Franciszka powrót do korzeni

Franciszka powrót do korzeni

Pielgrzymka papieża do krajów Ameryki Łacińskiej przejdzie do historii jako wizyta, która przywróciła głos ubogim

Mogłoby się wydawać, że pierwszy papież pochodzący z Ameryki Południowej, w dodatku bez cienia wahania reformujący Kościół w myśl idei równości, obrony ubogich i walki o prawa wykluczonych, będzie na swoim kontynencie wielbiony niemal bezgranicznie. Nic bardziej mylnego – już od pierwszych dni pontyfikatu z jego ojczystej Argentyny, ale także z Chile, Brazylii i Urugwaju, płynęła fala krytyki i oskarżeń. Horacio Verbitsky, legenda opozycyjnego dziennikarstwa w Argentynie, zarzucił mu wprost współpracę z wojskową dyktaturą i wydanie dwóch jezuickich księży aparatowi bezpieczeństwa. W przeciwieństwie do Jana Pawła II Franciszek do dzisiaj pozostaje w swoich rodzinnych stronach postrzegany ambiwalentnie – jest chwalony za odwagę i konsekwencję w krytykowaniu pychy i arogancji Koś­cioła, ale krytykowany za kompromisy moralne, niejasną przeszłość i częste unikanie bezpośrednich deklaracji właśnie w sprawach dotyczących ludzi najbardziej wykluczonych.

Ośmiodniowa wizyta Franciszka w Ekwadorze, Boliwii i Paragwaju, będąca jednocześnie jego dziewiątą zagraniczną podróżą duszpasterską i drugą na kontynencie latynoamerykańskim (w ramach swojej pierwszej pielgrzymki w czerwcu 2013 r. odwiedził Brazylię), wcale nie była skazana na sukces.

Ekwador: w stolicy klasy robotniczej

Lądując w Ekwadorze, kraju ogromnych nierówności społecznych, w którym wykluczenie dotyka nie tylko biednych, ale przede wszystkim dziesiątki mniejszości etnicznych i językowych, Franciszek mógł się spodziewać wszystkiego. Nie przez przypadek jednak właśnie ten kraj został wybrany na pierwszy przystanek na latynoamerykańskiej trasie papieża. Jak twierdzi Jim Yardley, watykański korespondent „New York Timesa” towarzyszący Franciszkowi we wszystkich jego dotychczasowych pielgrzymkach, Ekwador stanowił w tym przypadku metaforę centralnego przesłania papieża. Zaczynając od małego kraju na wielkim kontynencie, chciał podkreślić znaczenie małych ludzi – biednych, marginalizowanych, często niesłyszalnych – w świecie magnatów i konsorcjów, gdzie kapitał i możliwości rozwoju skupione są w rękach największych. Co więcej, na tym symbolika papieskich wyborów się nie kończy. Pierwszą mszę odprawił Franciszek nie w stolicy kraju, ale w najludniejszym jego mieście – portowym Guayaquil, które jest największym ośrodkiem przemysłowym Ekwadoru i jednocześnie stolicą tamtejszej klasy robotniczej pracującej w hutach, stoczniach i zakładach chemicznych.

Już w czasie pierwszej homilii papież zaskoczył zarówno wiernych, jak i obserwatorów jego pielgrzymki. Ponad 600 tys. osób zgromadzonych w Samanes Park w Guayaquil, tym samym, który równo 30 lat wcześniej goś­cił Jana Pawła II, wysłuchało płomiennego kazania na temat roli rodziny we współczesnym świecie oraz jej miejsca w nauczaniu Kościoła. Dla wielu był to temat niespodziewany, głównie dlatego, że w zapowiedziach papieskiej wizyty ustępował miejsca innym ważnym zagadnieniom, jak walka z ubóstwem i dziedzictwo Kościoła katolickiego na kontynencie latynoamerykańskim.

Franciszek zaczął jednak od rodziny – tematu tyleż centralnego dla katolicyzmu, co wzbudzającego coraz większe kontrowersje. W homilii wyraźnie podkreślił, że „w sercu prawdziwej rodziny nikt nie jest odrzucony. Każdy jest wart tyle samo i tak samo jest kochany”. Trudno w tych słowach nie doszukiwać się aluzji do jakże ważnej, toczącej się obecnie debaty o stosunku Kościoła do rozwodników, związków cywilnych oraz małżeństw jednopłciowych. Choć Franciszek do żadnej z tych grup nie odniósł się bezpośrednio, komentatorzy zgodnie interpretują jego słowa jako zapowiedź nadchodzących zmian w nauczaniu Kościoła. Na październik papież zwołuje bowiem Synod Biskupów w Watykanie, którego głównym tematem ma być właśnie rodzina. Wielu watykanistów uważa, że Franciszek będzie się wtedy starał przekonać hierarchów do zajęcia bardziej kompromisowego stanowiska w kwestii udzielania sakramentów rozwodnikom oraz oceny związków niesakramentalnych i homoseksualnych. Wygłaszając ostatnie słowa kazania, podkreślił, że ma nadzieję „znaleźć w czasie synodu konkretne rozwiązania wielu wyzwań czekających rodzinę w tych trudnych czasach”.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 30/2015

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy