Mądry po OFE

Mądry po OFE

Gdyby 13 lat temu zamiast reform Buzka dotknęło Polskę inne nieszczęście, np. tsunami, teraz kończyłaby się odbudowa kraju! Niestety, naprawa szkód po otwartych funduszach emerytalnych potrwa dłużej niż życie jednego pokolenia. Dlatego nie można odpuścić winowajcom. To nie jest jakaś tam pomyłka. Ani skalkulowane ryzyko budowania w Polsce kapitalizmu według wyobrażeń doradców z Banku Światowego i ich krajowych wyznawców. To jest albo niedomyślany i niewystarczająco krytycznie przeanalizowany projekt amatorów mających dobre intencje, albo chytry, cyniczny zamysł położenia łapy na gigantycznych, wprost niewyobrażalnych pieniądzach. O skali tego przedsięwzięcia świadczą kwoty. OFE zarządzają dziś 270 mld zł.
Kto broni polityki OFE? Zarządy tych funduszy. Bo mają świadomość niepowtarzalności tej sytuacji. Nigdzie i nigdy nie zarobią przecież tyle, ile mają teraz za te niezwykle skromniutkie w stosunku do apanaży wyniki. Funduszy bronią też skrajni liberałowie, którzy wierzą, że świat byłby piękny, gdyby wszystko było prywatne, a państwo nie wtrącało się do niczego. Tacy ludzie są na całym świecie, ale nigdzie w Europie nie traktuje się ich z taką powagą jak w Polsce. O stosunku polityków do OFE nie będę pisał, bo szkoda papieru na ludzi, którzy byli gorliwie za, a teraz będą gorliwie przeciw. No a media? Odegrały paskudną rolę w ogłupianiu ludzi. Pamiętamy przecież tę kampanię. Bardzo kosztowną i – co tu kryć – świetnie pomyślaną, przykrojoną do marzeń zwykłego Polaka o niezwykłym życiu, jeśli nie teraz, to chociaż na emeryturze. O życiu takim, jakie mają emeryci z Niemiec czy Skandynawii. Sen był piękny, ale pobudka przykra. Dziś wszyscy mówią, że te reklamy to było nadużycie. Zwykła fałszywka. Ale gazety masowo je drukowały. A wiele koncernów medialnych wciąż dobrze sobie żyje ze wspierania OFE wszelkimi możliwymi pomysłami. Nie za darmo przecież. Mamy tu do czynienia z obiegiem zamkniętym. OFE dostają pieniądze i wkładają je m.in. w giełdę, a stamtąd idą one do innych funduszy i do bardzo konkretnych firm. Zawsze prywatnych. Często medialnych. To jak mają one mówić i pisać o swoich właścicielach? Nie ma w tym wielkiej filozofii. Są wielkie, prywatne interesy.
A emeryt? Dostał przynętę. Został złowiony i wykorzystany. Kto będzie się nim przejmował za 10-20 lat? Po OFE, ich zarządach, radach, doradcach itp. nie będzie śladu. Podobnie jak po większości pieniędzy. Granda z OFE to żywy dowód, jak bardzo potrzebne są takie pisma jak „Przegląd”. Waliliśmy w ten mur od lat. Śmiali się z nas, wytykali palcami, lekceważyli i przemilczali. Wyszło, niestety, na nasze. Szkoda. Dziś piszących tak jak my jest już dużo więcej. Polak, jak widać, jest zawsze mądry po szkodzie.

Wydanie: 15/2013

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy