Guział, listonosz św. Mikołaja

Guział, listonosz św. Mikołaja

A w stolicy mamy problem. Listonosze wloką ciężkie wory. Skrzynki puchną od listów. Groźnie ostemplowanych, na szczęście bezpłatnych. Bo opłaconych przez nadawcę – Piotra Guziała. Tego, co to nie płacze za nim Ursynów. Nie płacze, bo długo będzie lizał rany po jego burmistrzowaniu. Gdy mieszkańcy Ursynowa Guziała pogonili, w znalezieniu roboty pomogło mu, oczywiście całkowicie bezinteresownie, PiS. I Guział mógł się oddać swojej pasji, czyli organizowaniu referendów. Koniecznie chce odwołać Hannę Gronkiewicz-Waltz. Idzie mu marnie. Przecież na samą myśl, że stolicą mógłby rządzić on albo ktoś z PiS, Hanka nabiera blasku. Lud stolicy ciemny nigdy nie był. A liczyć też umie. Prawie milion listów to kupa kasy. Ktoś ją wyłożył. Anonimowy dobrodziej. Św. Mikołaj może?

Wydanie: 47/2016

Kategorie: Aktualne, Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy