Kanapka biało-czerwona

Teledelirka

Od czasu do czasu spotykam na swej drodze jakiegoś prawicowca lub prawicówkę. Mam przyjaciół o poglądach prawicowych, ale oni nazywają się konserwatystami i nie mają nic wspólnego z PA.
Niedawno na promocji książki delikatnej poetki wyleciała na mnie z buzią pewna pisarka, utalentowana zresztą, choć zaprzyjaźniona z czarną sotnią, i zarzuciła mi, że mam nieodpowiednie kontakty; chodziło o spotkania ludzi kultury u Prezydenta i fundację Prezydentowej. Krzyczała: „Jak możesz bywać w TYM pałacu? Czy nie pamiętasz pisarzy, którzy fotografowali się Bierutem?”.
Otóż pamiętam i dlatego mówię, że gdyby Kwaśniewski był Bierutem, to ona siedziałaby cichutko jak mysz, nie skrobiąc nawet pazurkiem; tak bezboleśnie przetrwała cały PRL. Trudno porównywać stalinizm do demokracji. Powiedziałam, że ona sama jest fałszywa i antysemicka, taka jak jej książki. Obraziła się i wyniosła swą jedynie słuszną postawę z owej miłej imprezy. Wiele osób ucieszyło się, a jednak nikt wcześniej nie wyraził swych poglądów nos w nos.
Część prawej strony zachowuje się ów Japończyk, który niedawno wyszedł z puszczy, nie mając pojęcia, że wojna się skończyła. Skrajna prawica uprawia rachityczną partyzantkę, a nie potrafi wygrać wyborów. Może teraz im się uda, bo SLD niebezpiecznie odbił w prawo. To odstrasza elektorat.
Mamy więc demokrację oraz społeczeństwo otwarte, że mucha nie siada. Jak siądzie, to zdechnie.
Podpisałam list w sprawie naszego wejścia do Unii Europejskiej, będący protestem przeciw monolitowi, jaki powstał z różnych niesprzedanych ciastek, kiedyś takie ciastko nazywało się bajaderą. To ciastko zlepione jest z różnych partii, od SLD do LPR-u, wołających na puszczy o preambułę. O nasze chrześcijańskie korzenie, które przysypane ziemią wypuściły niezłe, choć brzydko pachnące kwiatki – paranojki: na punkcie seksu i gejów, żydów oraz masonów, a ostatnio feminizmu. Chcemy dać Europie do zrozumienia, że identyfikujemy się z wyprawami krzyżowymi i paleniem czarownic. Wiem, że uprawiam demagogię, ale pokazuję tylko, że rozgałęzione są te korzenie jak perz.
List popiera takie wartości jak: „wolność, równość, solidarność, lecz nie musi nazywać ich źródeł, bo nie chce nikogo odepchnąć ani wykluczyć”. I tu przebrała się miarka, przelała się czara goryczy. Bo jakże to tak? Nikogo nie wykluczyć, nie wyrzucić poza nawias, uczynić gorszym, to jak pokazać, że jesteśmy lepsi? A agnostycy, a nie daj Boże ateiści, geje albo feministki? Przecież to wrzód na zdrowym tyłku społeczeństwa! To, że duża część katolików nie przestrzega dziesięciorga przykazań, jest mało ważne. Istotne, że jest się z zewnątrz polukrowanym wiarą, jak piernik przed Wigilią, co to w środku ma marmoladę. Zachowują się tak, jakby ktoś zabraniał im żyć zgodnie z wymogami religii.
Oto nasze specyficzne społeczeństwo otwarte, drzwi są szeroko otwarte: na interesik własny, ksenofobię, homofobię, na syfa korupcji, łapki wyciągają się ze wszystkich stron i łapka łapkę myje, i działeczkę drogą swojemu tanio się sprzeda, i za liścik gończy weźmie się szmalczyk od gangsterka.
Szarpie się ten biedny „postaw sukna” we wszystkie strony.
Natomiast drzwi są, by przywołać tytuł znanego filmu, „szeroko zamknięte”, na to, na co powinny być otwarte: na uczciwość, na tolerancję, na myślenie o państwie, o naszej racji stanu.
Z takiej to właśnie troski powstał list otwarty, o którym mowa wyżej. Co się za piekiełko rozpętało, gdy tylko ujrzał światło dzienne! Że podpisali go „tak zwani” intelektualiści. Jasne, profesorowie Szacki, Janion, Głowiński, Król!, to „ci ludzie”, którzy mają mniej w sobie patriotyzmu niż kibice (!), że są nielojalni. Tu odezwał się nieduży, choć jako Wychowawca Wielki, Kaczyński Jarosław, etat w naszym domu poprawczym mający, że zaproszenie „tych ludzi” na dyskusję do Pałacu Prezydenckiego było błędem, było niewychowawcze, bo premiuje nielojalność.
Dyskusja, przedstawienie wzajemnych racji jest nie do przyjęcia dla prawego, mocno oskubanego skrzydła. Czy prawoskręt rzuca się na mózg?
Tak. Są na to dowody naukowe. Zachęcam wszystkich do przeczytania książki Todda D. Nelsona pod znamiennym tytułem „Psychologia uprzedzeń”.
Czy są ludzie mający szczególną skłonność do uprzedzeń? Są! Popisują się tym na co dzień. Ci, co żywią uprzedzenia do wielu grup społecznych, mają zaburzoną strukturę osobowości. I nieważne, czy tatusia mieli zbyt surowego, czy mateczkę ugotowaną, czy łopatką w główkę w piaskownicy cios zarobili, fakt jest taki, że mają wysoki wskaźnik PA.
PA to skrót od słów prawicowy autorytaryzm. A co to takiego? Według Altemeyera, składają się nań autorytarna uległość w stosunku do autorytetów wyższych od siebie i autorytarna agresja wobec obcych grup, jeśli te uczucia „cieszą się akceptacją uznanych autorytetów”, dochodzi do tego konwencjonalizm. Wypisz, wymaluj nasza prawica, czy raczej trzeba powiedzieć prawiczka, bo małe to i niewydarzone. Zawsze podejrzewałam, że musi istnieć coś w rodzaju prawicowego mózgu, że funkcjonuje on inaczej – nie mam na myśli prawicy nowoczesnej, tylko tę upojoną własnym patriotyzmem, z którego nie wynika nic prócz podskoków i waśni na biało czerwonej kanapce, od których jęczą sprężyny Rzeczypospolitej.
Profesor Jerzy Szacki, jeden z sygnatariuszy listu, zaproszony do dyskusji w Pałacu Prezydenckim, powiedział, że jest lepiej, bo kiedyś, jak podpisał list otwarty, wzywano go do całkiem innego pałacu. Pałacu Mostowskich.
No i co? Czy nie jest świetnie?

 

 

Wydanie: 49/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy