Imigranci niechciani, ale potrzebni

Imigranci niechciani, ale potrzebni

Kraje europejskie wprowadzają coraz ostrzejsze ustawy antyimigracyjne Włosi, którzy pod rządami centrolewicy dość liberalnie traktowali nielegalną imigrację zarobkową, teraz będą nielegalnych wsadzać do więzienia. I odsyłać do domu każdego cudzoziemca, który chociaż przepracował dla nich całe życie, utracił pracę przed nabyciem praw emerytalnych. Zresztą nie oni jedni. Ustawy antyimigracyjne zaostrzają również inne kraje Unii Europejskiej, m.in. Wielka Brytania i Dania. Europa nie chce już chyba pamiętać, jak w latach 30., uciekając przed biedą, kryzysem i bezrobociem, wyemigrowało do USA 7 mln Niemców, 5 mln Anglików i Szkotów, Irlandczyków oraz Włochów, a także po milionie Rosjan, Austriaków, Węgrów, Szwedów, Norwegów i Francuzów, nie licząc innych nacji. W Irlandii ludzie umierali wtedy z głodu jak dziś w niektórych krajach Afryki, gdzie – według najnowszych danych FAO – wydajność rolnictwa bywa 500 razy mniejsza niż w Europie. Zatwierdzona w tych dniach przez włoski Senat ustawa autorstwa dwóch skrajnie prawicowych partii koalicji rządowej – ksenofobicznej Ligi Północnej i Sojuszu Narodowego powstałego z przekształcenia dawnej partii neofaszystowskiej – ustanawia po raz pierwszy od czasów Mussoliniego kary więzienia dla nielegalnych imigrantów, którzy po wydaleniu z Italii przyjadą tam ponownie. Rzecznik socjaldemokratycznej partii Lewicowych Demokratów, którzy co parę lat legalizowali masowo „imigrantów bez papierów”, Gavino Angius, określił ustawę, jako „cyniczną, rasistowską i niegodną cywilizowanego kraju”. Dziś europejska prawica zyskuje zwolenników dzięki ksenofobicznym hasłom zarezerwowanym do niedawna dla neofaszystów. Na prawicy występują dwa zasadnicze stanowiska. Jedni mówią: „Nie wpuszczać imigrantów, bo tworzą konflikty i żerują na naszym systemie opieki socjalnej”. Inni konserwatyści odpowiadają: „Wpuście ich, to zdyscyplinują naszą rozleniwioną siłę roboczą i wykonają brudną pracę, której nasi obywatele i tak nie chcą się podjąć”. Podobny podział jest na lewicy. Jedni mówią: „Wpuście ich, bo naszym obowiązkiem jest dzielić się bogactwem z biednymi”, a inni odpowiadają: „Naszym podstawowym obowiązkiem jest zachowanie systemu opieki społecznej dla biednych, którzy już tu są i dlatego granice trzeba zamknąć”. W czasie wieczoru wyborczego we Francji jeden z uczestników dyskusji telewizyjnej zauważył, że cała Francja utożsamiała się ze swoimi czarnoskórymi i arabskimi piłkarzami, ale ani lewica, ani prawica nie zadbały w zasadzie o wprowadzenie przedstawicieli milionów imigrantów do parlamentu. Podobnie jest w innych krajach Piętnastki. Jaką pojemność ma Europa? Nowa ustawa rządzącej we Włoszech konserwatywnej koalicji jest względnie tolerancyjna jedynie wobec służby domowej: stwarza możliwości legalizacji pobytu imigrantów tylko w przypadku, jeśli pracują jako służący we włoskich domach lub jako opiekunowie ludzi starych i niedołężnych. W ten sposób koalicja premiera Silvia Berlusconiego Dom Wolności próbuje rozwiązać zasadniczą sprzeczność między antyimigracyjnym, często ksenofobicznym nastawieniem wielu ugrupowań politycznych Europy, tłumaczących jej trudności gospodarcze „zalewem imigrantów”, a rzeczywistością naszego starzejącego się Starego Kontynentu, na którym coraz więcej ludzi potrzebuje opieki. Raport ONZ przewiduje, iż Europa w ciągu najbliższych 25 lat będzie potrzebować 59 mln imigrantów. W tej chwili liczba nielegalnych imigrantów w krajach Unii Europejskiej szacowana jest na 3 mln osób. W ciągu ostatnich lat tylko u brzegów Hiszpanii utonęło ok. 4 tys. imigrantów, głównie z Afryki Północnej. Na południowych wybrzeżach Włoch marynarka wojenna i służby graniczne zatrzymały w ciągu ub.r. 20 tys. osób, które usiłowały tam nielegalnie wylądować. Nielegalna imigracja była jednym z głównych tematów czerwcowego szczytu Unii Europejskiej w Sewilli. – Starzejąca się Europa umarłaby ekonomicznie bez imigrantów – przyznawali europejscy eksperci. – Chcemy jednak mieć prawo wyboru, selekcji – podkreślano na zamkniętych i strzeżonych przez policyjne kordony obradach. W Sewilli podział na zwolenników restrykcyjnej i liberalnej polityki wobec napływu nowej siły roboczej do Europy nie przebiegał bynajmniej według prostego schematu prawica-lewica. Duńscy socjaldemokraci powołują się na byłego socjalistycznego premiera Francji, Michela Rocarda, który wypowiedział przed paru laty słynne zdanie: „Nie możemy przecież przygarnąć całej nędzy świata”. Starając się odebrać wyborców rządzącej prawicy, domagają się oni znacznie ostrzejszych restrykcji

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc 30,00 zł lub Dostęp na 12 miesięcy 250,00 zł
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2002, 30/2002

Kategorie: Świat