Fiolet jest z Marsa, fuksja z Wenus

Fiolet jest z Marsa, fuksja z Wenus

Dlaczego kobiety widzą więcej kolorów niż mężczyźni

W 2010 r. autor popularnego komiksu internetowego „xkcd” postanowił zrealizować ciekawy eksperyment, w który udało mu się wciągnąć fanów swojej twórczości (i nie tylko). Przed internautami postawiono łatwe zadanie – mieli ponazywać pokazywane im kolory i zaznaczyć swoją płeć. Wyniki badań nie były zaskakujące – kobiety wyróżniały więcej kolorów, choć różnica nie była tak przytłaczająca, jak zwykło się uważać. Natomiast nie potwierdził się pogląd, że panie wszędzie doszukują się odcieni o podejrzanie długich nazwach – i kobiety, i mężczyźni często używali po prostu nazw zielony lub niebieski, choć oczywiście przewaga jest tu po stronie panów.

Pociąg do jasnego

Niejaki Joe Hollock w 2003 r. także posłużył się internetem, aby zbadać różnice w odbiorze barw. Na niewielkiej próbie (może warto byłoby powtórzyć badania?) wykazał, że ponad połowa panów uważa niebieski za ulubiony kolor. Preferencje co do reszty barw procentowo układały się podobnie dla każdej z płci, z jednym wyjątkiem – żaden pan nie wskazał fioletowego, który za ulubiony kolor uważa prawie jedna czwarta pań! O tyle też mniej przedstawicielek płci pięknej uznało za ulubiony niebieski. Panowie częściej wybierali fiolet jako mniej lubiany.
Ciekawie przedstawiają się wyniki innej części eksperymentu Hollocka,
w której prosił internautów o wybór jednego z dwóch pokazywanych kolorów. Panowie znacznie częściej wskazywali barwy jaskrawe, panie zaś stonowane. Mężczyźni mieli pociąg do jaśniejszych odcieni, a kobiety do ciemniejszych. Co ciekawe, czerń i odcienie szarości panowie lubią bardziej niż panie. Znajduje to zresztą odzwierciedlenie w asortymencie sklepów odzieżowych.

Oślepiający testosteron

– Tak naprawdę nie mamy zielonego pojęcia, co sprawia, że płcie postrzegają kolory inaczej – stwierdził bezradnie w artykule na łamach „Journal of Sex Differences” prof. Israel Abramov z uniwersytetu w Nowym Jorku. Chociaż przyznał, że są podstawy, by uważać, że odpowiedzialny jest za to testosteron.
To naprowadzałoby nas na fizjologiczne różnice między płciami. Z badań Abramova wynika, że panom jest znacznie trudniej odróżnić odcienie zielonego i niebieskiego. Aby im się to udało, siła bodźca wzrokowego musi być odpowiednio duża. Jeśli rzeczywiście tak jest, to panowie nigdy się nie nauczą rozpoznawać ultramaryny, bo po prostu nie są do tego zdolni. Niebieski to niebieski. Zatem więcej tolerancji, drogie panie.
Ta prośba dotyczy zwłaszcza tych kobiet, które natura obdarzyła pod względem percepcji kolorów wyjątkowo hojnie. Tetrachromatyczki – bo takim niezbyt powabnym mianem ochrzczono tę grupę – to kobiety, które zamiast trzech typów komórek odpowiedzialnych za odbiór kolorów mają cztery. Według niektórych szacunków, superwzrok może dotyczyć nawet 12% pań.
Każda z tych komórek postrzega ok. 100 odcieni. Matematyka podpowiada, że przeciętny homo sapiens, z natury trichromatyczny, rozróżnia do miliona kolorów. Większość zwierząt jest dychromatyczna, więc widzą one maksymalnie 10 tys. kolorów. Tetrachromatycy byliby w stanie widzieć 100 mln barw. Świętym Graalem nauki o widzeniu było do niedawna odnalezienie takiej osoby. Gabriele Jordan z uniwersytetu w Newcastle uznała, że właśnie kogoś takiego znalazła – lekarkę z północnej Anglii występującą w literaturze przedmiotu jako cDa29.
Na razie nie podano do publicznej wiadomości wypowiedzi samej cDa29 na temat tego, jak postrzega świat – a szkoda, byłoby to niezwykle ciekawe. Natomiast jeśli się okaże, że ogranicza nas fizjologia, to zawsze Mars będzie mówił fiolet, a Wenus – fuksja.

Wydanie: 42/2012

Kategorie: Nauka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy