Igrzyska bez komórek?

Igrzyska bez komórek?

100 dni przed olimpiadą w Rio nie wiadomo, kto ją otworzy 21 kwietnia pochodnia z olimpijskim ogniem opuści grecką Olimpię, by polecieć do Brasílii, i zacznie się odliczanie 100 dni do rozpoczęcia igrzysk. Na trasie ze stolicy do Rio de Janeiro, gdzie 5 sierpnia zapłonie znicz olimpijski, znajdzie się 300 brazylijskich miast. W kraju nie ma jednak śladu po euforii z 2009 r., kiedy to Rio wygrało z Madrytem walkę o bycie gospodarzem olimpiady 2016. Tymczasowy minister sportu O ile rok później Brazylia odnotowała siedmioprocentowy wzrost PKB, o tyle dzisiaj przeżywa najostrzejszy w ostatnich 25 latach kryzys. Sytuacja polityczna jest tak nieprzewidywalna, że nie wiadomo, kto wygłosi formułę otwarcia igrzysk. Do zmiany rządu może dojść w ciągu najbliższych miesięcy. Brazylia nie ma dziś nawet ministra sportu. Dotychczasowy, pastor ewangelicki George Hilton, człowiek kompletnie niezwiązany ze światem sportu, trafił do rządu prezydent Dilmy Rousseff w wyniku układów koalicyjnych. Kiedy jego partia wyszła z koalicji, gotów był nawet przejść do innej, by utrzymać tekę ministerialną, jednak Dilma Rousseff postanowiła powierzyć tymczasowe kierownictwo resortu Ricardowi Leyserowi, który kierował w przeszłości przygotowaniami do Igrzysk Panamerykańskich w 2007 r., a od siedmiu lat jest zaangażowany w organizację igrzysk w Rio. Miało to uspokoić Międzynarodowy Komitet Olimpijski, którego przewodniczący Thomas Bach przyznał w marcu, że z niepokojem śledzi rozwój kryzysu politycznego w Brazylii i obawia się, że w tym przypadku oddzielenie sfery politycznej od sportowej będzie niezwykle trudne. Śledztwo wymiata polityków Opinia publiczna wstrząsana jest serią skandali korupcyjnych. Policja, prokuratura i sądy wykazały się niespotykaną w historii Brazylii odwagą i skutecznością. Aktywność aparatu sprawiedliwości doprowadziła do demontażu niektórych struktur korupcji i zerwania z wieloletnią bezkarnością. Jeszcze w czerwcu zeszłego roku Marcelo Odebrecht, prezes działającego w 20 krajach i zatrudniającego 180 tys. ludzi koncernu budowlanego, buńczucznie oświadczał, że w przypadku zatrzymania doprowadzi do rozpadu republiki. W marcu został skazany na 19 lat więzienia za łapówkarstwo. Sąd stwierdził, że Marcelo Odebrecht był nieformalnym szefem nielegalnego kartelu 23 firm budowlanych, które w zamian za łapówki otrzymywały lukratywne kontrakty z państwowym koncernem naftowym Petrobras. Wymierzona w korupcję związaną z Petrobrasem operacja Lava Jato (Myjnia samochodowa) kierowana przez sędziego federalnego Sérgia Mora doprowadziła do tej pory do skazania 70 osób, zarówno menedżerów Petrobrasu, jak i polityków. Wśród podejrzanych o popełnienie przestępstw korupcyjnych znalazł się były prezydent i założyciel rządzącej Partii Pracujących Luiz Inácio Lula da Silva. Afera korupcyjna nie ominęła obiektów olimpijskich. Co najmniej siedem z firm budowlanych podejrzanych o korumpowanie polityków i kierownictwa Petrobrasu realizowało 11 projektów olimpijskich, wioskę olimpijską i przedłużenie linii metra. Sędzia Sérgio Moro ujawnił mediom prywatną rozmowę telefoniczną prefekta Rio de Janeiro Eduarda Paesa z da Silvą. „Mam już tego dosyć. Odebrechtu, OAS i wszystkich innych firm budowlanych. Boję się. Facet prosi mnie, abym go przyjął, a ja się boję. Do jasnej cholery, zamknę się w domu i z nikim nie będę rozmawiał!”, skarżył się Paes, obawiający się podejrzeń o korupcję przy budowie obiektów olimpijskich. Gdzie dojedzie metro? W niekorzystny obraz polityczno-gospodarczy kraju wpisuje się sytuacja finansowa samego stanu Rio de Janeiro, którego budżet w znacznym stopniu opierał się na dochodach z koncesji na wydobycie ropy naftowej. W ostatnim roku sytuacja dramatycznie się pogorszyła. Efektem są m.in. opóźnienia w wypłatach wynagrodzeń dla pracowników sektora publicznego, od nauczycieli po policjantów, i olbrzymie kłopoty z przyjmowaniem chorych w szpitalach. Wszystko to pogarsza atmosferę wokół igrzysk, których koszt oceniany jest na 39,1 mld reali (ok. 12 mld dol.). Nie można wykluczyć powtórzenia na trasie pochodni olimpijskiej lub w przededniu igrzysk takich protestów jak te z piłkarskich mistrzostw świata w 2014 r. Sam dyrektor gabinetu Dilmy Rousseff, Jaques Wagner, w wywiadzie dla prasy zagranicznej przyznał, że obecny klimat nie sprzyja realizacji imprezy tej wielkości. „Wolałbym, aby olimpiada odbyła się w innym klimacie”, stwierdził. Jedyną dobrą wiadomością jest to, że kryzys zaostrzył się w momencie, gdy większość obiektów już powstała. Park olimpijski jest gotowy w 98%, a welodrom, korty tenisowe

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc 30,00 zł lub Dostęp na 12 miesięcy 250,00 zł
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 16/2016, 2016

Kategorie: Świat