Fiskus zachęca do trucia?

Fiskus zachęca do trucia?

8% na chipsy, 23% na wodę mineralną, czyli paradoksy VAT na żywność

Powiedz mi, jaki płacisz VAT, a powiem ci, jakich masz lobbystów – taką zasadę można by zastosować do naszego systemu obciążania podatkiem od towarów i usług, który jest głównym źródłem dochodów budżetu. Szczególnie dobrze widać to w przypadku VAT na produkty żywnościowe i napoje. Tutaj obowiązują trzy stawki – 5%, 8% i pełna stawka 23%. Pytanie, dlaczego niektóre produkty żywnościowe mają tę stawkę obniżoną, powoduje komentarze i podejrzenia, bo wśród uprzywilejowanych są akurat te wyroby, bez których zdrowo odżywiający się człowiek mógłby się obyć. 5% wynosi podatek VAT na chrupki kukurydziane, a 8% na chipsy, zupy instant i keczupy, zawierające wiele substancji chemicznych, a nawet, jak w chipsach, rakotwórczych. Tymczasem produkty zdrowe i zalecane przez dietetyków, jak choćby woda mineralna, są obciążone stawką 23%. Gdzie tu logika?

Kto rządzi VAT

Jako pierwszy dostrzegł ów absurd i złożył w tej sprawie interpelację do ministra finansów i ministra zdrowia poseł PO John Godson, który podstawową wiedzę o produktach spożywczych zdobywał w dosyć odległych od Polski ośrodkach. Godson jest bowiem absolwentem studiów inżynierskich w dziedzinie rolnictwa i agronomii na Abia State University w Nigerii. Pracował również w laboratorium Międzynarodowego Instytutu Rolnictwa Tropikalnego w nigeryjskim Ibadanie.
Efekt interpelacji jest na razie mizerny. Minister zdrowia wciąż pracuje nad odpowiedzią, minister finansów zaś obiecał, że ją rozważy, ale poseł Godson już się dowiedział, że resort finansów niczego nie będzie robił w sprawie VAT na żywność.
– Nie mam żadnego innego instrumentu do interwencji – tłumaczy parlamentarzysta. – Mogłem tylko złożyć interpelację, inicjatywę ustawodawczą ma rząd. Uważam, że zdrowa żywność powinna mieć niższy VAT niż produkty niezdrowe, a obecna sytuacja jest kuriozalna.
Niestety, znamy naszą żywieniową rzeczywistość. Były już próby wycofania tuczących chrupek i chipsów ze szkolnych sklepików oraz zachęcenia dzieci i młodzieży do jabłek i marchewek – bez rezultatu. Organizowano kampanie skierowane do najmłodszych obywateli, by zamiast słodzonych soków i coli pili wodę źródlaną bądź mineralną – także bez skutku. Czynnikiem utrudniającym przejście na zdrowszą dietę jest, oprócz mody wspomaganej reklamami, cena produktów.
Jarema Dubiel, prezes Ruchu „Wolność i Pokój” zajmującego się prawami człowieka i ekologią, mówi ostro: – To, co służy zdrowiu i nie zwiększa liczby pacjentów w szpitalach, powinno być zwolnione z VAT. Ma to sens zwłaszcza w odniesieniu do dzieci. Wśród polityków dominuje krótkowzroczność i głębokie niezrozumienie tego faktu, a biznes skutecznie omamia decydentów, skoro ustalają właśnie takie proporcje w podatkach. Niewykluczone, że kręgi decyzyjne są skorumpowane, bo w takim systemie stawek VAT nie ma logiki. Dzieci jedzące chipsy z substancjami rakotwórczymi często uzależniają się od nich, a to stwarza ryzyko, że w przyszłości trzeba będzie je leczyć. Dość kłamstw na temat żywności.

Równo czy mądrze?

Producenci chipsów i chrupek bronią niższego VAT, twierdząc, że nowoczesne zakłady wymagały inwestycji, które dopiero teraz się zwracają. Ciekawe jest jednak zdanie innego przedsiębiorcy z branży spożywczej, właściciela grupy Konspol (produkującej przetwory z drobiu) i wiceprzewodniczącego Krajowej Izby Gospodarczej, Kazimierza Pazgana, który opowiada się za ujednoliceniem stawek podatkowych. – Powinniśmy skorzystać ze sprawdzonych metod podatkowych systemu niemieckiego – mówi. – Wiadomo, że VAT składa się na budżet państwa, ale zastanawianie się, co produkować, bo ma mniejsze obciążenie tym podatkiem, jest niezrozumiałe i nielogiczne. W czyim interesie jest manipulowanie tymi stawkami? Przecież wiadomo, że jeśli będę więcej inwestował, zapewnię budżetowi większe dochody.
Przeciwko ujednoliceniu VAT na produkty spożywcze jest natomiast prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów i szef Instytutu Studiów Podatkowych: – Podatek powinien być w jakimś sensie wyceną społeczną wyrobu. Dlatego gry hazardowe powinny być opodatkowane wyżej niż kiełbasa, a jest niestety inaczej. Jeśli chodzi o VAT na chipsy, nie powinny to być wyroby preferowane podatkowo, tak samo jak nie są nimi alkohol i produkty tytoniowe. W przypadku chipsów głównymi konsumentami są dzieci, a one kierują się możliwościami finansowymi rodziców. Można więc się spodziewać, że społeczeństwo będzie przychylne podniesieniu VAT na tego typu wyroby, nawet wbrew oczekiwaniom lobbystów dużych korporacji i organizacji branżowych. Dobrze, że w tej sprawie została uruchomiona debata publiczna.
Debatę więc mamy, tylko że ścierać się w niej będą najróżniejsze koncepcje. Czy rządzący wybiorą najlepsze rozwiązanie?

Wydanie: 8/2012

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy