdzięku wersji telewizyjnej, to panie odczuwające wspólnotę z Carrie (Sarah Jessica Parker), Samanthą (Kim Cattrall), Charlotte (Kristin Davis) i Mirandą (Cynthia Nixon) wzięte na męki będą wznosiły peany, a na rozmaitych forach internetowych już zaczęło się odliczanie.

Adaptacje

Spore emocje wzbudza „Wyspa tajemnic” Martina Scorsese, adaptacja wciągającej powieści Dennisa Lehane’a (w Polsce wydanej przez Świat Książki jako „Wyspa skazańców”), której akcja toczy się w 1954 r. w szpitalu dla obłąkanych przestępców. Na ekranie zobaczymy m.in. Leonarda DiCaprio. A tak na marginesie – boskiego Leo będziemy także oglądać w „Incepcji” Christophera Nolana – owianym tajemnicą obrazie, o którym wiadomo tylko, że akcja rozgrywa się w umyśle głównego bohatera.
Przełożeniem na język filmu bestsellera Alice Sebold zajął się Peter-Władca Pierścieni-Jackson. „Nostalgia anioła”, o zamordowanej dziewczynce, która przygląda się temu, co dzieje się po jej śmierci, jest wymieniana przy okazji spekulacji oscarowych.
Od 19 lutego na ekranach zagości czarna komedia „Człowiek, który gapił się na kozy” Granta Heslova, adaptacja książki Jona Ronsona pod tym samym tytułem. Bohater grany przez George’a Clooneya twierdzi, że jest członkiem eksperymentalnej jednostki wojskowej, która ma zmienić metody prowadzenia walki, wykorzystując paranormalne zdolności żołnierzy… A Clooneya będzie można oglądać również w lutym w oczekiwanym filmie Jasona Reitmana „W chmurach”.
Wielbiciele talentu i pomysłów Tima Burtona muszą jeszcze chwilę poczekać – „Alicja w Krainie Czarów” wejdzie do naszych kin w polskiej wersji językowej w technologii 3D 5 marca. W adaptacji książek Lewisa Carrolla „Alicja w Krainie Czarów” i „Alicja po drugiej stronie lustra” zobaczymy – a jakże – ulubionego aktora Burtona, Johny’ego Deppa, jako Zwariowanego Kapelusznika, w tytułową postać zaś wcieliła się australijska aktorka polskiego pochodzenia, Mia Wasikowska.
Na maj zapowiadana jest premiera adaptacji powieści Tomasza Manna „Buddenbrokowie” w reżyserii Heinricha Breloera – ponoć najwystawniejsza niemiecka produkcja. Polskim akcentem natomiast jest planowana na październik premiera „Ślubów panieńskich” Filipa Bajona, jednej z największych produkcji kostiumowych od czasów „Zemsty” i „Ogniem i mieczem”, w dodatku realizowanej przy użyciu środków i technologii, jakich polskie kino dotąd nie widziało. Obsada skompletowana została na zasadzie „coś starego i coś nowego” i zaprogramowana na ściągnięcie do kin nie tylko wycieczek szkolnych: a więc Anna Cieślak, Marta Żmuda Trzebiatowska, Edyta Olszówka, Borys Szyc, Maciej Stuhr, Robert Więckiewicz, Andrzej Grabowski, Daniel Olbrychski, Marian Opania, Jan Nowicki i Lech Ordon.

Po polsku

Rok otworzy już 8 stycznia „Ciacho” Patryka Vegi. Film rozsławiła konferencja prasowa, podczas której obsada obrzucała się tortem, a teraz napędza dodatkowo szczytny cel – owa obsada będzie wspomagać finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który przypada w pierwszy weekend wyświetlania, na konto WOŚP wpłyną też pieniądze ze sprzedaży biletów. I to się może udać, bo u Vegi wystąpili aktorzy zaprawieni w bojach nie tyle wielkoekranowych, ile salonowych i telewizyjnych: Marta Żmuda Trzebiatowska, Tomasz Karolak, Tomasz Kot, Joanna Liszowska, Danuta Stenka i inni. „Ciacho” zapowiadane jest jako „wreszcie prawdziwa komedia”, co każe wstrzymać oddech, bo takich objawień ostatnio było sporo, ale niech tam – dajmy szansę.
Nie próżnuje Juliusz Machulski, który na plan „Kołysanki”, horroru z elementami humoru, zaprosił m.in. Roberta Więckiewicza, Krzysztofa Kiersznowskiego, Małgorzatę Buczkowską i Ilonę Ostrowską – skład znany i sprawdzony. Po rozczarowującym „Ile waży koń trojański” dystrybutor zapowiada przebój na miarę „Seksmisji” i „Kilera”. Nie pozostaje nic innego, jak uczepić się tej myśli.
Romans i sensację postanowił przenieść na ekran Jan Kidawa-Błoński. W marcu zobaczymy „Różyczkę” – za tytułem niczym z Orsona Wellesa kryje się zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami, osadzona w latach 60. historia trójkąta: cenionego pisarza (Andrzej Seweryn), jego młodej żony (Magdalena Boczarska) i jej kochanka agenta (Robert Więckiewicz), któremu ta „dziewczyna znikąd” przekazuje informacje mogące skompromitować męża. Jeśli nikomu nic się nie kojarzy, podpowiadamy: Paweł Jasienica. Jego życie stało się nie tyle podstawą scenariusza, ile inspiracją, ale jakże dzisiaj wymowną.
Intrygująco, zwłaszcza dla zwolenników teorii spiskowych, zapowiada się thriller „Mistyfikacja” Jacka Koprowicza z Jerzym i Maciejem Stuhrami – „odważna i kontrowersyjna opowieść o życiu i tajemniczej śmierci Witkacego”. Intrygująco – bo wydalony z uczelni przed obroną pracy magisterskiej student wpada na sensacyjny trop: wszystko wskazuje na to, że Witkacy… żyje. W tym roku będziemy mogli też oglądać dwa tytuły Roberta Glińskiego – „Benka” i „Świnki”, komediodramat „Milion dolarów” Janusza Kondratiuka, a także dramat Pawła Sali „Matka Teresa od kotów”. Ten ostatni – historia braci w brutalny sposób mordujących matkę – wzbudza szczególne zainteresowanie. Scenariusz został oparty na prawdziwych wydarzeniach sprzed kilku lat, a w role braci wcielili się wymieniany już Mateusz Kościukiewicz i Filip Garbacz, nagrodzony w Gdyni za debiutancką rolę w „Świnkach”.

Animacje

Jeszcze w styczniu lądowanie na „Planecie 51” – animacja dla całej rodziny z polskim tekstem Bartosza Wierzbięty. Na początku lutego „Astro Boy” Davida Bowersa o chłopcu robocie wyposażonym w silniki odrzutowe w butach i działa laserowe w dłoniach. Rok 2010 będzie należał do zabawek, które chodzą i mówią, kiedy nikt tego nie widzi – „Toy Story 3” będziemy oglądać zarówno w wersji tradycyjnej, jak i 3D. Zanim jednak kolejne dzieci poznają Buzza Astrala, już w styczniu poznają „Księżniczkę i żabę” – klasyczną disnejowską animację Johna Muskera i Rona Clementsa, autorów „Małej syrenki”. Dowiemy się także, „Jak wytresować smoka” Petera Hastingsa. Do zrealizowania tej animacji przystąpili producenci „Shreka”, którego najnowsze przygody zobaczymy w lipcu.
Czy któryś tytuł okaże się rewolucją na miarę „Avatara”? Który pobije rekordy weekendu otwarcia, zgarnie najwięcej nagród albo będzie wielkim przegranym? To na razie niewiadome, pewne jest natomiast, że czeka nas naprawdę sporo kinowych emocji.

Wydanie: 1/2010

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy