Im głębsze cięcie, tym lepiej

Im głębsze cięcie, tym lepiej

Dzień obrzezania jest niczym święto i wiele dziewcząt nawet się na niego cieszy. Do czasu

Nasza starsza siostra przeprowadziła się do ciotki. Ciocia Ngoto Kisa, siostra mojego ojca, zawsze bardzo o nas dbała i wiedziałyśmy, że bardzo nas kocha. Teraz, kiedy matka odeszła, stała się dla nas jeszcze ważniejszą osobą.

Stosownie do okoliczności wzięła na siebie obowiązek przygotowania mojej siostry do muratare. Esther skończyła 14 lat. Wprawdzie nie miała jeszcze wyjść za mąż, ale nadszedł czas, by zgodnie z obyczajami Samburu poprzez inicjację stała się prawdziwą kobietą. Od każdej młodej dziewczyny oczekiwano, by poprzez muratare stała się kobietą, wyszła za mąż i rodziła dzieci. Jak wszystkie dziewczynki od maleńkości słyszałyśmy o tym od naszych ciotek. Gdyby tak się nie stało, ściągnęłoby to klątwę na rodzinę. Taki był naturalny bieg rzeczy i tylko nielicznym dziewczętom przychodził do głowy pomysł, by to kwestionować. Dzień inicjacji dziewczęta uważały za jeden z najważniejszych w ich życiu, dzień świąteczny, na który powinny się cieszyć.

Mimo to przepełniało mnie osobliwe uczucie, podobne do tego, jakie miałam, kiedy obserwowałam małe Somalijki z mojej szkoły w mieście w czasie wakacji. Wbrew temu, co opowiadała Ngoto Kisa i inne ciotki, nie odczuwałam radości, jedynie smutek. Widziałam także po mojej siostrze, że najchętniej by uciekła.

Miałam dopiero dziewięć lat i dlatego nie zostałam jeszcze we wszystko wtajemniczona. Pewne rzeczy wyparłam, ponieważ były zbyt straszne. Mimo to bardzo dobrze pamiętam ten dzień. Matka zjawiła się, aby wziąć udział w ceremonii. Podczas gdy kilka kobiet przygotowywało Esther do rytuału, inne gotowały herbatę w manyatcie.

Tego dnia Esther była ubrana w tradycyjny strój njapukur. Starsze kobiety Samburu wykonywały njapukur z bydlęcej skóry dla swoich córek lub siostrzenic i przekazywały go dziewczynom, kiedy osiągnęły stosowny wiek, by otrzymywać od wojowników paciorki. Njapukur był seksowny, ponieważ pozostawiał odsłonięte nogi. Miał czynić dziewczęta atrakcyjnymi, żeby podobały się wojownikom. (…)

Wcześnie rano kilka ciotek zaprowadziło moją siostrę do jednego ze strumieni tuż przy lesie, gdzie została umyta. Przyglądałam się, jak gładko ogolono głowę Esther. Przypuszczalnie już wcześniej sama ogoliła się między nogami, by nie narazić się na wyśmianie z powodu włosów łonowych.

Otrzymała wielką tykwę z wodą, która miała służyć do tego, by po rytuale przemywać ranę. Esther sama niosła tykwę, kiedy kobiety prowadziły ją w głąb lasu. (…)

„Naturalny” bieg rzeczy, inicjacja czyniąca dziewczynkę kobietą, oznaczał dla Esther, tak jak dla większości dziewcząt Masajów i Samburu, że została jej usunięta cała łechtaczka. Im głębsze było cięcie, tym lepiej. (…)

Kilka dni później, kiedy nasza matka już dawno ponownie zniknęła, kilka kobiet zaczęło ubolewać, że cięcie nie było wystarczająco głębokie. Chciały obejrzeć Esther, ale ona odmówiła. Zgodziła się tylko na to, by przebadała ją ciotka Ngoto Kisa. Kobiety chciały ponownie obrzezać Esther, jednak ta broniła się ze wszystkich sił. Wolała umrzeć niż pozwolić, by ponownie jej to zrobiono.


Kiedy miałam 10 lat, a Hellen 12, pewnego razu spałyśmy obie podczas ferii szkolnych w chacie naszej ciotki. Naturalnie było tam tylko jedno łóżko: wykonane z drewna, liści i skóry i bardzo wygodne. Według nas było całkiem normalne, że wszyscy razem spali w tym jednym łóżku. Jednak owej nocy zjawił się z wizytą wojownik Samburu i położył się obok Hellen. W ciemności mogłam raczej usłyszeć niż zobaczyć, że wojownik nie zostawił mojej siostry w spokoju. Nie wiedziałam zbyt dokładnie, co robił, ale było dla mnie jasne, że ją dotykał. Zazdrościłam mojej starszej siostrze. Sądziłam, że jej się to podobało i że z powodu zainteresowania mężczyzny była kimś wyjątkowym. Ja też pragnęłam być kimś wyjątkowym, również chciałam zwrócić na siebie uwagę wojownika. Dopiero jako dorosła, kiedy rozmawiałam z Hellen o tym przeżyciu, odkryłam, że ta noc była dla niej straszna, ponieważ wojownik po prostu wykorzystał ją seksualnie, i wszyscy to słyszeli, z moją ciotką włącznie. Wtedy jednak nikt tego nie skomentował. Natomiast Hellen bardzo długo nie mogła zapomnieć o tym, co ją spotkało.

Jako dziecko i młoda dziewczyna myślałam, że starsze dziewczęta miały szczęście, kiedy przynajmniej w okresie bycia paciorkową dziewczyną mogły korzystać ze swojego ciała i ze swojej seksualności, zanim nie zostały obrzezane. Z czasem zauważyłam, że dziewczęta, którymi interesowali się wojownicy, były coraz młodsze. Nie byłam w stanie sobie wyobrazić, co wojownicy ze swoimi wielkimi, silnymi ciałami robili tym drobnym dziewczętom. 14-letnia dziewczyna, która mnie, dziecku, wydawała się już stara, najwyraźniej także według wojowników była już za stara. Bo w wieku 14 lat dziewczyny już wydawano za mąż za starszych mężczyzn, a więc dziewczyny dla wojowników musiały być o wiele młodsze. W czasie dzieciństwa nie kwestionowałam tego, co się działo wokół mnie, ale jako dorosła, która musiała zmagać się z własną traumą, zrozumiałam, że los paciorkowych dziewcząt to jedno z najgorszych okrucieństw na świecie: wykorzystywanie seksualne dzieci, które u Samburu jest na porządku dziennym. (…)

Dziewczęta Samburu musiały poddać się temu bez słowa protestu, bo gdyby się nie podporządkowały, wszyscy by to zauważyli. Kto nie usługiwał wojownikom, nie miał paciorków. Nawet jeśli paciorki ciążyły, jeszcze bardziej ciążyło nieposiadanie żadnych.


Nasza rodzina nie otrzymywała już żadnego wsparcia od naszego ojca i wydawało mi się, że byłyśmy biedne. W każdym razie nie miałyśmy dostatecznie dużo pieniędzy, by zaprosić krewnych i sąsiadów, żeby świętować dzień obrzezania Hellen i mojego. Mimo że nie byłyśmy paciorkowymi dziewczętami i z okazji naszego obrzezania nie odbyłyby się tańce wojowników i dziewczyn, w Maralal być może zostałoby dla nas zarżnięte zwierzę. I chociaż sąsiedzi by przyszli, żeby w tym ważnym momencie być z nami.

Tymczasem w dniu naszego obrzezania nie przyjechała nawet ciocia Ngoto Kisa z Maralal, u której spędziłyśmy wiele godzin naszego dzieciństwa. Tylko siostra matki, Ngoto Nkaka, przyjechała z Embakasi, żeby być z nami. Ciotka, matka i babcia mówiły o tym, jak one same podczas obrzezania, pomimo wielkiego bólu, nie mrugnęły okiem. Opowiadały o kobietach, których nie obrzezano i przez to zostały wykluczone ze wspólnoty i praktycznie straciły szansę na zamążpójście. Wyjaśniły nam, że obrzezanie da nam prawdziwą tożsamość kobiety: dzięki niemu staniemy się stuprocentowymi Masajkami, prawdziwymi kobietami Samburu. Po obrzezaniu miałyśmy wyjść za mąż, a potem urodzić pierwsze dziecko. Jako obrzezane kobiety miałyśmy być posłuszne przyszłemu mężowi, być mu wierne, być dobrymi żonami i urodzić dużo zdrowych dzieci. (…)

Po wysłuchaniu tego wszystkiego udałyśmy się do kliniki, by poddać się obrzezaniu. Od naszego domu do centrum Ongata Rongai były 3 km. Matka, Hellen i ja musiałyśmy przebyć tę drogę pieszo. Przechodziłyśmy obok nowo wybudowanego osiedla, w którym mieszkali przede wszystkim Kikuju. Szłam i stawałam się coraz bardziej spokojna i smutna. Kiedy wreszcie doszłyśmy do kliniki, osiągnęłam stan, jakby już coś we mnie obumarło.

Z zewnątrz budynek sprawiał wrażenie małego i obskurnego, trudno byłoby go uznać za szpital z prawdziwego zdarzenia i zapewne wcale nim nie był. Po ulicy chodzili tradycyjnie ubrani Masajowie. Do kliniki swoje córki przyprowadzili wykształceni Somalijczycy, a także kilku członków plemienia Meru. Zobaczyłam nawet kilku Kikuju, którzy chcieli zafundować ten koszmar swoim córkom.

W środku było chłodno i stało tylko kilka krzeseł. Hellen i ja usiadłyśmy, podczas gdy matka poszła nas zameldować. Wysoka, gruba pielęgniarka z plemienia Kikuju przeszła obok i rzuciła nam nieprzyjazne spojrzenie.

– Ty będziesz pierwsza. Wejdź do środka – powiedziała matka do mojej siostry i usiadła koło mnie. Hellen wstała i podeszła do w połowie otwartych drzwi, za którymi zniknęła pielęgniarka. Zajrzała do środka, po czym odważyła się wejść. Kilka sekund później wystawiła głowę na zewnątrz i spojrzała na nas.

– Ona twierdzi, że jestem już dorosła, że jestem kobietą. Chcą zrobić mi zabieg jak u kobiety, a więc za cenę dorosłej kobiety – powiedziała Hellen z mieszaniną złości, oburzenia i wstydu w głosie.

Matka wstała i podeszła do niej.

– Musi cię przebadać, wtedy zobaczy, że jeszcze nie jesteś kobietą! – Matka mówiła na tyle głośno, że pielęgniarka musiała ją usłyszeć. Następnie zamknęła drzwi i znów usiadła obok mnie. Obie wiedziałyśmy, że moja siostra nigdy nie miała przyjaciela, chociaż miała już 14 lat.

Kiedy Hellen wyszła z pomieszczenia, nie spojrzała ani na mnie, ani na matkę.

– Teraz twoja kolej, wejdź do środka – powiedziała mama.

Wstałam, przeszłam kilka kroków do drzwi i weszłam. Pielęgniarka czekała na mnie (…). Chwyciła mnie i dała mi zastrzyk.

– Połóż się na plecach – nakazała.

O tym, że procedura okaleczenia żeńskich narządów płciowych jest torturą i że kobiety takie jak ja nazywa się pozostałymi przy życiu, przeczytałam dopiero wiele lat później. (…).

W drogę powrotną znów ruszyłyśmy pieszo, nie miałyśmy pieniędzy na przejazd samochodem. Nie wiem, jak udało mi się przebyć te kilka kilometrów. Przypuszczalnie zastrzyk w końcu zadziałał i mnie znieczulił. Moje ciało, umysł i duszę ogarnęło odrętwienie. (…) Ból rozlewający się między moimi nogami po kilku dniach ustał, odrętwienie pozostało. Ból był straszny, jednak o wiele straszliwsza była pustka, która po nim nastała.

Trzy dni po wizycie w klinice Hellen i ja siedziałyśmy w cieniu pod drzewem, kiedy Hellen powiedziała, że chciałaby spróbować znów normalnie chodzić. Do tej chwili, odkąd przestało działać znieczulenie, ruszałyśmy się tylko, kiedy było to konieczne. Teraz Hellen się podniosła, zacisnęła zęby i zaczęła stawiać kolejne kroki, jeden za drugim. Widziałam, że była jeszcze bardzo obolała. Wydawała mi się taka dzielna, więc ja także się podniosłam i również podjęłam próbę zrobienia kilku kroków, jakbym nie miała powoli gojącej się rany między nogami. Postanowiłam, że zrobię cztery kroki, nim się poddam. Akurat wtedy przechodził obok nasz wujek.

– Czy zostałyście wystarczająco głęboko wyrzezane? – zapytał. – Entoropil nkera! – Musicie poperfumować dzieci! – krzyknął następnie w języku Masajów do swojej żony Salimy i mojej matki, które pracowały w shamba między łodygami kukurydzy i teraz odwróciły się w naszą stronę.

Upadłam na ziemię. Wstydziłam się spojrzenia wujka, wstydziłam się ciotki i matki, bałam się spojrzeć siostrze w oczy. Bałam się, że teraz, chociaż byłam obrzezana, wciąż jeszcze nie byłam wystarczająco dobra. Że wciąż jeszcze nie pachnę wystarczająco dobrze, wciąż jeszcze nie jestem wystarczająco czysta. Bałam się, że będą mi chcieli odciąć coś jeszcze, tak jak kiedyś mojej siostrze Esther. Dlatego nienawidziłam resztki mojej łechtaczki, mojej waginy i całego obszaru dookoła i wszystkiego, cokolwiek miało z nią wspólnego.

Moje ciało wyzdrowiało i nikt nie domagał się głębszego obrzezania. Jednak moja dusza pozostała okaleczona. Przestałam rozmawiać z innymi, zamknęłam się w sobie. Inaczej było z Hellen, która była przepełniona wściekłością i najgłębszym zwątpieniem. Dwa tygodnie po naszym obrzezaniu uciekła. (…)

W różnych krajach i grupach etnicznych na terenie jednego kraju takiego jak Kenia stosuje się najróżniejsze praktyki. Okaleczenie kobiecych narządów płciowych nie zawsze odbywa się w szpitalu. Dziewczęta i kobiety nie otrzymują żadnego znieczulenia i muszą przeżywać zabieg w całej jego intensywności, zachowując pełną przytomność. Zasady higieny w ogóle nie są przestrzegane, jako narzędzi do wycinania używa się między innymi żyletek, noży, nożyczek, kawałków szkła. Do zaszywania rany obrzezujące używają zwierzęcych jelit, końskiego włosia lub kolców akacji.

Dzień obrzezania dla dziewcząt i kobiet jest dniem szczególnym, podczas którego być może po raz pierwszy w ich życiu poświęca się im tak wiele uwagi. Dzień ten jest uroczyście obchodzony niczym święto i wiele dziewcząt nawet się na niego cieszy. Ponieważ przeprowadzenie FGM jest otoczone wieloma tajemnicami, a już obrzezane kobiety i dziewczyny nigdy nie opowiadają o zabiegu, dziewczynki nie mają pojęcia, co je czeka. Mówienie o przebiegu obrzezania jest tabu. Zabieg infibulacji musi być przeprowadzony w młodym wieku, ponieważ starsze dziewczyny, ze względu na niewyobrażalną intensywność bólu, za bardzo by się broniły. (…)

Jeszcze kiedy byłam dzieckiem, nauczono mnie, że obrzezanie oznacza zostanie kobietą. Jednak dopiero po wielu latach miałam dowiedzieć się, co to tak naprawdę oznaczało.

Fragmenty książki Ntailan Lolkoki Skrzydła dla motyla, przekład Bartosz Nowacki, Prószyński i S-ka Warszawa 2018

Fot. materiały prasowe

Wydanie: 4/2019

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy